wtorek, 30 kwietnia 2013

Rozdział XXII


(Perspektywa Zayn'a)

   Zaproszono nas do jakiegoś programu żebyśmy udzielili wywiadu, jak nam idzie praca nad nowym krążkiem.
   No właśnie nowa płyta...
   Zaczęliśmy nagrywać w czerwcu ale przez cały lipiec się wstrzymaliśmy. Trzeba było w końcu wznowić nagrywanie bo premiera płyty była już w listopadzie, a pierwszej piosenki końcem września, a początkiem października. Cholera! było naprawdę mało czasu!
   Usiedliśmy w studiu na sofie. Liam oczywiście trochę nakłamał o płycie, ale żaden z naszej piątki nie miał mu tego za złe. później zaczęły się pytania co do naszych związków.
 -Zayn jaka jest przyczyna rozstania twojego i Peerie Edwards z Little Mix?
 -Przepraszam, ale to zbyt prywatna sprawa- odpowiedziałem, bojąc się że głos mi się załamie.
 -Rozumiem. A z tobą Liam, jak jest? Co to za afera z twoją dziewczyną Seleną Amity?
 -Wolałbym też to zachować dla siebie i przyjaciół- odparł ciemny blondyn.
 -Ona jest teraz w szpitalu, nieprawdaż?
 -Tak, ale już wszystko jest w porządku. jutro ją wypisują do domu.
 -Wspaniale! A ty Lou? Słyszałem plotkę że Eleanor Calder, twoja ex, przyłapała cię na zdradzie. Czy to prawda?
 -Kompletne bzdury. Z nikim ją nie zdradziłem, po prostu nasze uczucie...wygasło.- skłamał Tommo.
 -A co z Shipper'ami Larry'ego Stylinson'a? Wierzą iż twój związek rozpadł się z tego powodu. Jesteś może z Harry'm?
   Wstrzymałem oddech.
 -Pierwsze słyszę. Ja jestem heteroseksualny a Harry...jesteśmy tylko przyjaciółmi.
 -Harry ostatnio się przyznałeś w jednym z wywiadów że jesteś biseksualny...
 -Prawda ale mnie i Lou łączy wyłącznie przyjaźń- odpowiedział Hazza.
   Prowadzący nie zauważył jak spuszcza wzrok, bo właśnie zajął się Nialler'em. Bardzo dobrze bo jak by dłużej z nim rozmawiał, wszystko by się wydało bo porostu Styles nie umiał kłamać.
   Zaraz po wywiadzie pojechaliśmy do studia nagrywać po długiej przerwie. Śpiewaliśmy już dobre kilka godzin, aż przekonałem wszystkich żeby zrobić maleńką przerwę. Natychmiast poszedłem na  tył studia bo z przodu było chyba z 20 fanów. Spokojnie zapaliłem papierosa i zaciągłem się przyjemnym dla moich płuc dymem.
 -Wiesz że nie powinieneś palić, bo to źle wpływa na twój głos?- usłyszałem.
   Zaskoczony zauważyłem blondynkę czającą się w krzakach. Z kąt do cholery wiedziała że tu będę?!
 -Wiem, ale nie tak łatwo mi rzucić- odpowiedziałem.
 -Rozumiem. Sama kiedyś paliłam- odparła.
 -Paliłaś?!
   Przecież ona nie mogła mieć więcej niż 16 lat!
 -No tak..kolega mnie namówił dwa lata temu i tak jakoś mnie wciągnęło- wytłumaczyła.
 -Aha...Co ty tu robisz tak w ogóle?- spytałem.
 -Hmm...jak widać jestem fanką One Direction- uśmiechnęła się szeroko- Nazywam się Anne. mogłabym prosić cię o...
 -...o autograf?- dokończyłem.
 -No tak
 -A gdzie mam się podpisać?
 -Tutaj- wyszczerzyła się wskazując na bluzkę na biuście.
   Wywróciłem oczami i wyciągnąłem długopis, podpisując się we wskazanym miejscu i uśmiechając się szeroko.
 -Oglądałam dzisiejszy wywiad- przyznała się.
 -Podobał się?
   Wywiad...praktycznie wszędzie nakłamaliśmy. Co się z nami dzieje?
 -Myślę że nie byliście do końca szczerzy ze wszystkim, ale w to nie wnikam- odparła.
   Wzruszyłem ramionami
 -Gdybyśmy o wszystkim mówili dziennikarzom, nie mielibyśmy życia- westchnąłem.
 -Dziennikarzom tak, ale my Directioners domyślamy się więcej niż jesteście świadomi.
 -Co masz na myśli?
 -Louis i Harry Muszą się lepiej kłamać żeby się całkowicie zamaskować. Bo tego na razie chcą, tak?
   Otworzyłem szeroko czy z niedowierzania
 -Skąd o nich wiesz?!
 -Obserwacja Zayn. Po za tym...widziałam coś co nie powinnam- spuściła wzrok.
 -Mogę się dowiedzieć co?
 -To było, kiedy Selena miała urodziny i zrobiliście jej imprezę w domu. Jak przechodziłam obok was, to widziałam coś co nie powinnam...widziałam w oknie na piętrze calujących się Harry'ego i Lou. Hazza go rozbierał...- odpowiedziała.
 -Widział to jeszcze ktoś?- spytałem zaniepokojony.
 -Nie, byłem w tedy sama.
 -Mogę na ciebie liczyć Anne, że się nie wygadasz?- poprosiłem.
 -Czyli oni są ze sobą?!
 -No...tak- ja już ich widziała w intymnej sytuacji to stwierdziłem że nie ma sensu kłamać.
 -Nie ma sprawy. ja już muszę iść...
   Rzuciłem peta na ziemię i przydeptałem.
 -Ja zresztą też- uśmiechnąłem się do niej.
 -Zayn?
 -Tak?
   To co zrobiła później zszokowało mnie, ale się poddałem temu...

(Perspektywa Louis'a)

   Pociągłem loczka z powrotem do studia, całując ostatni raz w usta Niall nawijał coś do Liam'a, który coś pisał na telefonie, opierając się o ścianę. Zayn'a nie było.
 -A gdzie Malik?
 -Poszedł zapalić- odparł Nialler.
 -Żal mi go po tej akcji z Pezz...- powiedział ledwo Hazz, a w drzwiach pokazał się rozczochrany i lekko zarumieniony mulat.
 -A tobie co się stało?!- zawołałem zaskoczony.
 -No...Ten...tego..- Zayn wyraźnie się zmieszał.
 -Napadła cię jakaś fanka czy coś?- zachichotał Nialler.
 -Nie do końca- mruknął.
 -Co?!- tą odpowiedzią w końcu zwrócił uwagę Liam'a- coś ty robił?!
 -Yyy...no poszedłem zapalić no i w krzakach czaił się jedna z fanek...No więc ucięliśmy sobie pogawędkę  Chłopaki, ona was widziała w intymnej sytuacji!- zwrócił się do mnie i zielonookiego.
 -O kurwa...to teraz się wszyscy dowiedzą!- odezwał się Harry.
 -Nikomu nie powie- zapewnił Malik.
 -A skąd wiesz?- zaśmiał się nerwowo Harry.
 -No bo...po prostu wiem- odwrócił wzrok.
 -Co masz na myśli mówiąc że 'prawie' się na ciebie rzuciła?- spytałem przeczuwając odpowiedź.
 -No więc...był pocałunek z jej inicjatywy- zarumienił się lekko.
 -A ty tak po prostu się dałeś?- zdziwił się Niall.
 -No ten...tego...śliczna była- zaczął się bawić swoimi palcami.
 -No nie do wiary! Ten "Zayn Malik" stwierdził że 'podoba mu się jedna z fanek!- zawołał Liam.
 -Co w tym dziwnego?- zdziwił się Malik- Selena też była naszą fanką.
 -I nadal jest.- wyszczerzył się Payne- ale ty stwierdziłeś że fanki są zbyt 'szalone' żeby się z którąś umówić.
 -Ale ona była inna. Nie licząc tego czajenia się w krzakach...- wytłumaczył.
 -A masz chociaż jej numer?- spytałem poruszając brwiami.
 -Louis! przecież mnie znasz! Nie przepuścił bym takiej okazji- wyszczerzył się.


           _________________________________________________________________


No i jak obiecałam, dodałam rozdział, gdy tylko pojawiły się 4 komentarze ;) Następny już dodam normalnie za dwa tygodnie w sobotę, ale MUSI BYĆ 6 KOMENTARZY!!
Przed nami tylko ostatni rozdział i epilog tej powieści, później myślę zrobić miesięczną przerwę i zacząć dodawać opowieść o Ziall'u, która mam nadzieję że się spodoba tak jak ta :D
Po prawej stronie bloga jest ankieta. była bym wdzięczna gdybyście zagłosowali :)
w no to do następnego!
Pozdrawiam Payne'owa <3 p="">




                                                                           Pamiętacie? :)


                                                                   Harlem Shake! :D


czwartek, 25 kwietnia 2013

Rozdział XXI


przeczytajcie notkę pod rozdziałem! ważne!!    




UWAGA !!! SCENKA +18 Z NILL'EM I CARMEN !!!


(Perspektywa Seleny)

   Mężczyzna zbliżał się niebezpiecznie z niezbyt zachęcającą strzykawką z niebieskim płynem w środku i zaostrzoną igłą. Drugi który z nim przyszedł, przytrzymywał mnie, żebym się nie ruszała. Ten ze strzykawką złapał mnie za lewą rękę i brutalnie miażdżąc mi nadgarstek,, wbił igłę w moje przedramię i wpuścił cały płyn do mojej żyły. Po kilku minutach, to co mi wstrzyknęli zaczęło działać. Czułam się o tłumiona i opuściły mnie wszystkie siły.
   Przenieśli mnie do jakiegoś większego pomieszczenia i ułożyli na stole, przykrytym białym prześcieradłem. Na stoliku obok (jak mi się wydawało) leżały narzędzia operacyjne. Wbrew mojej woli rozebrali mnie do bielizny. Po chwili doszedł do nich jakiś facet ubrany jak zwykły lekarz w szpitalu  Nie spiesząc się, wziął butelkę z dozownikiem  i gazę. Następnie kazał facetom pozbyć się mojego biustonosza i obrócić na brzuch. Patrzyłam na brudną podłogę czułam jak 'lekarz' oczyszcza moją skórę na plecach, gdzie powinny się znajdować nerki. A później odpłynęłam...

(Perspektywa Liam'a)

   Chodziłem w tę i z powrotem tuż przed opuszczoną fabryką, o której do tąd nie miałem pojęcia że istnieje.
 -Długo się będą do cholery organizować zamiast wkroczyć natychmiast?!- krzyknąłem kopiąc z całej siły dużej wielości kamień.
 -Spokojnie, Li, my tez się denerwujemy -Niall położył mi na ramieniu rękę.
 -Chłopaki mamy problem...- podbiegł do nas Zayn.
 -Jaki?- spytał Louis.
 -Dziennikarze się tu zjechali i chcą z nami rozmawiać. Myślą że jesteśmy zaplątani w jakąś grubszą sprawę- odpowiedział.
 -pieprzyć ich kurwa!- zawołałem, trzymając się za włosy.
   Żaden z przyjaciół tego nie skomentował.
 -Ja z Louis'em się tym zajmiemy- zdecydował Harry, ciągnąc za sobą szatna.
 -Idę z wami- zdecydował Malik- Niall zostań...
 -Ok- mruknął.
   Odeszli i w tym samym momencie podszedł do nas przewodzący tą akcją komendant policji.
 -Rozejrzeliśmy się do okoła i rozstawiliśmy wszędzie moich ludzi i tych z wydziału specjalnego. Musicie się panowie odsunąć bo wchodzimy do środka- powiadomił nas.
 -Myśli pan że ja tak tu spokojnie będę czekał?- odezwałem się.
 -Musi pan- odpowiedział ostro.
 -A jak bym szedł za wami w pewnej odległości, dopóki nie zrobi się bezpiecznie?
 -Nie. Mogą pana zastrzelić.
 -A jak bym dostał katanę kuloodporną? chyba takie posiadacie?- nie dawałem za wygraną
 -Ale pan jest uparty!- westchnął zrezygnowany policjant- A co jeśli panu i tak się coś stanie? Będziemy za to odpowiadać.
 -Niall będzie świadkiem że nikt nie będzie mógł podać was do sądu czy coś...bo to ja wyłącznie biorę za siebie odpowiedzialność.
 -Jesteście młodzi i myślicie że to takie proste- mruknął.
 -Proszę!
   Jeszcze chwila i byłbym nawet gotowy błagać na kolanach nie zważając na paparazzi.
 -No dobra. Ale mam dla ciebie kilka warunków których nie możesz złamać- zdecydował.
 -Dobrze! zgadzam się na wszystko!- odparłem potulny jak baranek.
   Wejście do środka było łatwe bo nikt nie pilnował. Szliśmy  najciszej jak się dało korytarzami, magazynami i halami produkcyjnymi, aż w końcu usłyszeliśmy głosy w ostatniej najmniejszej hali. Po chwili zobaczyłem w rogu coś na wzór parawanu jakie są w szpitalu. Widziałem dokładnie zarys trzech mężczyzn  pochylających się nad stąłem na którym leżała czwarta osoba. Moje gardło ścisnęło ze strachu,a w głowie tłukła się myśl że może być już za późno...
   Jeden z policjantów kazał mi się zatrzymać. Obserwowałem zza ściany jak wkraczają. Gdy tylko unieruchomili facetów, odbiegłem do parawanu i zajrzałem za niego. Na widok krwi, zakręciło mi się w głowie i cofnąłem się przerażony. Na stole leżała bezwładnie na brzuchu Selena, mająca na sobie tylko dolną bieliznę. Tam gdzie jest prawa nerka była głęboka rana cięta z której tryskała krew. Wyglądało na to że dopiero co zaczęli operację nerki.
   Powstrzymując się od wymiotów wywołanych metalicznym zapachem krwi, przepuściłem ratowników, którzy postanowili zszywać ranę na miejscu. Zamknąłem szybko oczy i poczułem jak ktoś chce mnie z tam tąd zabrać. Otworzyłem oczy ponownie i zobaczyłem przerażonych Zayn'a i Louis'a. Chciałem tam zostać, ale nie miałem siły protestować. Po chwili poczułem świeże powietrze na policzkach gdzie zaczęły p nich spływać łzy.
 -Widzieliście to?! Oni prawie zamordowali ją i chcieli sprzedać jej narządy! Tak po prostu -wydusiłem.
 -Wyjdzie z tego, stary- pocieszył mnie Lou.
   Przytulił mnie,a ja w odpowiedzi chwyciłem jego ramie i ścisnąłem mocno aż usłyszałem cichy syk bólu...

 (Perspektywa Niall'a)

   Odkąd znaleźliśmy w ostatniej chwili Selenę wszystko powoli zaczęło się układać w dobrym kierunku. Co prawda Sel leżała jeszcze w szpitalu ale już p jutrze miała z niego wyjść. Larry w końcu zaczął się bardziej ukrywać przede mną w intymnych sytuacjach, albo po prostu ja się stałem bardziej ostrożny i zawsze się upewniałem że się sobą 'nie zajmują'.
   Zayn  wielu przeprosinach i setek róż u Pezz, w końcu się oddał załamany że dziewczyna nie chce mu wybaczyć tego wybryku po pijanemu.
   Jedyną osobę którą ta podziwiałem, był Liam. Miał bardzo dużo cierpliwości siły w trudnych chwilach i nawet potrafił wybaczyć zdradę przyjacielowi i ukochanej dziewczynie, której dał drugą szansę i teraz siedział przy jej łóżku w szpitalu. On ją naprawdę kochał...
   Ja aktualnie siedziałem w jakieś ekspluzywnej restauracji z Carmen i opijaliśmy drogim winem już czteromiesięczny nasz związek. Nasze policzki były już lekko zarumienione i w głowie mi przyjemnie szumiało. W końcu odpowiedzialny za bezpieczeństwo Car, zadzwoniłem po taksówkę i pojechaliśmy do mnie do domu.
   Było już grubo po północy, więc po przekroczeniu progu, próbowaliśmy się zachowywać jak najciszej się dało, by nie obudzić chłopaków. Lecz po chwili skradania się do mojego pokoju, Carmen pchała mnie na ścianę i wpiła się w moje usta. Czując nie dosyt, przyciągnąłem ją bliżej siebie chwytając za tyłek. Po chwili jednak postanowiłem zabrać ją do góry lecz dziewczyna zdążyła rozebrać mi koszulę i rzucić gdzieś w ciemność.
   Ledwo zamknąłem drzwi do mojego pokoju, Car szepnęła mi do ucha "Pokaż mi kotu na co cię stać" i niespodziewanie chwyciła mnie za krocze, sprawiając że poczułem przyjemność i jeszcze większe podniecenie. To wystarczyło żeby moje bokserki zrobiły się boleśnie za ciasne. Uśmiechnęła się cwaniacko z błyskiem pożądanie w oczach i oddaliła się powoli w stronę łóżka.
   W brew temu co pewnie myślała reszta domowników  jeszcze nie mieliśmy tego za sobą. A jeszcze gorzej  bo ja...no cóż..byłem jeszcze prawiczkiem. Dziwne nie? Sławny, a nie miał tego swojego pierwszego razu...to dość kompromitujące żeby się do tego przyznać. To wystarczyło żebym w momencie otrzeźwiał ale mój penis nadal się domagał bliskiego kontaktu z blondynką.
 -Niall...czy ja zrobiłam coś nie tak?
 -Nie, ja po prostu...- zaciąłem się zawstydzony.
 -Nigdy tego jeszcze nie robiłeś?
   Kiwnąłem potwierdzająco głową.
   Czasami zastanawiałem się ja ona to robi, że o wszystkim się domyśla. To tak jak by czytała w moich myślach...
 -Jeżeli nie chcesz, nie musimy tego robić- zapewniła mnie.
 -Ale ja chcę. Przepraszam cię za tą chwilową niepewność- powiedziałem cicho.
   Po chwili zbliżyłem się do niej całując ją namiętnie i pozbywając się jej sukienki i poddałem się instynktowi.
   No tak wszystkie 'nauki' Hazzy poszły w las. Teraz byłem tylko ja i Carmen. Zero Teorii mnóstwo praktyki. Zacząłem całować jej piękne ciało, każdy kawałek poznawałem osobno. Znalazłem się nad nią i wytyczyłem sobie szlak przez cały tłów, aż o nęcącą mnie koronkową bieliznę. Szybko jednak zdjąłem biustonosz i ze satysfakcją zacząłem pieścić  jej piersi, ssąc delikatnie sutki i przygryzając je. Stały się jeszcze bardziej twardsze z podniecenia.
   czułem jak nasze ciała się dopełniają. Powoli poddawałem się uczuciu które mną zawładnęło. Gdy wciąż byłem nad nią i pieściłem jej ciało ona dobrała się do mojego rozporka jak nienasycona tygrysica. podniosłem na nią wzrok i pomogłem ściągnąć jej moje spodnie. Nie zdążyłem sięgnąć o bokserki kiedy poczułem że ich nie mam, więc wyciągnąłem rękę do jej dolnej bielizny. Gdy tylko ją tam dotknąłem, jęknęła z rozkoszy. Zjechałem  jej ciele i ciągnąłem jej majtki zębami. Rzuciłem je w kąt pokoju.
   Zacząłem ją całować od stóp w górę docierając do najdelikatniejszego i najczulszego miejsca. Chcąc jej sprawić jak największą rozkosz zacząłem ją tam pieścić językiem, zaczynając od granicy z podbrzuszem, p krawędź warg sromowych.
 -Nialler, doprowadzisz mnie do szwedzkiej pasji, jeżeli będziesz się tak nadal ze mną droczył...
 -Możesz mi nie przerywać do póki nie dojdziesz ok?- oderwałem się na chwilę i odpowiedziałem jej.
    Znów wróciłem do zajęcia drażniąc ją delikatnie Car, moim iludniowym zarostem. Ona trzymała mnie za włosy i jęczała z rozkoszy, krzycząc moje imię.
   Nagle usłyszałem walenie pięścią o ścianę przez Liam'a i jego śmiech.
 -Uciszcie się trochę i dajcie ludziom spać!
   Spiąłem się lekko ale już po chwili zacząłem się śmiać. Przejechałem językiem po jej brzuchu i wszyłem z pod pościeli wpijając się w jej usta. o chwili Car chwyciła mnie z penisa i zaczęła poruszać ręką w dół i górę, chwilę później, znikając pod kołdrą. Całując mnie po klatce piersiowej, doszła w końcu do mojego nadprzyrdzenia. Zaczęła pieścić najpierw moje jądra a ja ujrzałem przed oczami gwiazdy.
 -Jeszcze chwila i nie wytrzymam- ostrzegłem Carmen.
 -Ale że czego nie wytrzymasz?-zaśmiała się.
 -Doskonale wiesz czego- odparłem zaciskając pięści na prześcieradle.
 -Haha, też cię kocham- powiedziała.
   Chwilę później poczułem jej język na moim penisie. Gdy byłem już tuż= tuż, nagle oderwała się i powiedziała:
 -Dosiądź mnie kowboju!
 -Na pewno tego chcesz?- spytałem niepewnie.
 -Tak i nie mam zamiaru się powtarzać.
   Skoro była pewna, chciałem to zrobić, ale zanim się zorientowałem, usiadła na mnie i poprowadziła go do celu.
 -Wiesz że nie mam gumki żeby się zabezpieczyć?- spytałem, kiedy byłem już w niej.
 -Domyśliłam się. żaden z nas, nie spodziewał się takiego obrotu sprawy.
 -Co mnie nie tłumaczy, bo facet powinien mieć jedną przy sobie.
 -Boisz się ciąży?
 -Ależ skąd- odparłem.
   Po chwili spuściłem się w niej i jęknąłem w przypływie rozkoszy. Ona odwdzięczyła się tym samym odrzucając włosy do tyłu.
    Po spełnieniu się leżeliśmy obok siebie. Gdy tylko odetchnęliśmy a chwilę, znów zaczęliśmy się znów całować, ale tym razem wolniej, zapamiętując nasze zapachy i smaki. Czułem każdy dreszcz przebiegający wzdłuż jej ciała i delikatność jej skóry. Dopiero teraz poczułem się mężczyzną w pełni chroniącym, cudowność swojej drugiej połówki.
   Wciąż badając jej ciało wszystkimi swoimi zmysłami słysząc jak szepta moje imię.
 -Niall...oh, Niall...-nagle poczułem jak spina się cała.
   Spojrzałem na nią, a ona patrzyła za mnie w stronę drzwi. Obróciłem się gwałtownie i ujrzałem czterech chłopaków szczerzących się i chichotających.
 -Wypierdalać mi z tąd!!- wrzasnąłem i wyskoczyłem z pod pościeli, cały czerwony z zaistniałej sytuacji, a nie z tego że byłem zupełnie nagi .
   Ruszyłem wściekły w ich stronę i złapałem za klamkę.
 -Gratulacje!
 -Stary no nareszcie!
 -Jestem z ciebie dumny!
 -Brawo!
   Zaczęli się przekrzykiwać i klaskać nam. Pełny furii, zatrzasnąłem im drzwi przed nosem. Postanowiłem że policzę się z nimi jutro...

                       _______________________________________________________________________________

Jak obiecałam jest scenka +18 z Nialler'em i Carmen :D ten rozdział wyszedł na najdłuższy i spóźniony ale mam nadzieję że się podobało :) tę scenkę erotyczną napisałam z przyjaciółką i wyszła nam niezłą seks bomba hehe:D więc dedykuję jej ten rozdział :P Nie dość że miałyśmy wenę, to jeszcze na jaja wymyśliłyśmy coś takiego:
"-Rany, Niall, jaki ten twój ogier wielki!
 -Dziękuję hodowałem go w dziczy.
 -A tak z ciekawości... mierzyłeś ile on ma centymetrów ten twój olbrzym?
 -taak mierzyłem go jak chodziłem jeszcze do szkoły średniej i taki mi został.
 -To ile on ma?
 -40-50 cm. w zależności gdzie i z kim jestem ;**
 -Wow to prawie jak murzyni! może pomalujemy go na ciemno?
 -Nie trzeba go malować, wystarczy że wsadzę ci go do tyłka"
hah sorry jak kogoś tym uraziłyśmy :)
przed nami jeszcze tylko jedna scenka erotyczna tylko że z Larrym, więc spinajcie tyłki i komentujcie te ostatnie rozdziały! oj na koniec będzie się działo :D 4 KOMENTARZE i następny jak tylko się pojawią- to jest wyjątek:). chcecie być powiadamiani o kolejnych rozdziałach na tt? piszcie w  komentarzach!
Pozdrawiam Payne'owa



środa, 10 kwietnia 2013

!! Informacja !!

Przepraszam ale następny rozdział dodam z lekkim opóźnieniem ponieważ nie mam dostępu do mojego komputera :( agh...tak bardzo chciałabym już dodać no ale trudno :/ może być opóźnienie do 2 tygodni, ale może uda mi się dodać wcześniej, albo nawet może być później. nic nie obiecuje. Zaglądajcie tu co jakiś czas ;)

pozdrawiam Payne'owa