sobota, 27 października 2012

Rozdział X


(Perspektywa Liam’a)
   Zwabiony krzykiem Malika, wyszedłem z Seleną na korytarz. To co zobaczyłem było przekomiczne.
   Zayn, przewiązany był w pasie tylko ręcznikiem, który próbował utrzymać za wszelką cenę, biegając po całym domu za Louis’em , który chichotał z za farbionych ust i zębów mulata na niebiesko.
 -Tomlinson!!! Nie żyjesz!!!- wrzasnął o mało nie zderzając się z drzwiami, które w tym samym Momocie zamknął Tommo.
   Śmiejąc się z tej sceny oparłem się plecami o ścianę, a Sel chwyciła się za mój bark, żeby utrzymać równowagę, stojąc na jednej nodze.
   Nagle do głowy przyszedł mi pomysł, jak bym mógł zemścić się na Niall’u. Uśmiechnąłem się szatańsko co zauważyła Sel.
 -Liam co ty kombinujesz…?-spytała.
 -Nic takiego…szkoda że nie zobaczysz jutro jak będzie wyglądać Nialler-odpowiedziałem szczerząc się.
 -Z czym to będzie wspólnego?- dopytywała się zaciekawiona.
 -Nie wiem czy ci wyjawić- drażniłem się z nią.
 -No powiedz!- popatrzyła na mnie oczami kota ze Shrek’a.
 -To coś ma wspólnego z malowaniem- odpowiedziałem.
 -Już się domyślam. Przyślij mi zdjęcie o wszystkim- uśmiechnęła o czym zaproponowała-pożyczyć ci kosmetyki?
 -O! Właśnie, przydadzą się- przytaknąłem czochrając jej włosy.
 -Ej!- zawołała odsuwając się.
 -No co?- spytałem niewinnie
 -Jedziemy?- zawołał Hazz schodząc na dół.
 -Jasne, tylko daleka d niego! Nie mam zamiaru wyrywać sobie z włosów kołtunów!- powiedziała Selena, pokazując mi język.
 -O ty!- zawołałem i zacząłem ją łaskotać.
 -Hahahahaha! Przestań! Hahahahaha!- zaczęła krzyczeć, próbując uciekać na jednej nodze.
   Schowała się za Harry’m.
 -Harry! Ratuj!- poprosiła.
 -Liam ładnie tak dokuczać bezbronnemu?- odparł Loczek.
 -Tak tylko ci się wydaje że jest bezbronna- zmrużyłem oczy-a później znienacka zaatakuje tymi swoimi paznokciami!
 -Aaa! To zmienia stać rzeczy- udał przerażenie i odskoczył w bok, odsłaniając dziewczynę.
 -Ej! Ja mam szwy na stopie!- odparła.
   Zacząłem się  do niej zbliżać uśmiechając się łobuzersko.
 -Liam! Jak możesz?! Zdradzasz mnie?
   Z nikąd pojawił się Zayn, ramieniem taczając moją głowę dobierając się do moich włosów.
 -Dzięki Zayn za uratowanie- powiedziała Selena śmiejąc się
 -Nie ma sprawy- odparł Mulat puszczając mnie, po chwili przybijając piątkę z  Sel.
   Wychodząc zabraliśmy ze sobą Malika, który wychodząc zarzucił mi na ramię rękę szczerząc się. Uśmiechając się szeroko chwyciłem go w pasie. Wygłupiając się doszliśmy do auta Hazzy i o chwili zatrzymaliśmy się przed domem Seleny Amity.

(Perspektywa Harry’ego)

   Zaparkowałem samochód tuż przy krawężniku i zgasiłem silnik..
   Zayn i Liam dalej się wygłupiali udając że są parą. Tu Liam złamał Zayn’a za kolano tu zaś udawali że się całują. Ich żarty przypomniały mi że ja sam przed kilkunastoma minutami całowałem się z Lou i to drugi raz. To było dziwne…Kocham Louisa a z drugiej strony podobają mi się nadal dziewczyny. I co o tym myśleć? Tommo był jedynym niezwykłym wyjątkiem..
   Z przemyśleń wyrwał mnie głos przyjaciółki Liam’a
 -Wychodzi na to że mamy nie ma jeszcze w domu.
 -To chyba dobrze nie zawali cię od razu pytaniami na temat nogi-odpowiedziałem.
 -Zawsze nic nie wiadomo-odparła.
 -Pomóc ci? Bo widzę że Li jest nieco zajęty- zaśmiałem się zerkając do tyłu.
 -Dam radę. Przecież nie jestem jakoś ciężko ranna-uśmiechnęła się i zaczęła otwierać drzwi.
 -Może jednak?
 -No dobra, skoro tak nalegasz...- zgodziła się, a ja błyskawicznie okrążyłem auto i pomogłem jej wysiąść.
   Ruszyliśmy do domu, a za ten czas Liam oswobodził się z uścisków Zayn’a i dołączył do nas.
 -Wejdziecie na chwilę do środka?- zaproponowała Selena.
 -Jasne- odpowiedział Liam.
 -Zayn! Krzyknąłem i gestem zacząłem wołać Malika.
   Gdy tylko weszliśmy do środka poczułem się jaku siebie w domu .Przystanąłem na chwilkę wdychając zapachy starych mebli do płuc.
 -Coś nie tak?- spytał Zayn.
   Selena i Liam znikli w kuchni, zostawiając nas samych na korytarzu.
 -Po prostu zdałem sobie sprawę jak dawno nie byłem w domu i jak bardzo tęsknię za nimi- przyznałem się.
 -Zawsze możesz jechać do  
Holmes Chanel- odarł przyjaciel.
 -Wiem, zadzwonię później do mamy-powiedziałem uśmiechając się do niego ciepło.
   Po chwili dołączyliśmy do Liam’a i Sel.

(Perspektywa Seleny)
30 mn później

   Usiadłam przy stole podając ukradkiem kosmetyczkę Payne’owi, dając mu znak że ma oddać ją jak najszybciej. Nasze palce przez chwilę styknęły się przez co przeszedł mnie przyjemny dreszcz. Zerknęłam na niego a on uśmiechnął się ciepło. Zarumieniłam się lekko, odwracając szybko wzrok.
   Zayn i Harry nic nie zauważyli byli zbyt zajęci rozmową by coś zauważyć nagle usłyszałam dźwięk przekręcającego się zamka w drzwiach, rzez co zerwałam się na równe nogi czego pożałowałam, bo zapomniałam o szwach. Opadłam spowrotem na krzesło chwytając się za stopę i krzywiąc się. Chwilę później do kuchni weszła mama z obcym facetem.
 -Kto to jest?!- zawołałyśmy równocześnie
 -Selena... to mój nowy partner Tom-powiedziała pierwsza
 -Partner? – zdziwiłam się.
 -Mamy zamiar się pobrać...-dodała niepewna mojej reakcji.
   Odebrało mi mowę
 -Sel to my może już pójdziemy- odezwał się Zayn wstając.
   Dalej stałam oparta o stół, jak posąg.
 -Selena? Jesteś z nami?- tym razem to Liam wstał i pomachał mi ręką przed oczami.
 -Tak...jasne...-wydusiłam z siebie w końcu powoli.
 -Jak się pożegnasz to pogadamy-mruknęła do mnie mama znikając w salonie ze swoim „narzeczonym”
   Przy pomocy kul poszłam z chłopakami na ganek.
 -Wszystko w porządku?- spytał niepewnie Harry.
 -Jestem tylko w szoku- odpowiedziałam.
 -W cale ci się nie dziwię. Z twojej miny wnioskuję że wcześniej faceta nie widziałaś na oczy?-spytał Zayn.
 -To dobrze wnioskujesz....ale dlaczego dzisiaj i to nagle?- zadałam pytanie retoryczne
   Liam przyglądał mi się z troską. Czy on zawsze się tak zachowuje w stosunku do przyjaciół? I teraz jak odchodził, tak bardzo chciałam byś w jego ramionach...Wychodziło na to że naprawdę zakochałam się w wokaliście 1D.

 (Perspektywa Liam’a)

   Otwierałem już drzwi do auta kiedy zwróciłem się do Loczka.
 -Harry, ja...za chwilę zwariuję!
   Czułem że gdy przy mnie nie ma Sel, ogarnia mnie osamotnienie mimo że jestem wśród ludzi i czułem dziwną pustkę w sercu.
  -To na co czekasz? Biegnij do niej i ją pocałuj!- Harry chyba już od dawna się domyślał
 -A jeśli ona...-zacząłem
 -Nie będziesz pewny dopóki tego nie zrobisz- ponaglił mnie.
   Obróciłem się na pięcie i biegłem spowrotem na ganek. Nie czekając aż coś powie przysiągłem ją do siebie i pocałowałem namiętnie. Chciałem aby ta chwila trwała wiecznie. Po chwili jednak powoli odsunąłem się od niej, by zobaczyć jej reakcję. Zobaczyłem duże zielone oczy przepełnione radością, później usłyszałem: „pocałuj mnie jeszcze raz!” wykonałem prośbę a kiedy nasze usta znowu się spotkały pomyślałem że dawno nie czułem takiej euforii jak teraz...

   Kilkanaście minut później siedziałem w aucie Hazzy z opartym czołem o szybę.
 -Liam? Jesteś jeszcze z nami?- usłyszałem rozbawiony głos Zayna.
 -Yhym- mruknąłem.
 -No, Zayn, będziesz się musiał teraz odzieli Liaśem z Seleną- zażartował Harry
 -Nigdy! On jest mój!- odpowiedział, obejmując mnie mocno od tyłu razem z fotelem.
 -Zayn, chcesz mnie połamać?- zawołałem próbując rozluźnić uścisk na próżno.
 -A może tak stworzycie idealny trójkącik? Ty+Liam+Sel?- zaproponował Hazz- uroczo razem wyglądacie- poruszał brwiami.
   Zachichotałem. Jak zwykle zboczony Harry.
 -Niee...nie ma już w nazwie „Ziam”- odparł Malik puszczając mnie
   Spojrzałem na niego pytająco
 -No weź nie gadaj że nie słyszałeś o „Ziam’ie”! To nasza nazwa romansu wymyślona przez fanów...naprawdę o tym nie słyszałeś?!- zdziwił się.
 -Za dużo na Internecie to ja nie siedzę, nie jestem na bieżąco...ale podoba mi się ta nazwa „Ziam”
 -Coś na styl Larry’ego Stylinson’a- dodał mulat.
 -Myślisz że Harry’ego i Lou da się przebić?- wyszczerzyłem się.
   Hazz nagle się zarumienił czego nie zauważył Zayn.
 -Czy ja o czymś...nie wiem? -spytałem powoli
 -Co...? Nie... skąd...-odpowiedział twardo patrząc przed siebie.
   Już miałem coś dodać kiedy Harry wykonał nagły zwrot kierownicą, w ostatniej chwili omijając auto, które wymusiło pierwszeństwo z bocznej uliczki. Wpadliśmy w poślisk, a później usłyszałem huk i poczułem silne uderzenie następnie nastała ciemność... 


                                   ________________________________________

Sorry że tak późno ale problem z kompem i do tego mama mi zabrała klawiaturę ( nie pytajcie dla czego) ;) no więc dodałam już olejny rozdział ;D przepraszam za wszystkie błędy w tekście i mam nadzieję że się podobała jak reszta rozdziałów :)
Baaaardzo dziękuję za te liczne wejścia od początku września ( a dobija już do 600-set wejść!) ta się cieszę że chciałabym was wszystkich wyściskać. Dla mnie to wiele znaczy ;D i oczywiście dziękuję za wszelkie komentarze ;D No więc stwierdziłam że zaniżam spowrotem do 4 komentarzy pod rozdziałem bo jakoś wyciągnąć nie mogliście :) to do kolejnego wpisu który jak przypominam pojawi się za dwa tygodnie ( jeżeli będą komentarze!)
Jak by miał ktoś jakieś pytania to kontakt ze mną przez Twitter: https://twitter.com/Renka1D


Jak ja uwielbiam wracać do tych chwil chłopaków w x-factorze ;D






piątek, 12 października 2012

Rozdział IX

zanim zaczniecie czytać włączcie to:http://youtu.be/XF2AlO8cKbE

(Perspektywa Seleny)

 Czas dłużył się niemiłosiernie, a dopiero mijał 3 dzień aresztu domowego. Ale całe szczęście dzisiaj wybierałam się na zajęcia teatralne. W sumie nie było źle, bo roli nauczyłam się perfekcyjnie z nudów.
   Kiedy zaczęłam się ubierać, stwierdziłam nagle że w szafie mam mnóstwo sukienek, T-sherty i dwie pary spodni oraz leginsy. Jednak jak zwykle wybrałam sukienkę. Mając jeszcze dwie godziny, zabrałam się za makijaż i biżuterię.(do której mam słabość) i już miałam schodzić na dół kiedy zadzwonił mój telefon.
   Przez myśl przebiegło mi że tylko Liam może dzwonić o tej porze, więc prawie biegiem wpadłam do pokoju, zapominając o starym zardzewiałym gwoździu, wystającym z wykładziny zaraz przy progu. W jednej chwili poczułam jak wbija mi się dość głęboko i pod wpływem przesunięcia stopy przecina piętę. Runęłam  na podłogę jak długa,rycząc z bólu.
   Jak trzeba było to akurat nie ma nikogo w domu!-jęknęłam w myślach
   Telefon przestał dzwonić, a ja jakoś zdołałam się doczołgać do toaletki i zrzuciłam sobie całe opakowanie chusteczek nawiżających, próbując zatamować krwawienie.
   Telefon znowu zaczął dzwonić.
   Wdrapałam się na łóżko w ostatniej chwili odbierając.
 -Hallo?-odezwałam się łamliwym głosem
 -Cześć Selena, idziesz na zajęcia teatralne?-spytał Liam
 -Chciałabym, ale w tej chwili to niemożliwe...
 -Coś się stało?-spytał zaniepokojony.
 -Tak! Wbiłam sobie zardzewiały gwóźdź  i rozcięłam nim pół stopy, i to głęboko. A w domu nikogo nie ma!- odpowiedziałam.
 -Jezuuu! Sel, nie ruszaj się, zaraz tam będę i zawiozę cię do szpitala!
 -Ok-odparłam rozłączając się i chowając twarz w poduszkach, Bogu dzięki że pomalowałam rzęsy tuszem wodoodpornym.
   Kilka minut później usłyszałam pisk opon przed moim domem,później otworzenie drzwi frontowych na oścież i odgłos biegu na schodach.
 -Selena?!- zawołał Liam.
 -Tutaj!-krzyknęłam.
   Do pokoju wpadł nie tylko Payne ale i Harry Styles. Hazza otworzył szeroko oczy na widok dość mocnych śladów krwi na dywanie. Zanim zdążyłam coś powiedzieć Liam zwrócił się do loczka.
 -Odpalaj auto.
   Zanim się zoriętowałam, wokalista wziął mnie na ręce i zaczął znosić na dół. Jedynie mogłam mocno się chwycić za szyję.
 -Nie jestem za ciężka?-spytałam.
   Przewrócił oczami śmiejąc się,
   Boże Payne! Przestań bo się na ciebie rzucę!- krzyknęłam w myślach., podziwiając jego cudny śmiech.
   Harry otworzył drzwi tylne auta, a ja usiadłam w środku prostując nogę. Chwilę później obok usiadł Liam kładąc sobie moją stopę na kolanach, uciskając ranę.Skrzywiłam się z bólu. Za ten czas Loczek z piskiem opon ruszył do najbliższego szpitala.

(Perspektywa Louis'a)

   Pożegnałem się właśnie z Eleanor i zamknąłem drzwi frontowe.
   Musiałem porozmawiać z Hazzą.
   Ruszyłem na górę do naszego pokoju , ale go nie było. Zerknąłem do pokoju Liam'a, ale jego też nie było.Gdzie oni są?
 -Niall!!!-rozdarłem się na korytarz.
   Po chwili blondyn wychylił się ze swojego pokoju.
 -Czego się wydzierasz?!
 -Wiesz gdzie Harry i Liam?-spytałem.
 -Pojechali do znajomej Liam'a, Seleny. Podobno coś sobie zrobiła-odparł.
 -To aż tak z nią źle?-zdziwiłem się.
 -Nie wiem, ale kiedy Liam mnie mijał...co ja mówię! On mnie prawie staranował na schodach. Minę tez nie miał za ciekawą-odpowiedział.
 -A dawno pojechali?
 -Prawie przed tym jak wróciłeś-mruknął znikając za drzwiami.
   Więc miałem dwie godziny dla siebie. Nagle do głowy wpadł mi świetny pomysł. Ubrałem szybo buty i pobiegłem do najbliższego sklepu. Pół godziny później, upewniłem się że Zayn  jest w pokoju Niallera i razem coś oglądają. Wkradłem się do pokoju mulata i sięgnąłem po jego płyn do ust, do którego nasypałem nieco frarbiącego proszku do jego płynu do płukania ust. Po cichu wymknąłem się do sypialni mojej i Loczka, zerknąłem na zegar szczerząc się na samą myśl że za trzy godziny powinien być efekt mojego "żarciku".

(Perspektywa Seleny)

   Po oczyszczeniu rany i jej zszyciu, lekarz chciał żebym została na obserwacji w szpitalu aż do ściągnięcia szwów, ale ubłagałam go żeby mnie wypuścił. Więc właśnie wyszłam z sali zabiegowej, przy pomocy kul, z grubo owinięta stopą bandażami. Dzięki Bogu znieczulili ją. Liam i Hazz rozmawiali o czymś na korytarzu,nie zauważając że wyszłam.
 -O czym gadacie>-spytałam podchodząc do nich.
 -O niczym szczególnym-odparł Liam wzruszając ramionami.
 -Zastanawiam się jakie upić sobie auto, więc zacząłem radzić się Liam'a-odparł Loczek.
 -A co masz do wyboru?-spytałam.
 -Dwa auta, różnią się tylko tym że jeden ma składany dach a drugi ma inny kolor-wytłumaczył.
 -No nie wiem...Ja jestem fanką aut ze składanym dachem.-odparłam-Może kiedyś  takiego się dorobię. Liam radź mu dalej bo ja jestem w tym beznadziejna- stwierdziłam co wywołało śmiech u chłopaków.
 -No dobra, możemy cię zabrać na chwile do nas?-zaproponował Harry.
 -Najwyżej powiemy twojej mamie że w szpitalu się przeciągło-dodał Liam.
 -Hmmm...spoko-uśmiechnęłam się,.

(Perspektywa Harry'ego)

   Ledwo przeszliśmy przez drzwi frontowe do domu, po schodach zbiegł Tommo.
 -Cześć Selena-przywitał się po czym zwrócił się do mnie-musimy pogadać.
 -Teraz?Nie możemy później?-zdziwiłem się.
 -Powiedzmy że później nie będzie czasu-wyszczerzył się.
 -Lou co ty...?-zacząłem, ale mnie uciszył.
 -Ciii...później zobaczysz-powiedział tajemniczo.
 -Ok. Liam jak by co to wołaj-powiedziałem do przyjaciela i ruszyłem za Tomlinsonem do góry.
   Zamknęliśmy drzwi na klucz żeby nam nikt nie przeszkadzał, jak kilka dni temu. Usiadłem na swoim łóżku czekając aż przyjaciel coś powie.
 -Widzisz przez ostatnie trzy dni nie mieliśmy jak pogadać...-zaczął nieśmiało.
 -Bo Eleanor nam to utrudniała-dodałem kładąc nacisk na jej imię.
 -Chciałem spędzić trochę czasu z nią-wytłumaczył się Louis.
 -Ale nie musiała zostawać na noc-odparłem.
 -Harry wiesz dobrze że nie możemy ot tak oznajmić innym  że miedzy nami jest coś więcej niż przyjaźń!-zirytował się Carotkowy.
 -Nie oczekuję togo od ciebie...
 -Więc o co ci chodzi?!- zawołał.
 -Louis, jakiś ty głupi! Chodzi mi o tą całą twoją dziewczynę! Wku**** mnie samą obecnością i tym jak cię traktuje!-wybuchłem.
 -Ty nic nie rozumiesz!
 -Ona robi wszystko żeby nas od siebie oddalić!-warknąłem.
 -Więc uważasz że przez El nie mam dla ciebie czasu?-krzyknął.
 - I nie tylko!-dodałem.
 -I kto tu jest głupi?-odparł.
 -Ja jestem zazdrosny-odpowiedziałem zanim ugryzłem się w język.
 -Tak?- uniósł brew.
   Od dawna się tak nie zarumieniłem jak dzisiaj. Louis podszedł d mnie szybko, chwycił za koszulę na klatce piersiowej,zmuszając mnie do wstania. Nie opierałem się.Po chwili, zdecydowanym ruchem pocałował mnie w usta, a jego jedna ręka wylądowała na moim pośladku szczypiąc mnie,a drugą chwycił mnie za kark. Nie mogłem się powstrzymać i zacząłem się śmiać,czując jak napełnia mnie radość z bliskości Tommo. Ten tylko się uśmiechnął i popchnął mnie na łóżko, po chwili przygryzając moją maurzowinę uszną. Przeszedł mnie przyjemny dreszcz.Tym razem to ja zacząłem obsypywać pocałunkami jego szyję, zostawiając w niewidocznym miejscu malinkę. Po chwili nasze usta znowu się spotkały w namiętnym pocałunku, co jakiś czas stykając się językami. Już zacząłem ściągnąć mu koszulkę kiedy Tommo nagle oderwał się ode mnie i zerknął na szawkę nocną sprawdzając która godzina.
 -Coś nie tak...?-spytałem niepewnie.
 -Nieee...zresztą sam zaraz usłyszysz-uśmiechnął się zawadiacko.
 -Co miałbym...-urwałem.
   Usłyszałem na korytarzu wrzask przerażonego Zayn'a a później krzyk:
 -LOUISIE TOMLINSON!!!Coś ty mi dosypał do płynu do płukania ust?!
   Lou podszedł do drzwi i otworzył je szeroko. To co zobaczyłem, wywołało u mnie atak nie pohamowanego ataku śmiechu...


                             ________________________________________________

No i kolejny rozdział już dodałam ;D dziękuję za liczne wejścia i komentarze ;D Przepraszam za wszelkie błędy w tekście,no ale sama muszę sprawdzać ale mam na szczęście to że sprawdza mi błędy jako tako word.
Jednak dodałam jeszcze ten rozdział dzisiaj bo tak mnie prosiliście więc proszę bardzo ;D
co do dodawania rozdziałów będę dodawać je co dwa tygodnie bo mam szkołę i dużo nauki, ale nie dodam kolejnego rozdziału jeżeli w ciągu tych dwóch tygodni nie pojawi się minimum 5 komentarzy ;D
życzę więc miłego czytania i mam nadzieję że wam się rozdział spodobał ;) Pozdrowionka Payne'owa ;D

Tak się podpuszcza Niallera :P xd