piątek, 7 lutego 2014

WAŻNE

Hiiiiiiii ! :)

chciałam was powiadomić że przenoszę bloga. Będą tam wszystkie moje opowiadania + to co zaczęłam dodawać + nowe bromance z Ziam'em :P blog ten znajdziecie tu. myślę że będę dodawała tam po jakimś czasie również One Shoty i takie tam:) mam nadzieję że wam się spodoba!

Pozdrawiam:
Hayne'owa;**

niedziela, 2 lutego 2014

Harry&Jasmine II

   Obudził mnie klakson samochodu. Odtrąciłam na bok tekturę, którą ułożyłam obok siebie, przeciągając się. W nocy cholernie zmarzłam i wszystko mnie bolało. Złożyłam swój koc- jedna z nielicznych rzeczy które miałam przy sobie i zaczęłam błądzić po mieście bez celu. Byłam nieznośnie głodna, ale nie miałam za co kupić czegoś pożywnego. W pewnej chwili, moją uwagę przykuł ogromny, krzykliwy plakat. Z ciekawości przyjrzałam się bliżej i ze zdziwieniem zauważyłam na nim Harry'ego z czterema pozostałymi chłopakami z Nandos. Plakat ogłaszał ich koncert za tydzień na arenie o2 w Londynie.
   Czyli należał do sławnego zespołu 'One Direction', był bogaty, przystojny i zwrócił na mnie uwagę. Usłyszałam nagle  krzyki i zamieszanie na drugim końcu alejki. Rozpoznałam burzę loków,z daleka mimo że był otoczony mnóstwem dziewczyn. Chyba fanek.
    Dlaczego ja na niego zawsze natrafiam?!
    Zanim zdążyłam się zmyć, na nieszczęście, rozpoznał mnie. Znowu spanikowałam i rzuciłam się do ucieczki, a on pobiegł za mną.
 -Jasmine! JASMINE! Zaczekaj!-wołał za mną.
   Nie zwolniłam tępa, aż w końcu poczułam że łapie mnie w pasie od tyłu.
 -Puszczaj!-krzyknęłam próbując się wyszarpać.
 -Spokojnie, chce tylko pogadać- szepnął mi do ucha na co przeszło mnie stado dreszczy.
 -Ale ja nie chcę!
 -Proszę...-
   Przestałam się szarpać a po mojej twarzy zaczęły spływać łzy.  Nie pamiętam kiedy ktoś ostatnio tak mną się przejmował.  Nagle zatrzymał się obok nas facet w starszym wieku.  Patrzył na Harry'ego krzywo, a później zwrócił się do mnie.
 -Wszystko w porządku?-spytał czujnie obserwując  chłopaka.
 -Tak- powiedziałam ochrypłym głosem, pociągając nosem.
    Facet odszedł niepewnie.
 -Możesz mnie puścić?-spytałam.
 -A nie zaczniesz znowu uciekać?-upewnił się.
 -Nie mam już siły- powiedziałam szczerze.
    Zaczęłam do tego kichać. odwróciłam się do niego przodem.
 -Przeziębiłaś się- stwierdził, kładąc mi swoją marynarkę na ramionach.
 -To nic takiego-mruknęłam zaskoczona opieką z jego strony.
 -Gdzie ty w ogóle dzisiaj spałaś?- spytał z nienacka.
 -Między śmietnikami- odpowiedziałam zawstydzona-miałam przynajmniej koc....
 -Między śmietnikami?! a jadłaś coś chociaż?!
 -Od wczorajszego śniadania nie-przyznałam się.
 -Idziemy do mnie- zdecydował.
 -Nie!- zaprzeczyłam.
 -czemu nie?
 -Nie chcę się narzucać...-powiedziałam cicho.
    Zaśmiał się perliście.
 -Żartujesz sobie? Chodź-objął mnie ramieniem i zaczął prowadzić ulicą.
     Chłopak wykonał szybki telefon, powiadamiając swoich przyjaciół że wraca do domu. Po chwili zatrzymaliśmy się przed ogromną, piękną willą ze ślicznym ogrodem. Robiła wrażenie
 -Wow, jaki luksus- odezwałam się.
 -Wiem- powiedział dumnie loczek.
    Pokonaliśmy szybko odcinek dzielący nas od drzwi frontowych, które otworzył i weszliśmy do środka Mieszkanie było przestronne i nowoczesne, a zarazem przytulne. Zdjął ze mnie swoją marynarkę i moją kurtkę i powiesił na wieszaku, a następnie zaciągnął mnie do kuchni. Niepewnie usiadłam przy stole.
 -Herbata,kawa czy kakao?
 -Kakao-powiedziałam i znowu kichłam.
 -Coś mi się wydaje że długo nie wyjdziesz z łóżka.-stwierdził, krzątając się po kuchni.
 -Chcesz się opiekować bezdomną nastolatką?-zdziwiłam się-Nie chcę nadużywać gościnności...
 -Ale chcę żebyś na razie tu zamieszkała, dopóki nie wyzdrowiejesz, nie znajdziesz pracy i ogólnie staniesz na nogi-odparł.
   Postawił przede mną pełny tależ pysznie wyglądających kanapek, za które natychmiast się zabrałam.
   Kilka minut później usłyszeliśmy jak drzwi frontowe się otwierają.
 -Jesteśmy!-krzyknął ktoś z przedpokoju.
 -Jak wspominałem będziemy mieś gościa przez dłuższy czas- odezwał się Harry.
    Do kuchni weszło czterech chłopaków, tych samych,którzy byli na plakacie. Każdy pokolei przywitał się serdecznie i przysiadł się do nas.
 -Ja jestem Louis-przedstawił się szatyn i wskazał na farbowanego-to Niall-na ciemnego blondyna- Liam-w końcu na mulata- Zayn.
 -Milo mi- uśmiechnęłam się.
 -Lou, weź wyciąg jakieś ciuchy zastępcze dla Jas z mojej półki-poprosił Harry.
 -Jasne-odparł i zniknął na schodach prowadzących na piętro.
    Czułam się trochę niezręcznie. Nie znałam ich a oni traktowali mnie jak swoją starą przyjaciółkę. Po jakimś czasie w końcu zwróciłam się do loczka.
 -Harry...czy mógłbyś mi pokazać łazienkę?-spytałam nieśmiało.
 -Oczywiście- zgodził się natychmiast.
     Ruszyliśmy na piętro i zatrzymaliśmy się na samym końcu korytarza przed rzeźbionymi,drewnianymi drzwiami. Między nami zapadła chywilowa cisza, podczas której patrzyliśmy sobie w oczy.
 -No więc...nie wiem jak mam ci dziękować, za to że mnie przygarnąłeś, mimo że w ogóle się nie znamy i mam przy sobie tylko ten plecak-odezwałam się cicho.
 -To nic takiego-wzruszył ramionami-lubię pomagać.
 -Jesteś niezwykłym człowiekiem.
 -Może dla tego że jeszcze nie zwariowałem przez sławę- mruknął.
 -Od jak dawna jesteś sławny?-spytałam.
 -Od niecałych dwóch lat. W lipcu mamy rocznicę powstania zespołu, wszystko zaczęło się w x factor- odpowiedział.
 -To dziwne że wcześniej o was nie słyszałam chodź jak widać...szleje za wami mnóstwo dziewczyn- odparłam.
 -Zdarza się. Zawołaj mnie jak skończysz- wskazał na łazienkę kciukiem- zaprowadzę cię do twojego nowego pokoju.
    Przytaknęłam głową, a on ruszył na dół. Weszłam do pomieszczenia i pierwsze co zrobiłam, to spojrzałam w lustro. Moje włosy były lekko przetłuszczone i splątane, a ubrania nie pachniały zachęcająco.  Zrzuciłam z siebie ciuch i skrzywiłam się na widok sińców na ciele- pamiątka po ojcu. Weszłam szybko pod prysznic. dzięki boku nie mieli wyłącznie męskich kosmetyków do kąpieli. W końcu umyta i odświeżona założyłam ciuchy Harry'ego i rozczesałam szybko wilgotne włosy. Na koniec wyjęłam z plecaka puder maskujący siniaki i zakryłam te na widoku. Byłam gotowa.
    -Harry!-krzyknęłam, stojąc na szczycie schodów.
    Błyskawicznie znalazł się obok mnie i wskazał mi całkiem uroczy pokój z ogromnym łóżkiem i balkonem. Podeszłam do łóżka i przejechałam opuszkami palców po satynowej narzucie. Harry cały czas stał w progu i z błąkającym się na jego ustach uśmiechem, obserwował mnie.
 -W życiu nie widziałam tak wielkiego łóżka- wyszeptałam.
    Zerknęłam w jego stronę. Nie odwracał od mojej osoby wzroku. To zaczęło byś denerwujące.
 -Możesz go wypróbować- zaproponował.
 -Naprawdę mogę?- upewniłam się.
 -Swoje już wypróbowałem- po chwili uderzył się w czoło- o matko...ale to dwuznacznie zabrzmiało...
     Zachichotałam i skoczyłam całym ciałem na łóżko. Koszulka lekko się uniosła ukazując siniaki. szybko podciągnęłam ją w dół, mając nadzieję że nic nie zauważył. Spojrzałam w jego stronę, na twarzy miał wymalowany szok.
 -Ile masz lat?-spytał cicho.
 -17-powiedziałam po dłuższym milczeniu.
 -Czy rodzice...długo się bili?-spytał powoli, podchodząc do mnie.
 -Ojciec mnie bił. Jestem pół sierotą. Mama nie wytrzymała...zmarła 5 lat temu....
     Nie było sensu dłużej tego ukrywać, skoro już widział moje obrażenia. Samo wspomnienie o tym wszystkim sprawiło że zaczęłam płakać, a ciało zaczęło drżeć od łkania. Bez słowa usiadł obok mnie i wziął w ramiona, tuląc.
 -Ciii....już po wszystkim. Będzie dobrze-szepnął kojąco, kiedy ja moczyłam mu koszulkę.
    Nie wiem ile minęło czasu, ale zaczęłam być bardzo senna. Wciąż w tulona w chłopaka, zamknęłam oczy i odpłynęłam.
    Przebudziłam się dopiero kiedy delikatnie położył mnie do łóżka i okrył pościelą. Czułam się tu, obok niego naprawdę bezpiecznie.
 -Proszę, zostań ze mną- powiedziałam zaspanym głosem, łapiąc go za nadgarstek.
 -Dobrze, ale śpij- odpowiedział siadając na skraju.
    Po chwili wahania pocałował mnie delikatnie w czoło i trzymał moją dłoń dopóki nie zasnęłam, już się nie przebudzając.


                                   ____________________________________________

Przepraszam za błędy. Proszę was o komentarze! to naprawdę motywujące :) dziękuję za ponad 15 000 wejść:D Jeżeli chcecie być informowani, zostawcie w komentarzu twitter:)
pozdrawiam:
Hayne'owa (:

czwartek, 16 stycznia 2014

Harry&Jasmine I

   Wystraszona podskoczyłam, kiedy ktoś szarpnął mnie za ramię, wyrywając ze snu. Okazało się iż to kierowca autobusu.
-Pani wybaczy, ale to już ostatni przystanek. Musi pani wysiąść.-powiedział uprzejmie.
-Dziękuję, już się zbieram- powiedziałam lekko zaspana.
   Sięgnęłam po plecak i wstałam, kierując się do wyjścia. kierowca już wrócił na swoje miejsce, otwierając automatycznie drzwi. posyłając mu ostatni uśmiech, wyszłam na zewnątrz, na zimne poranne powietrze. Słońce dopiero co wschodziło.
   Autobus odjechał skręcając w jedną z ulic, a ja kompletnie nie wiedziałam gdzie jestem. Okryłam się szczelniej płaszczem.
-Mogłam się bardziej przykładać do geografii- mruknęłam do siebie.
   Rozejrzałam się do o koła, niedaleko zauważyłam par. Ruszyłam w tamtą stronę i usiadłam na niej pod wielkim drzewem. Podciągnęłam kolana pod brodę i siedziałam tak, obserwując jak z minuty na minutę ścieżki zapełniają ludzie. W końcu poczułam głód i postanowiłam iść do jakieś knajpy lub baru na śniadanie.
   Zajrzałam do całkiem miłej knajpki i usiadłam w najdalszym kącie, czekając na jednego z kelnerów. W końcu podeszła do mnie brunetka w białym fartuchu z logo knajpy.ubrane miała rurki i buty na wysokim obcasie.
-Witam w Nados.Co sobie pani życzy?- spytała podając mi menu.
   Kiedy wybrałam kurczaka z papryczką piri piri i frytkami, do restauracji weszła piątka chłopaków (całkiem przystojnych) i usiedli dwa stoliki ode mnie. Byli modnie ubrani, radośni,głośni i żartowali między sobą. W śród nich był farbowany blondyn, ciemny naturalny blondyn, mulat, szatyn i chłopak z burzą loków na głowie.
   Wygodnie rozsiadłam się na stołku, obserwując ich. W ogóle nie zwracali na mnie uwagi, byli bardzo zajęci sobą. Zajęli szybo zamówienie i zajęli się rozmową.
    Kelnerka przyniosła moje zamówienie, ściągając na mnie uwagę farbowanego blondyna.
-Dziękuje-bąknęłam i wzięłam się za jedzenie.
    Czułam się nie swojo bo wciąż czułam na sobie wzrok tamtego chłopaka. Spojrzałam na niego. Szeptał coś lokowatemu na ucho. On również na mnie zerknął.
    Ludzie to już nie można w spokoju zjeść śniadania? Moja wina że to danie jest takie duże a ja taka drobna?
    Zjadłam jak najszybciej i odstawiłam puste naczynia na bok, szukając w plecaku kasy. Wyciągałam już prawie wszystkie rzeczy (a nie było ich naprawdę wiele), a porponetki brak....
-Niech to szlak!-mruknęłam od nosem.
   Ktoś musiał mnie okraść podczas gdy spałam w autobusie. I co teraz? Jak ja mam za to wszytko zapłacić? Wrzuciłam wszystko z powrotem do plecaka i schowałam twarz w dłoniach. Ekstra! Zero kasy, brak noclegu i czego kolwiek od czego mogłabym zacząć...
-Przepraszam, coś się stało?
    Podniosłam wzrok do góry, zdziwiona. Przy moim stoliku stał lokowaty chłopak, a reszta jego kumpli nas obserwowała. O matko, jaki wstyd!
-Nie, nic. Ale dziękuję- skłamałam, sztucznie się uśmiechając.
    Podążył za moim wzrokiem na swoich kolegów i zgromił ich spojrzeniem. Odwrócili się do siebie i udali że rozmawiają na jakiś ciekawy temat, zerkając co jakiś czas w naszą stronę.
-Mogę usiąść?-uśmiechnął się uroczo pokazując dołeczki w policzkach.
-Jasne-mruknęłam zrezygnowania.
-Jednak coś się stało- odezwał się znowu siadając obok mnie.
-Ugh...no dobra okradli mnie i nie mam czym zapłacić za śniadanie- warknęłam spuszczając zawstydzona wzrok.
-To faktycznie masz problem- odparł po czym zaproponował-zapłacę za ciebie.
-Co...?Nie!-zawołałam stanowczo.
-Dlaczego?-spytał.
-Bo nawet się nie znamy. Nie chcę mieć długu u nieznajomego- spojrzałam prosto w jego głęboką zieleń oczu.
-Ale ja nalegam- rzekł skanując uważnie moją twarz tęczówkami.
-Ale...-urwałam.
    Do mojego stolika podeszłą kelnerka z rachunkiem.
-Ja zapłacę-odparł chłopak i zanim zdąrzyłam zareagować, wyciągnął portfel.
    Zatkało mnie trochę na widok tylu kasy, którą miał w portfelu. Szybko otrząsnęłam się.
-Ej! To nie było fair!- spojrzałam na niego z wyrzutem a on uśmiechnął się zawadiacko-zresztą...jak masz na imię?
-Harry- odparł niepewnie, marszcząc czoło w zamyśleniu- a ty?
-Jasmine.
-Nie wydajesz się tutejsza-zauważył.
-Strzeliłeś w dziesiątkę- odpowiedziałam-jestem z małego miasteczka z nad morza.-dodałam.
-Więc, co tu robisz sama?
-Pff...a coś ty taki ciekawski?-odpowiedziałam pytaniem.
   Chwyciłam plecak i wstałam, ale chwycił mnie za nadgarstek.
-Uraziłem cię?- spytał niepewnie.
-Nie, po prostu muszę już iść-rzuciłam na odczepnego i oswobodziłam się z jego uścisku.
    Po chwili wyszłam z Nados. Ledwo zrobiłam kilka kroków, poczułam na swoim ramieniu czyjąś dłoń. Odwróciłam się. To znowu był ON.
-Czy ty nigdy nie dajesz za wygraną?Tak?
    Pokręcił przecząco głową.
-To cię rozczaruję-stwierdziłam.
-Dlaczego?
-A czemu akurat ja?
   Wzruszył ramionami.
-Nawet nie umiesz konkretnie odpowiedzieć.-wywróciłam oczami.
-Chciałbym cię bliżej poznać- nie dał za wygraną.
-I?
-Podobasz mi się- odparł już mniej pewny siebie.
-aha-skwitowałam
    Już miałam odejść kiedy spytał cicho i nieśmiało:
-Dasz mi swój numer?
-Nie mam telefonu- powiedziałam zgodnie z prawdą.
-Twoi rodzice nie wiedzą że tu jesteś- to bardziej było stwierdzenie niż pytanie.
    Nie odpowiedziałam, tylko porostu, nie oglądając się za siebie, uciekłam.
    Skąd do cholery się domyślił?
    Po minięciu kilku przecznic, zatrzymałam się przy starej fontannie łapiąc oddech. Usiadłam na marmurze i zaczęłam płakać z bezsilności. Wszystko się pochrzaniło. I co teraz ze mną będzie?

                           _______________________________________________

No więc pierwszy rozdział za nami...
Było by mi nie zmiernie miło jak by były jakieś komentarze:) przepraszam za wszystie błędy -,-
Jeżeli chcesz być informowana/informowany zostaw w komentarzu swój twitter :)
więc do następnego!
Jeden komentarz = więcej motywacji do tworzenia

pozdrawiam:
Hayne'owa <3 p="">

środa, 1 stycznia 2014

Harry & Jasmine Prolog

   Znów krzyki i przemoc, spotęgowana aloholem. Ponosił za to odpowiedzialność mój ojciec.
   Jestem pół sierotą od pięciu lat, mama nie wytrzymała psychicznie. Popełniła samobójstwo.
   Mam na imię Jasmine. Mam dwie młodsze siostry które również przeżywają to piekło. Ja obrywam najczęściej bo jestem najstarsza i zostaję obwiniana za błędy których nie opęłniam. A gdy nie ma się już do czegoś doczepić, ojciec wynajduje byle błachostkę.
   Dziś również mnie uderzył bo miał taką zachciankę.
   Siedziałam cicho w szafie, wschłuchując się w otoczenie. To już jest koniec. Uciekam. Sama. W nocy.
   Nie chcę zostawiać samych sióstr z tym agresywnym bydlakiem, ale muszę. Wrócę gdy tylko się ustatkuję i zabiore je z tego domu.
   Po cichu pakuję do plecaka najotrzebniejsze rzeszy i czekam.
   Kilka godzin...
   Minut...
   Już czas, Idę.
   Serce tłucze mi się w piersi, ręce trzęsą ze strachu przed nieznanym.
   Wybiegam na zewnątrz domu, a za mną biegnie ojciec, ledwo nadążając i żucając w moją stronę obelgi. Bięgnę dalej, mijając kolejne ulice Newhaven, ojciec ginie w ciemności.
   Wchodzę do pierwszego autobusu na dworcu i płacę za bilet. Okazuje się że jadę do Londynu. Przede mną otwierają się możliwości jakich nigdy nie miałam.
   Rozpoczynam nowy rozdział życia. Samotna łza wolności spływa po moim policzku.
   Witaj nowy świecie, nadchodzę...


                     _____________________________________________

Jak wam się podoba początek? Mam nadzieję że niec was zaciekawiłam:) czekam na opinie w komentarzach! Jeżeli chcesz być informowany o rozdziałach, zostaw w komentarzu swój twitter'owy nick ;)

pozdrawiam:
Hayne'owa

Harry & Jasmine Bohaterowie

Akcja rozgrywa się od maja 2012

   Jasmine. Ma 17 lat i jest bardzo dojrzała na swój wiek, a to tylko dla tego, bo musiała się od najmłodszych lat opiekować własnym rodzeństwem jak swoimi dziećmi. Jest Niezależna, uparta i nie lubi gdy ktoś coś jej kupuje lub za nią płaci.

                                                             


Harry. Ma 18 lat i jest najsławniejszym wokalistą zespołu One Direction. Ma wielkie serce, to co piszą o nim media to zwykłe bzdury.

                     


Jessie. ma 15 lat i jest siostrą Jasmine. Jest bardzo ciekawska świata, rozgadana i jest fanką 1D. Gdy Jas chwilowo wyjeżdża, robi wszystko co się da by Diana była bezpieczna.




Niall. Ma 18 lat. Wokalista zespołu 1D. Bardzo wrażliwy i uczuciowy, głośny i zanim go zobaczysz najpierw usłyszysz jego zaraźliwy śmiech.






Diana. ma 12 lat. Jest siostrą Jasmine i Jessie. Jest cicha i nieśmiała, lekko zamknięta w sobie. życie nauczyło ją wiele, aby stała się nieufna.



Zayn. ma 19 lat. Jest wokalistą zespołu 1D. Na pierwszy rzut oka wydaje się cichy i nieco stojący na uboczu, a wrzeczywistości wśród znajomych jest całkiem innną osobą.



Eleanor. Ma 20 lat. Jest zaochana o uszy w swoim chłopaku Louis'ie Tomlinson'ie. Łatwo ją zawstydzić, jest miła i otwarta.






Liam. Ma 18 lat. Wokalista 1D.Stara się jakoś ogarnąć swoich kolegów z zespołu, ale w rzeczywistości mu się to nie udaje. Sam zaczyna z nimi szaleć zapominając o konsekwęcjach.



Perrie. Ma 19 lat. Jest wokalistką Little Mix. Gdzie kolwiek się pojawi, tam przesyła pozytywną energię. Jest dziewczyną Zayn'a.



Louis. wokalista zespołu 1D. Jego w zupęłności nie ogarniesz. Niby ma 20 lat, a ma najgłupsze pomysły Jednak czasami potrafi być poważny jak nikt. uwielbia zaskakiwać swoją ukochaną Eleanor i chronić ją jak może.



Danielle. Ma 24 lat. Jest niezwykle utalentowaną tancerką, dzięki czemu tańczy na różnych ważnych imprezach również i w teledyskach niejednych sław jak Jessie J. Tylko ona potrafi zapanować nad Liam'em.




                            _______________________________________________________

Hello! przybywam do was z nowym opowiadaniem! mam nadzieje że spodoba się wam równie mocno. Nieststy w tym opowiadaniu nie ma Larry'ego na potrzeby opowiadania. Miłego czytania!

pozdrawiam:
Hayne'owa