sobota, 22 grudnia 2012

Rozdział XIV


(perspektywa Zayn’a)

Wszedłem do łazienki w której przed umywalką stał Liam. Na mój widok szybko coś schował, żebym nie zobaczył.
 -Co tam ukrywasz? –spytałem.
 -Nic...- odarł, za wszelką cenę chcąc ukryć coś co miał w rękach.
 -No przecież widzę że coś trzymasz – nie dawałem za wygraną.
 -Ughh...no dobra- pokazał mi...
 -Po co ci kosmetyczka?!- zdziwiłem się.
 -Taki żarcik dla Niall’a w nocy- wyszczerzył się.
 -Hahahaha! Dobry pomysł! Mogę pomóc?
 -Jasne!- odparł po czym dodał- dzisiaj o 3 nad ranem.
   Kilka godzin później ledwo powstrzymując chichot, zabrałem się z Liam’em do pokoju blondyna. Spał mocno i niewinnie jak dziecko. Otworzyłem cień do powiek i delikatnie zacząłem  nakładać jasno niebieski kolor na powieki przyjaciela a rzęsy lekko podciągłem tuszem. O dziwo nie budził się w ogóle. Liam zrobił kreski elainer’em, dał róż na policzki i pomalował usta szminką. Efekt był naprawdę niezły. Wszystkie tiki podpatrzyliśmy u swoich dziewczyn. Wymknęliśmy się po cichu, wybuchając śmiechem dopiero w pokoju Payne’a.
 -To był ekstra pomysł- przybiliśmy piątki.

(Perspektywa Niall’a)

   Obudziłem się wyjątkowo dobrze. Ubrałem się i zszedłem na dół do kuchni, myśląc że Hazza zaraz pewnie będzie paradował po domu znowu nagi. Burczało mi nieznośnie w brzuchu. W pomieszczeniu nie było nikogo. Od razu skierowałem się do lodówki, zbierając z niej wszystko praktycznie co było. Byłem tak zajęty że nawet nie zauważyłem że do kuchni wszedł Louis. Dopiero kiedy dostał ataku śmiechu zwróciłem na niego uwagę.
 -Co cię tak rozbawiło? –spytałem.
 -Hahaha ! twoje twarz jest bardzo śliczna!- wydusił opadając na oparcie krzesła.
 -Co...?- spytałem zdezorientowany.
   Do kuchni wpadł Liam z aparatem cyfrowym w ręku i zrobił mi zdjęcie. On też się zaczął śmiać i puścił mi oczko. Podbiegłem do najbliższego lustra, sprawdzić co z moją twarzą jest nie tak. To co zobaczyłem w odbiciu, wywołało u mnie lekką złość i atak śmiechu.
 -Louuuuuuis!!!- krzyknąłem z korytarza.
   W drzwiach pojawił się Tommo razem z Liam’em, Zayn’em i Harry’m. wszyscy się śmiali.
 -Louis! Czy to twoja sprawka?! – posłałem mu spojrzenie które umiało by zbijać, Tomlinson już by leżał martwy.
 -Ależ skąd! Ale gratuluje komuś super pomysłu!- powiedział rozglądając się po chłopakach
 -Dowiem się w końcu do cholery, który jest taki wspaniałomyślny i zrobił mi makijaż?!- zawołałem zniecierpliwiony.
   Na pierwszy plan wyszedł...Liam?! nie spodziewałbym się bym tego po nim.
 -Ja, Lou mi to odsunął – powiedział z trudem powstrzymując śmiech.
 -A ja mu pomogłem- dodał Zayn zarzucając Payne’owi  na ramię rękę.
 -No proszę...- dopiero teraz przypomniałem sobie że trzymam łyżeczkę którą miałem posłodzić sobie herbatę.- Liam łyżeczkę?- uśmiechnąłem się złośliwie, niebezpiecznie zbliżając się do przyjaciela.
 -O cholera! Weź to ode mnie! Bo schowam jedzenie! –zawołał chowiąc się za Hazzą.
   Po chwili zniknął w kuchni, a ja ruszyłem za nim, mijając chłopaków. Gdy tylko przekroczyłem próg, nad moją głową świsnęła marchewka.
 -Ej! Won od moich karotek!!! –wrzasnął Lou wpadając do pomieszczenia z warzywem w ręce.
 -Liam! Łap! – krzyknąłem wykorzystując nieuwagę Payne’a i rzuciłem w niego łyżeczką.
   Nie świadomie złapał, ale już po chwili wrzasnął i łyżeczka wzbiła się w powietrze i z głuchym łoskotem uderzyła o podłogę.
 -Dobra! Poddaję się! –zawołał unosząc ręce do góry.
-No to teraz weźmiesz się za zmywanie tego z mojej twarzy- odparłem wskazując na pomalowane rzęsy- a Malik ci pomoże, bo inaczej wszystkie lustra znikną w tajemniczych okolicznościach.- dodałem widząc wchodzącego mulata.

(Perspektywa Harry’ego)

   Zostałem sam z Lou w domu. Wszyscy się gdzieś rozeszli. Zayn, Peerie, Liam i Sel na podwójną randkę, a Niall z Carmen gdzieś szlajali się po mieście. Eleanor siedziała w pracy więc nie mogła przyjść do Tommo, co mi było nawet na rękę. Może i była moją starą znajomą, ale ostatnio zacząłem być zazdrosny o Louisa i lepiej że jej nie widzę.
   Dzisiaj Louis’a miałem tylko dla siebie.
   Usiedliśmy razem na sofie w salonie i zaczęliśmy oglądać jakiś film, zajadając się popcornem. Tyle że film wcale mnie nie interesował. Przyglądałem się profilowi przyjaciela. Zbliżyłem się do niego powoli i pocałowałem delikatnie jego szyję. Przeszedł go dreszcz, więc postanowiłem nie przerywać, do póki nie spojrzał na mnie swoimi dużymi niebieskimi oczami, przepełnionymi pożądaniem. Nie mogłem się powstrzymać i przyssałem się do jego słodkich ust. Oddał pewnie pocałunek, więc postanowiłem do akcji wkroczyć z językiem. Zmieniłem pozycję, siadając mu na kolanach, nie przestając się całować. Usiadł prosto, powodując że nasze ciała zaczęły się przyjemnie o siebie ocierać. Bez zastanowienia ściągłem mu koszulę w paski i rzuciłem w kąt. Tommo położył mnie na sofie i ściągnął mi koszulkę polo, całując moją szyję i zchodząc w dół. Lubiłem jego dotyk. Chciałem żeby mnie dotykał. Wrócił spowrotem całując mnie namiętnie w usta. Wsunąłem mu ręce w spodnie i ścisnąłem jego pośladki. Jęknął, dając mi do zrozumienia że mu się to podoba. Zrzuciłem go na dywan, najdelikatniej jak mogłem i usiadłem na nim okrakiem. Patrzył na mnie z podziwem.
 -gdzie zdążyłeś wyrobić sobie takie muskuły?- spytał.
 -Kiedy ty byłeś z El na „randkach” –zachichotałem.
 -Aww! Harry, pociągasz mnie! – powiedział.
 -I wzajemnie – wyszczerzyłem się.
   Zanim zdążył jeszcze coś dodać wpiłem się w jego usta, następnie schodząc do paska jego spodni, na chwilę zatrzymując się przy pępku i załaskotałem go tam językiem. Po chwili pozbyłem się jego czerwonych spodni i bokserek w gwiazdki (Hmm...ciekawy motyw :D). chwyciłem jego członek jedną ręką, poruszając w górę i w dół a drugą rękę zanurzyłem w jego włosach. Lou wbił mi palce w plecy cicho pojękując.
   Niespodziewanie usłyszałem głos Eleanor Calder.
 -Louis??!! Jak mogłeś!! Brzydzę się tobą!! – krzyknęła wybiegając z salonu.
   Po chwili leżałem plecami na chłodnej podłodze, a Tomlinson szybko ubrał spodnie i pobiegł za Eleanor. Westchnąłem niewiedzą kompletnie co mam zrobić...

(Perspektywa Louis’a)

   Cholera! Wszystko działo się tak szybko!
   Pół nagi dopadłem El w werandzie. Płakała.
 -Eleanor! Zaczekaj! Ty nic nie rozumiesz! Tylko tyle wydusiłem.
 -Czego nie rozumiem?! Zdradzałeś mnie z NIM gdy tylko mnie nie było! Już wcześniej coś podejrzewałam, ale nie wiedziałam że...że...to Harry!- wykrzyknęła mi prosto w twarz.
 -El proszę...-wyszeptałem.
   Wyszła przed dom. Poszedłem za nią.
 -Eleanor...!
 -Zawiodłam się na tobie!
   Wsiadła do taksówki i tak po prostu odjechała...
   W tym samym momencie jakiś młody dziennikarz wyskoczył z krzaków i zrobił mi zdjęcie. Zanim się zorientowałem już go nie było.
 -O szlak by go trafił! – krzyknąłem siadając na schodkach przed domem i chowając twarz w dłoniach.
   Cały mój świat legnął w gruzach w zaledwie pięć minut. Za chwilę cały świat dowie się co łączy mnie i loczka. Liam ostrzegał nas że to wyjdzie na jaw, ale nie sądziłem że w taki sposób i tak szybko...


            ________________________________________________

No i kolejny ;) dzięki za poprzednie komentarze i prawie 1200 wejść O.o 
dodam kolejny za dwa tygodnie jak będzie pięć Komentarzy :P tak zawyżam :D
Ps. wesołych świąt, spełnienia wszystkich marzeń, spotkania chłopaków wszystkim directioners, duuuużo zdrowia, i na święta żebyście nie przytyli a miliście szybko przemianę materii jak Nialler :P tego wam życzę z całego serducha ;***
do zobaczenia!


tak na świątecznie :P


ciekawa koncepcja i po drugie ktoś ma telent *___*


Larry is real! yeahh!! cieszmy się schiper's!! to są tatuaże Lou i Hazzy  :P

poniedziałek, 10 grudnia 2012

Rozdział XIII


(Perspektywa Harry’ego)

Usiadłem na łóżku w nogach Liam’a, ciekawy jak Selena wytłumaczy tę sprawę z siniakami na szyi. Oczywiście Niall i Lu coś tam wspominali o akcji w szkole, ale nic konkretnego.
 -No więc w dzień waszego wypadku, mnie i Carmen dopadli dziennikarze. Pytali czy ja i ty jesteśmy parą zaprzeczyłam no bo dopiero co się pocałowaliśmy. Rozumiesz mnie?- zaczęła tłumaczyć.
 Liam kiwną głową potwierdzająco.
 -No więc mi nie uwierzyli. Stwierdzili że mają  zdjęcie które mówi samo za siebie. Dwa dni później na okładce jednego z czasopism, napisali że jesteśmy razem. No i się zaczęło. Nie żebym coś narzekała...ale nagle zaczęli sobie ze mnie kpić obrzucać wyzwiskami i grozić inni zaś chcieli się ze mną na siłę  zaprzyjaźnić.
 -Grozić?!- zawołał oburzony- a co mają z tym wspólnego siniaki?
 -Miałam lekkie stracie  z taką jedną dziewczyną...właśnie dzisiaj. Zaczęła mi grozić i dusić. I w tedy pojawił się Nialler z Louis’em można tak powiedzieć w odpowiednim momencie.
 -Ale nikogo nie był kto by ci pomógł?- spytałem.
 -Byli, pełno ludzi, ale jakoś się nie kwapili- mruknęła o czym dodała- ale już mi nic nie zrobi.
 -Owszem bo ja na to nie pozwolę!- wpadł jej w słowo przyjaciel.
 -Nie przesadzaj, niby jak?
 -Nie wiem, ale o tym pomyślę- odparł
 -Li, przecież został mi tylko miesiąc do końca szkoły. Nie martw się, dam sobie radę. Póki co ty i tak teraz leżysz w szpitalu. Nic nie zrobisz- zapewniła go, a widząc że chce coś jeszcze powiedzieć dodała- Liam ja mówię serio. I koniec tematu.
   Nagle zadzwonił jej telefon. Odebrała i po chwili powiadomiła nas że musi się zbierać, bo musi pomóc w przygotowaniach do ślubu swojej mamy.
 -Idź, ja z nim zostanę- zdeklarowałem.
 -Dzięki, przyjdę jutro-uśmiechnęła się i obdarzyła Li pocałunkiem w usta.
   Na myśl od razu przyszły mi słodkie usta Louis’a...
   Po chwili znikła za drzwiami a na jej miejsce przeszedł Lou.
 -Chłopaki...czy ja o czymś nie wiem? Czy wasz niby „bromance” jest prawdziwy...?-spytał znienacka Liam.
  -Co?!  Z kąt...-zaczął Tommo
   Też byłem w szoku. Czy on coś zauważył...?
 -Selena, Niall i Zayn wspominali mi że dziwnie się zachowywaliście ostatnio. Ja już wcześniej się domyślałem...ale czy wy naprawdę...?Dla tego zacząłeś się kłócić z Eleanor Louis?
 -My...-zacząłem ale się zciąłem.
 -Czyli rozumiem że tak?
   Louis wziął głęboki wdech i posłał mi znaczące, krótkie spojrzenie.
 -Tak-potwierdził- Larry istnieje naprawdę.
 -Ale to nie znaczy że nie podobają się nam dziewczyny...-dodałem szybko-po prostu tak wyszło-zarumieniłem się.
 -No to menager się wkurzy-westchnął Liam.
 -Błagam nie mów nikomu!- zawołałem lekko spanikowany.
 -Ok. ale tak to kiedyś wyjdzie na jaw.-stwierdził.
 -Nie martw się, ale dzięki- odpowiedziałem jednocześnie z Louis’em.
   Po chwili ciszy odezwał się Boo Bear.
 -Tak z innej beczki przydało by się zrobić urodziny Sel, zostały tylko dwa miesiące!
 -Był bym zapomniał!- zwołał nieco speszony Li.
 -No pięknie! Ładnie ta zapominać o 18-nastce swojej dziewczyny?- wyszczerzyłem się.
 -Poczekaj aż ty będziesz miał dziewczynę- zaśmiał ssie rzucając we mnie poduszką.
 -przynajmniej na razie mam Louis’ka, który mnie kocha!- odpyskowałem rzucając się ze śmiechem na kolana Lou...

(Perspektywa Seleny)

   Było już kilka dni po ślubie mojej mamy i ślubie. Oczywiście towarzyszył mi już Liam i nie obyło się od namawiania mamy na zaproszenie też reszty zespołu oraz Carmen. Przyjaciółka ogłosiła z Niall’em że są razem dwa tygodnie wcześniej.
   Zabrałam szybko jakąś gazetę  o gwiazdach w kiosku i zapłaciłam za nią, chwilę później wracając do domu.
 -Jestem!- zawołałam.
 Odpowiedział mi dźwięk włączonego telewizora. Weszłam szybko do salonu zastając mamę na kanapie pod kocem z kubkiem kakao.
 -Hej mamuś, coś się stało?
 -Nic tylko się lekko przeziębiłam to nic takiego –uśmiechnęła się.
 - to dobrze...
   Nagle zadzwonił mój nowy telefon który uparł się kłócić Liam. Właśnie teraz dzwonił.
 -Hallo?
 -No hej kochanie, zaraz do ciebie wpadnę!- powiadomił mnie
 -To czekam!- odpowiedziałam.
   Kilka minut później do moich drzwi zapukał Li, uprzednio wpuszczony do domu przez moją mamę.
 -Cześć- przywitał się siadając i muskając moje usta swoimi.
 -Hej-uśmiechnęłam się szeroko.
 -Co robisz 28 lica?- spytał.
 -W moje urodziny? Nie wiem...myślałam że spędzimy ten dzień razem-odpowiedziałam leko zaskoczona tym pytaniem- a co?
 -Nic, tak tylko pytam. Zabiorę cię do nas, ok.?
 -Jasne! A co będziemy robić?- ucieszyłam się.
 -Niespodzianka- powiedział tajemniczo.
 -ty i niespodzianki....zapowiada się ciekawie!- wyszczerzyłam się.
 -Bo będzie- wymruczał, zbliżając się do mnie- mówiłem ci że jesteś piękna?
 -I to wiele razy- zarumieniłam się.
   Powoli odsunął mi kosmyk włosów z twarzy, wciąż wpatrując się w moje oczy. W końcu jego wzrok powędrował na moje usta dokładnie je badając. Delikatnie przejechał opuszkiem po dolnej wardze zachichotałam przygryzając ją. Li uniósł pytająco brew.
 -Długo się będziesz tak gaić, czy w końcu mnie całujesz?- spytałam wywracając oczami.
 -Hmm...czy ja wiem...-zaczął się ze mną droczyć.
 -Od kiedy ty czegoś nie wiesz?- spytałam okazując mu język i już miałam się specjalnie odsunąć, kiedy złapał mnie za podbródek
 -Od kiedy zawróciłaś mi w głowie.-obdarzył mnie swoim najpiękniejszym uśmiechem
 -Tak?- szturchnęłam go w brzuch.
   Instynktownie zakrył brzuch i zachichotał. Cicho. Aha! Tu cię mam!- pomyślałam i zaatakowałam go. Opadł na łóżko bezbronny śmiejąc się.
 -Ok. ok.! poddaję się!- wydusił po kilku minutach
   Uśmiechnęłam się z wyższością i odsunęłam się. To był błąd. znienacka zaczął mnie łaskotać rozkładając na łopatki. Usiadł mi na biodrach, doprowadzając mnie ze śmiechu do łez.
 -Teraz mi nie uciekniesz!- stwierdził.
   O chwili nachylił się i zaczął muskać ustami moją szyję. Nagle usłyszałam kroki na schodach. W ostatniej chwili odepchnęłam Liam’a i usiadłam po turecku na łóżku. Zapukanie w drzwi i następnie się otworzyły.
 -Selena ja jadę do ciotki. Będę późnym wieczorem- powiadomiła mnie.
 -Ok.- odpowiedziałam i kiedy odeszła podeszłam do okna.
   Kiedy odjechała, od tyłu podszedł do mnie Liam i przytulił, przygryzając mój płatek ucha. Odwróciłam się szybko i zarzuciłam mu na szyję ręce, a on objął mnie w pasie.
 -To było brutalne odepchnięcie- poskarżył się.
   Zachichotałam.
 -Wpadłeś mojej mamie w oko. Polubiła cię.- stwierdziłam.
 -To chyba dobrze- bez ostrzeżenia wpił się w moje usta.
   Oddawałam pocałunki najlepiej jak potrafiłam, kiedy uniósł mnie do góry i delikatnie położył  na łóżku, znajdując się nade mną.
 -Kocham cię- wyszeptał i o chwili położył się obok mnie, kładąc głowę na mojej klatce piersiowej.

(Perspektywa Louis’a)

   Odpiąłem kłódkę zabezpieczającą wypożyczone rowery.
 -To gdzie najpierw?- spytałem wsiadając na rower.
 -Przed siebie!- zawołał Harry.
 -Ale po drodze wstąpimy do Nados?- spytał niewinnie Niall.
  Dostałem ataku śmiechu. Cały Nialler, i jak go tu nie kochać? Ruszyłem niespodziewanie z miejsca jadąc główną drogą. Po chwili dogonił mnie Hazza i Niall. Chodnikiem szły dziewczyny chichocąc i szeptają sobie na ucho komentarze, co chwile zerkając na nas. Puściłem kierownicę podniosłem do góry ręce ponad głowę i zawołałem:
 -Nados rządzi! Yeahh!
   Dziewczyny wybuchły śmiechem, a reszta ludzi spojrzała na mnie krzywo.
 -Jedzenie rządzi!- zawołał Niall szczerząc się.
 -Marchewki rządzą!- dodałem.
 -A koty to co?!- spytał niby oburzony loczek.
 -AWIĘC TY RZĄDZĄ!!! - wydarłem się najgłośniej jak mogłem doprowadzając blondyna do ataku śmiechu.
   Kilka minut później wjechaliśmy do parku, zostawiając rowery  na stojaku i zapinając je na kłódki.
 -To gdzie teraz?- spytał Horan.
 -Ej chłopaki! Chodźmy na rolki!- odparł Harry, wskazując na kolejną wypożyczalnię.
 -Dobry pomysł! A ty w ogóle umiesz na nich jeździć?- spytałem
 -Yyy...nie ale się nauczę! – wyszczerzył się.
 -Już widzę jak leżysz na asfalcie!- zakpił Niall
 -a powiem że szybko się nauczę!- pokazał mu język.
 -Zawsze ja cię mogę jeszcze nauczyć jeździć- zaproponowałem specjalnie zwieszając się na jego ramieniu.
 -To nie jest zły pomysł- stwierdził Hazz.
   Skierowaliśmy się do wypożyczalni i już po chwili pomagając Harry’emu utrzymać równowagę, wyszliśmy.
 -Niall, najpierw oswoimy Hazzę z rolkami a później ustalimy trasę.
   Przez następne kilkadziesiąt minut mieliśmy niezły ubaw ucząc przyjaciela i zbierając go z brukowanej parowej alejki za każdym razem kiedy tracił równowagę.
 -Nauczyłem się! Nauczyłem!- zaczął krzyczeć jak małe dziecko, kiedy dość dług utrzymywał się na rolkach.
   Tak bardzo skupił się na jeździe, że w ostatniej chwili zauważył drobną szatynkę ale próbując ją wyminąć i tak o nią zahaczył. Obydwoje wylądowali na ziemi. Podjechałem szybko do nich.
 -O matko! Przepraszam panią bardzo!- jękną ze skruchą loczek.
 -Przyjaciel dopiero się nauczył się jeździć na rolkach i nie wyrobił- wytłumaczyłem pomagając wstając kobiecie natomiast Nialler zaczął zbierać z ziemi Harry’ego.
 -Ok. przeprosiny przyjęte, ale warto uważać- uśmiechnęła się na co Hazz dziwnie zareagował- ja chyba z skąś was znam!
 -Możliwe- Niall się wyszczerzył się.
 -Już wiem!- zawołała o chwili- wy jesteście z tego słynnego boys band’u! z One Direction!
 -zgadza się- uśmiechnąłem się uroczo.
 -moja bratanica was uwielbia!- wytłumaczyła.
 -Fajnie!- bąknął Harry
   Co się z nim dzieje?
 -a mogłabym wasze autografy? Dla tej bratanicy?- spytała.
 -Nie ma sprawy.-odpowiedział Horan- ma pani jakąś kartkę i długopis?
 -Tak mam. Tak w ogóle mam na imię Sally- odparła wyciągając z torebki potrzebne rzeczy.
 -Miło nam- powiedziałem podpisując się- a jak bratanica ma na imię?
  -Sophie- odpowiedziała.
   Zaczęła zerkać rzez moje ramię. Chyba kogoś zauważyła. Z ciekawości spojrzałem za siebie. Zamarłem. To był ta sama dziewczyna która dusiła miesiąc temu Selenę w szkole. Ona też mnie natychmiast poznała. Od razu podeszła do swojej cioci.
 -To właśnie Sophie- odparła kobieta.
 -myśmy się wcześniej już widzieliśmy- spróbowałem powiedzieć normalnym głosem co mi z kolei zbytnio nie wyszło.
 -Jasne- uśmiechnęła się słodko.
   Nienawidziłem takich wrednych plastikowych i przesłodzonych panienek. Powodowały u mnie „teoretycznie” odruch wymiotny. Nialler zauważył co się dzieje ze mną i Hazzą, więc szybko wziął sprawy w swoje ręce i po chwili znów jechaliśmy alejką.
 -Heh, czyżby Harry zauroczył się t ą ciotką naszej fanki?- zaśmiał się cicho blondyn.
   W środku czułem że jestem lekko zazdrosny o przyjaciela, ale dobrze to ukrywałem.
 -Jeden rzut oka na Sally i już nauczył się jeździć na rolkach- odparłem udając rozbawienie.
 -A tak zmieniając nieco temat, to widzę że zapamiętałeś naszą słodką Sophie- powiedział.
 -Chciałeś powiedzieć chyba fałszywą Sophie- mruknąłem z niesmakiem- dobra, skończmy temat, chyba że chcesz widzieć jak wymiotuję w krzaki.
 -Ok., nie ma sprawy- zgodził się krzywiąc się na słowo „wymiotować”.
   Zanim zdążył coś jeszcze dodać, przyspieszyłem i złapałem loczka w tali zaręcając nim do okoła tak że o mało znów nie zaliczyliśmy kamieni. Przerażony Hazz chwycił się mocno moich rąk wydając z siebie zduszony okrzyk. Niall dostał ataku niepohamowanego śmiechu na widok twarzy Styles’a, a ludzie do okoła 
wzięli nas za jakiś nienormalnych, sądząc po minach

          _______________________________________________________

No jż myślałam że nie dodacie żadnych komentarzy od poprzednim rozdziałem! no ale na szczęście nie zawiodłam się na was ;D
Jestem dumna z chłopaków jak poradzili sobie na MGS :P zayn nawet sobie wytatuował           
tes skrót i datę ;) wkońcu spełniło się ich największe mażenie ;D
 dziękuję za ponad 1000 wejść *__* i za wszystkie komentarze! normalnie kocham was! ;**
cztery komentarze i dodaje kolejny za dwa tygodnie w sobotę :D


                                                     Malik coś ty brał? hahaha :D




środa, 28 listopada 2012

Rozdział XII


(Perspektywa Carmen)
  
   Mimo naszych starań, paparazzi mieli przewagę i nas dogonili.
 -Poświęcicie nam chwilę?- spytała jedna z dziennikarek.
 -Yyy...nie mamy teraz za bardzo czasu...-rzuciłam przez ramię, chwytając za łokieć Selenę.
   Już z daleka zauważyłyśmy taksi, ale następne słowa dziennikarza zatrzymały moją przyjaciółkę.
 -Czy Liam Payne jest dla ciebie kimś więcej niż kolegą z teatru? Jesteś jego nową dziewczyną?
 -Że co?!- wypsnęło się jej.
 -Po Internecie już krążą zdjęcia jak Liam nosi cię na rękach po tym jak kilka minut wcześniej wybiegł z domu razem z Harry’m Styles’em i zatrzymał się przed twoim domem-odezwał się kolejny- nie wydawałaś mu się obojętna...
   Wymieniłyśmy spojrzenia, nie odzywając się.
 -A więc milczenie uznaję za potwierdzenie waszego związku- stwierdziła pierwsza dziennikarka.
 -Ej! Ja nic takiego nie powiedziałam!- oburzyła się Sel, rumieniąc się lekko
 -Odpowiedziałyśmy na jedno pytanie : Selena nie jest z Liam’em- skłamałam- więc już idziemy.
   To był błąd
 -A panią chyba zaczepił dzisiaj Louis Tomlinson jak się nie mylę. Znajomy? Może chcesz go uwieść?
 -Że co przepraszam?! Chyba sobie pani pi! On ma dziewczynę, którą szanuję bo Louis ją kocha. A fan chce wszystkiego co najlepsze dla idola! Nie mogła bym czegoś takiego zrobić!- zawołałam zdenerwowana i weszłyśmy do taksówki za nim co kolwiek zdążyli ci ludzie zrobić.
   Z piskiem opon, ruszyłyśmy pod wskazany wcześniej kierowcy adresu naszych domów.

(Perspektywa Seleny)

   Sprzątałam właśnie łazienkę, kiedy zadzwonił telefon. To był Niall.
 -Halo?
 -Sel...nie mam zbyt dobrych wiadomości...-powiedział smutno.
 -Co się stało?- spytałam zaniepokojona.
 -Liam...zapadł w śpiączkę- odpowiedział.
 -W ś-śpiaczkę?- zająknęłam się.
 -Tak...i nie wiadomo czy w ogóle się wybudzi...-wydusił.
   Osłupiałam na tę wiadomość. W moich oczach pokazały się łzy, które po chwili zaczęły płynąć po mojej twarzy. Usiadłam powoli na brzegu wanny.
 -Selena?! Jesteś tam?!
 -Tak- rzuciłam i rozłączyłam się bez słowa.
   Po kilkunastu minutach gapienia się bez celu w kafelki, usłyszałam że ktoś dzwoni do drzwi. Otworzyła jak zwykle mama. Po chwili do łazienki wszedł Zayn.
 -Cześć...jak się czujesz?- spytał cicho siadając obok mnie i obejmując mnie ramieniem.
 -Ja...nie wiem...- wydusiłam.
   Oparłam mu głowę na ramieniu.

(Perspektywa Liam’a)

   Kolejny dźwięk otwieranych drzwi, kroki, mieszające się z miarowym pikaniem aparatury obok mnie. Czułem jak delikatna dłoń  zaciska się na mojej. Czułem wszystko co dotykało mojego ciała ale nie mogłem się ani trochę poruszyć- jak bym był sparaliżowany. Słyszałem wszystko do okoła, i z tego wiedziałem mniej więcej co się do okoła mnie dzieje, ale nie mogłem otworzyć oczu ani się odezwać. Tak było dość długo, ale nie wiedziałem czy jest dzień czy noc i nie wiedziałem kiedy w końcu się dowiem co się dzieje ze mną.
 -Cześć Liam...nie wiem czy mnie słyszysz, ale...nie wiem co powiedzieć. Nudno tu bez ciebie. Zayn i Harry już wyszli. I wiesz co? Lou i Harry się dziwnie zachowują. Zamykają się w pokoju na klucz, a jak się ktoś pyta co oni tam robią to zmieniają temat...Louis ostatnio nawet często się kłuci z Eleaonor...to naprawdę dziwne. Za to Perrie i Zayn mają się całkiem dobrze. A moja przyjaciółka Carmen spodobała się Niall’owi- powiedziała dziewczyna cicho śmiejąc się. Dopiero po chwili rozpoznałem że to Selena.- chłopcy się bardzo o mnie troszczą szczególnie Zayn...ale co mogą mi powiedzieć? Nie martw się Liam z tego wyjdzie i wszystko będzie ok? bzdury bo wiem że już nigdy się możesz nie obudzić...Boże, Liam obiecaj że nie zostawisz mnie, chłopaków, rodziny i fanów! Wszyscy mamy jeszcze nadzieję je jesteś tylko te kilka tygodni w śpiączce...a raczej już 6 tygodni i nic...- rozkleiła się totalnie, kładąc głowę na pościeli i przytulając cię do mojego ramienia
   Chciałem ją pocieszyć przytulić, ale za cholerę nie mogłem!
   Co mi było?!
   Ostatnie co pamiętam to czerwone volvo, wymuszające pierwszeństwo, szybki manewr kierownicą Hazzy, poślisk i reszta to już ciemność...
   Nagle poczułem że wszystko do okoła cichnie uścisk seleny też ledwo czułem. Ostatnie co usłyszałem to kolejne zgrzytnięcie otwieranych drzwi i głos Zayn’a.
 -Sel, chodź coś zjeść, siedzisz tu całymi dniami, prawie nie śpisz...wyglądasz okropnie!

(Perspektywa Zayn’a)

   Nawet się nie ruszyła. Westchnąłem dając za wygraną, bo była zbyt uparta żeby ustąpić.
   Nagle odwróciliśmy się równocześnie w stronę Liam’a, a raczej EEG, okazujące że serce Liam’a przestało bić...
   Wypadłem przerażony na korytarz i wrzasnąłem:
 -LEKARZA!!! MÓJ PRZYJACIEL UMIERA!!! ZRÓBCIE COŚ!!!
   Wróciłem na salę, zastając Selenę w tym samym miejscu, w którym stała. Zbladła na twarzy i wyglądała jak by miała zaraz zemdleć. Przybrałem maskę spokoju na twarz, chodź w środku czułem istne piekło. Za mną do pomieszczenia wpadło trzech lekarzy i dwie pielęgniarki. Podszedłem do Sel, przytulając ją mocno do siebie, a ona wtuliła się we mnie, płacząc.
 -Ciii...wszystko będzie w porządku- wypowiedziałem te słowa, w które sam za bardzo nie wierzyłem.
   Zamknąłem oczy. Miałem nadzieję że to jakiś sen, że Liam nie był w cale w śpiączce i teraz wcale nie walczą o jego życie lekarze. Po kilku minutach, jeden z lekarzy wyprostował się i zwrócił się do nas
 -Mamy go. Będzie żył.
 -To dobrze- wydusiłem z ulgą
   Cholera, jeszcze chwila i straciłbym przyjaciela. Co za ulga...nawet wcześniej nie zauważyłem samotnie spływającej łzy na moim pliczku. Otarłem ją ręką, by nikt nie zauważył mojej słabości.

(Perspektywa Seleny)

   Szłam korytarzem szkolnym w stronę mojej szafki. Carmen była chora, a nie miałam się co o nią martwić, bo został z nią Niall. Od tamtego wypadku chłopaków wszystko się wydało że jestem dziewczyną Liam’a. od tej pory całą szkoła mnie znała. Jedni wysyłali pod moim adresem obelgi i groźby, a inni nagle chcieli się ze mną zaprzyjaźnić na siłę. Teraz już wiem jak miały Danielle Eleanor i Peerie. Doszłam do swojej szafki i schowałam nie potrzebne książki, a wzięłam inną chwilę później zamykając szafkę na klucz. Nagle ktoś mnie mocno szarpnął za ramię i zanim się obejrzałam, przygwożdżona zostałam do ściany, czując na mojej szyi zaciskające się ręce. Zaczęłam się dusić z braku powietrza. Prze demną stałą niewzruszona Sophie McKenzie, największa liderka szkoły.
 -Słuchaj Amity! Masz kurwa zerwać z tym wokalistą, zrozumiano?!- warknęła –bo inaczej pożałujesz...twoja szopa na głowie pójdzie pierwsza. Jeżeli i to nie pomoże to żądze ci prawdziwe piekło- zastraszyła mnie.
   Przerażona kiwnęłam głową na znak że rozumiem. Do okoła przyglądało nam się mnóstwo osób, a mi coraz bardziej brakowało powietrza. Upuściłam książkę na posadzkę, próbując wyrwać się ze śmiertelnego uścisku. Bezskutecznie. Dziewczyna uśmiechała się kpiąco i z wyższością.
 -Ej! Zostaw ją!- wrzasnął ktoś.
   Po chwili runęłam na podłogę łapczywie łapiąc powietrze. Sophie  zmyła się szybo przestraszona, a wszędzie rozległy się podniecone szepty. Podniosłam powoli głowę i zobaczyłam Louis’a i Niall’a idących do mnie. Odetchnęłam z ulgą, o czym wstałam z podłogi podnosząc przy okazji książkę.
 -Dzięki za ratunek chłopaki- wiedziałam kiedy stali przede mną.
 -Wszystko w porządku?- upewnił się Niall.
 -Teraz już tak. A co wy tu robicie?- spytałam.
 -Mamy dla ciebie wspaniałą wiadomość- odparł Louis.
   Wszyscy do okoła przysłuchiwali się zaciekawieni wymianą naszych zdań.
 -Jaką?
 -Liam się obudził- wyszczerzył się Nialler.
 -Naprawdę?- upewniłam się- nie wkręcacie mnie?
 -Pytał o ciebie- dodał Lou.
   Dopiero po chwili zrozumiałam sens tych słów i z radości rzuciłam się wyściskać Tommo, a później Niall’a, który zachichotał.
 -Tak, tak, wiem Carmen...a co w ogóle u niej?
 -Całkiem dobrze- powiedział z rozmarzonym wzrokiem.
   Przewróciłam oczami.
   Bóg wie co oni robili przez ten czas kiedy był u niej, sam na sam. Trzeba będzie wyciągnąć to od przyjaciółki.
 -No dobra chodźmy już- powiedziałam łapiąc Lou za łokieć, ciągnąc w stronę wyjścia ze szkoły.
   Wszyscy nas przepuszczali bez słowa, co jakiś czas rzucając mi zazdrosne spojrzenia, ale i tak mój uśmiech nie zchodził mi z twarzy, aż do samego szpitala.

(Perspektywa Liam’a)

   Spałem, kiedy ktoś pocałował mnie delikatnie w czoło. Otworzyłem natychmiast oczy.
 -Cześć Liam!- wyszczerzyła się Sel- jak się czujesz?
 -Odkąd widzę ciebie i słyszę twój głos, to bardzo dobrze- odarłem, powoli podnosząc się na łokciach.
   Zarumieniła się.
 -Twoje rumieńce też uwielbiam- uśmiechnąłem się.
   Tym razem całkiem spłonęła spuszczając wzrok.
 -Liam możesz mnie nie zawstydzać...?-bąknęła.
 -Oj tam, nie przesadzaj. Chodź tu do mnie-przysunęła się powoli a ja złożyłem delikatny pocałunek na jej pełnych kuszących malinowych ustach.
   O matko! Pociągała mnie i to bardzo. A dopiero zauważyłem to dopiero dzisiaj jak bardzo.
   Po chwili odwzajemniła pocałunek, niepewnie dotykając mojej twarzy, a ja swoją dłoń wsunąłem jej we włosy.
   Nagle ktoś otworzył drzwi do mojej Sali. Oderwaliśmy się od siebie.
 -O sorry, nie chciałem wam przeszkodzić...-powiedział Hazza wycofując się.
 -Nie, Soko wchodź- zaprosiłem go.
   Selena usiadła wygodnie na krześle odrzucając do tyłu swoje długie włosy. W tedy zobaczyłem siniaki na szyi.
 -Selena co się stało?! Skąd te siniaki?!- spytałem zaniepokojony
 -To nic takiego...
 -Ktoś cię dusił?!- spytałem wprost.
 -Długa historia.-odparła.
 -Opowiadaj ja mam czas- zachęciłem ją.


                       __________________________________________________________

Możecie mnie zabić czy coś ale sorry że nie dodałam rozdziału w sobotę. Nie miałam po prostu neta do dzisiaj :/ 
Mam nadzieję że podobał wam się nowy rozdział i czekam jak zwykle na 4 komentarze i będzie następny za półtora tygodnia w sobotę ;D jak chce ktoś być powiadamiany o nowym rozdziale to zostawcie swoje twittery:)
 Teledysk do Kiss you już 12 grudnia*___* już się doczekać nie mogę ;D
zapraszam na moją i koleżanki stronkę na fb o 1D :https://www.facebook.com/pages/One-Direction-moim-bogiem-i-na%C5%82ogiem-D/251579351618011



                                                         Hazza prawie gleba w wodzie ;D


                            Tak się kończy podstawienie się Zayn'a pod Hazze i jeżdżenie jego autem ;D
                                                 [w wtajemniczeni wiedzą o co chodzi ;)]



sobota, 10 listopada 2012

Rozdział XI


(Perspektywa Zayn’a)

 Dźwięk syreny...
   Krzyki...
   Tępy ból głowy...
   Ciecz spływająca na moje wargi...
   To wszystko było jakby nierealne. Powoli z wielkim wysiłkiem otworzyłem oczy. Byłem w aucie. Rozbitym aucie.
   Boże co z chłopakami?!- nagle sobie przypomniałem co się stało.
   Harry oparty głową o kierownicę i miał pod dziwnym kątem wykręconą rękę, był nieprzytomny. Natomiast Liam...musiał rozbić głową szybę, napierał bezwładnie na drzwi, a kilka centymetrów od jego głowy był wbity był słup telefoniczny...jednym słowem miał dużo szczęścia bo było by o nim.
   Musiałem się z stąd jak najszybciej wydostać. Szarpnąłem za klamkę, a ona puściła bez oporów. Z ociężałą głową wyszedłem na zewnątrz. Zrobiłem kilka kroków i zakręciło  mi się w głowie, tak mocno że aż się zachwiałem.
 -Pomocy! Ludzie pomórzcie! –krzyknąłem próbując skoncentrować się na obrazie przede mną, który był całkowicie rozmazany.
   Ktoś do mnie pod biegł i zaczął coś mówić...nic z tego nie rozumiałem.
 -Moi przyjaciele...Liam i Harry...oni są ranni...-wydusiłem.
   Moje nogi odmówiły posłuszeństwa i upadłem na ziemię.
 -Zayn, spokojnie... zaraz przyjedzie karetka- usłyszałem delikatny dziewczęcy głos.
   Mój słuch i wzrok powoli wracał do normy.
   Kucała przy mnie niebieskooka blondynka z przerażeniem wypisanym na twarzy, ale próbowała to wszystko zamaskować. Przyłożyła mi do rany na głowie swój sweter i ucisnęła lekko. Syknąłem cicho z bólu, chwytając nadgarstek dziewczyny.
 -Moi przyjaciele...
 -Już się nimi zajmują. Cii...-odpowiedziała cicho.
   Znowu zakręciło mi się  w głowie. Opadłą mi mimowolnie na jej kolana paskudząc spodnie moją krwią.
 -Zostań przy mnie...proszę...-wyjęczałem, czując że odpływam...

(Perspektywa Carmen)

   Usiadłam w poczekalni szpitalnej i wysłałam mamie sms-a że nie wiem kiedy wrócę. Miałam tylko iść po pocztę, a byłam świadkiem wypadku samochodowego. A do tego w aucie byli członkowie słynnego Boysbandu 1D : Zayn Malik,  Harry Styles i Liam Payne. Siedziałam tu dlatego że prosił mnie o to sam Malik. Zanim stracił chwilowo przytomność, a potwierdził to  gdy już przytomnego zabierali go do karetki.
   Nagle mój telefon zaczął dzwonić. To była Selena.
 -Carmen! Nie uwierzysz! Chodzę z Liam’em z „One Direction”!- powiedziała.
 -Sel...to wspaniale-odarłam o czym dodałam- twój chłopak jest w szpitalu. Miał wypadek.
 -Ale jak...skąd to wiesz?
 -Byłam świadkiem wypadku i teraz siedzę w szpitalu- odpowiedziałam.
 -Zaraz tam będę!- zdecydowała i rozłączyła się.
   Chwilę później zza drzwi wyszedł lekarz, a ja odeszłam do niego.
 -I co?- spytałam.
 -A to pani...Zayn Malik będzie zaraz przewieziony do Sali. Miał wstrząs mózgu, szwy i jest potłuczony.- odpowiedział.
 -A co z Liam’em i Harry’m?- dopytywałam się.
 -Pan Styles ma złamaną rękę i kilka mniejszych obrażeń, a pan Payne...no cóż, jest w najcięższym stanie- odparł.
 -Ale wyjdzie z tego? – upewniłam się.
 -Taaak...
 -To dobrze. A mogę do nich zajrzeć?- spytałam.
 -No nie wiem...pan Malik i Styles muszą dużo odpoczywać, może pani przyjść jutro. Natomiast stan pana Payne nie pozwala na odwiedziny w najbliższym czasie.-odpowiedział.
 -Dobrze- zgodziłam się.
   Ledwo skręciłam w inny korytarz, zderzyłam się z kimś z impetem, tak że runęłam na podłogę razem z tym kimś.
 -To było mocne- powiedziałam rozglądając się.
   Na podłodze leżał Louis Tomlinson, a niedaleko stał Niall Horan i Peerie Edwards.
 -Przepraszam! Nie zauważyłem cię! Śpieszyłem się do przyjaciół...-zawołał Lou wstając.
   Też wstałam przy jego pomocy.
 -Przepraszamy ale musimy już iść- odezwał się uśmiechając się delikatnie do mnie, chwytając ramie Tommo i wyminął mnie.
 -Ej! Czekajcie!- zawołałam za nimi.
 -Naprawdę się śpieszymy- odpowiedziała Peerie.
 -Ale mi właśnie chodzi o chłopaków!- krzyknęłam zirytowana.
 -Może kiedyś indziej?- tym razem odezwał się Nialler.
 -O matko...mi nie chodzi o żadne autografy!- wywróciłam oczami „chociaż mogli mi dać przy okazji”-  pomyślałam- Chodzi mi o Zayn’a Liam’a i Harry’ego! Nie wpuszczą was, bo „muszą odpocząć” a przynajmniej Zayn i Harry...bo z Liam’em jest gożej.
  -Że co? Sąd to wiesz?- zdziwił się Louis.
 -To proste. Jest jakąś waszą fanką bez pohamowań, która nie umie uszanować waszej prywatności! I musi być wszędzie na miejscu pierwsza by powiedzieć innym co się dzieje!- skwitowała dziewczyna Zayn’a.
 -Edwards, uważaj sobie z takimi tekstami! Może i jestem fanką 1D ale to nie znaczy że jakąś wariatką! A tym bardziej twoją fanką. Jak chcesz wiedzieć to byłam Świeciem wypadku i to JA zaopiekowałam się nim przed przyjazdem karetki. Sam mnie o to prosił! – odpyskowałam blondynce, po czym dodałam- ja nie wiem jak Selena z wami wytrzymuje.
   I obróciłam się na pięcie, nie czekając  na ich reakcję, znikłam  po chwili z budynku usiadłam na najbliższej ławce. Byłam zła, rozczarowana i było mi cholernie przykro że tak potraktowało mnie dwóch idoli i Peerie Edwards. A tak podobno uwielbiają fanów. Gówno prawda. Ja wariatką? Chyba Peerie na głowę upadła.

(Perspektywa Seleny)

   Byłem oszołomiony zachowaniem Peerie. Co to mogole było?! Spojrzałem na Peer. Miała zakłopotaną minę.
 -Odstraszyłaś nam fankę- warknął Nialler.
 -Nie wiem co mnie napadło...-wydusiła z siebie- to przez te nerwy...
 -To lepiej trzymaj je na wodzy- mruknąłem, po czym zmieniłem temat, lekko osłupiały tą sytuacją- czy ona miała na myśli Selenę Amity?
 -Nie wiem...ale nawet nie znamy imienia tej dziewczyny żeby spytać o nią Sel- odarł blondyn.
 -Może pójdę ją przeprosić w imieniu nas wszystkich?- zaproponowałem.
 -Dobry pomysł- przytaknął Niall.
 -Jasne, o ile ją dogonisz- dodała z ironią Edwards.
 -Daruj sobie- warknąłem do niej i ruszyłem stronę wyjścia w celu odnalezienia dziewczyny.
(Perspektywa Seleny)

   Wysiadając szybko z taksówki zapłaciłam kierowcy i ruszyłam w stronę szpitala o kulach. W ostatniej chwili zauważyłam pod budyniem na ławce siedzącą Carmen w telefonie w ręce. Pewnie pisała ze Stive’m.
 -Cześć Car!- zawołałam.
 -Hej- mruknęła smętnym głosem.
 -Coś się stało poważnego chłopakom?- nie kryłam zdenerwowania.
 -To coś innego- odpowiedziała.
 -Coś nie tak z tobą i Stive’m?- spytałam delikatnie.
 -Nie jesteśmy już ze sobą, ale to też nie to- odniosła głowę do góry- chodzi o chłopaków z 1D i Peerie Edwards.
 -A co się stało?- próbowałam się domyślić co mi zbytnio nie wychodziło.
 -Wkurzyli mnie przed chwilą. I to bardzo –poskarżyła się.
 -Dalej nie rozumiem...
 -Przepraszam że przerywam wam Sel, ale chciałem przeprosić twoją koleżankę za nasze nie zbyt miłe zachowanie- z nikąd pojawił się Louis.
 -Super- odpowiedziała z sarkazmem.
 -Nie wiem co nam w tedy odbiło a szczególnie Peerie...to było z jej strony chamskie- Tommo próbował nawiązać normalną z nią rozmowę
 -I to bardzo- zgodziła się z nim blondynka.
 -Więc przyjmiesz przeprosiny?- spytał niewinnie.
 -Zastanawia mnie tylko jedno. Czemu Niall i Peerie  z tym sami?- odezwała się, prostując się  i uważnie czekając na odpowiedź.
 -tak jakoś... nie wiem- zaskoczyła go.
 -Dowiem się o co chodzi?- zawołałam zirytowana, nie wiedząc o co chodzi.
 -Otóż Peerie nazwała mnie psychiczną fanką, a reszta nawet temu nie zaprzeczyła!- warknęła.
   No dobra, ta sprawa mnie zaskoczyła. To do nich nie pasowało. A może na dal ich nie dońca znam?
 -A jak bym się zarosił na kawę w ramach przeprosin?- odezwał się po chwili.
 -Lou, przecież ty masz dziewczynę!- oburzyła się przyjaciółka.
 -Odezwała się singielka- skomentowałam.
 -I ty przeciwko mnie?!
 -Ja ci tylko przypominam- wyszczerzyłam się.
 -Ty nas sfatnełaś- odparła – a poza tym już ci mówiłam że nie jesteśmy razem!
 -Wracając do tematu...to idziesz?- przerwał  naszą kłótnię Lou.- tak po przyjacielsku?
 -Ok., ale uznaje tylko twoje przeprosiny, reszty nie- dała warunek.
 -Nie ma sprawy- odniósł ręce w geście oddania.
 -Carmen, a co z Liam’em i resztą?- spytałam.
 -Z Harry’m i Zayn’em podobno nawet dobrze, a Liam...oberwał najmocniej-odpowiedziała i widząc moją minę dodała- i tak nie możesz do niego iść...może jutro.
 -No to chyba nie ma tu sensu tu siedzieć i tyle czekać.- stwierdził Louis-a mi się zdaje że miałaś siedzieć z tą nogą w domu-zwrócił się do mnie.
 -Louis, mój chłopak miał poważny wypadek, A ty myślisz że będę siedzieć w domu?!-zaprotestowałam.
  -Jak zwykle uparta- stwierdził.
 -Odezwał się- powiedziałam pokazując mu język.
 -A właśnie co się stało z twoją stopą?- spytała Carmen.
 -Później ci powiem i wiele innych rzeczy-odparłam.
 -To ja idę już po Niall’a i Peerie-zdecydował Lou- macie się czym dostać się do domu?
 -A od czego są taksówki?- odpowiedziałam.
 -Zawsze możemy was odwieść- zaproponował.
 -Niee...już za dużo paliwa na mnie zużywacie. Może innym razem- powiedziałam.
 -Jak chcesz. Idę- mruknął i zaczął iść w kierunku wejścia, kiedy nagle zaczął biec.
   Rozejrzałyśmy się i zauważyłyśmy dziennikarzy.
 -Dzwoń po taksówkę, musimy się zmywać-odparłam.
   Jak najszybciej (ja o kulach) z przyjaciółką zaczęłyśmy uciekać.

                                       ________________________________

 Siemanko wszystkim którzy czytają mojego bloga! kolejny rozdział już za nami ;D mam nadzieję że się podobał i czekam na kolejne 4 komentarze zanim dodam kolejny (: 
  1.Ostatnio już można przesłuchać na iTunes całe "Take Me Home" i nawet już  można niektóre piosenki ściągać ;D moim zdaniem są świetne(najbardziej mi się podoba "Rock Me","Kiss You","Heart Attack" i "Little Things")*___*  teksty i muzyka bardziej doroślejsza niż na krążku "Up All Night". hehe przynajmniej są jakieś rockowe brzmienia i elektro też ;D aww ja już nie długo zamawiam Yearbook'a jak tyko dostanę kasę ;D
2.pewnie słyszeliście pierwszy polski wywiad z chłopakami na rmf maxx ;D jaram się tym że powiedzieli prawie jak rodowici Polacy "kochamy was" i do tego może przyjadą w 2013 roku ;D
olejna część wywiadu już w poniedziałek *___*

dobra już nie zanudzam ;D miłego dzionka :P

                                                     
                    hehehe jakie miny :P Najlepiej to chyba wyszedł Malik-no tak on jest stworzony do zdjęć ;D
   



pamiętacie? od x-factora po TA kila tygodnie temu;D




Hmm...Niall jakie białe slipki :P


a wam co wyszło? Bo mi: Jechałam autem z Liam'em(*_*) bo mi zapłacili :P
1
1




sobota, 27 października 2012

Rozdział X


(Perspektywa Liam’a)
   Zwabiony krzykiem Malika, wyszedłem z Seleną na korytarz. To co zobaczyłem było przekomiczne.
   Zayn, przewiązany był w pasie tylko ręcznikiem, który próbował utrzymać za wszelką cenę, biegając po całym domu za Louis’em , który chichotał z za farbionych ust i zębów mulata na niebiesko.
 -Tomlinson!!! Nie żyjesz!!!- wrzasnął o mało nie zderzając się z drzwiami, które w tym samym Momocie zamknął Tommo.
   Śmiejąc się z tej sceny oparłem się plecami o ścianę, a Sel chwyciła się za mój bark, żeby utrzymać równowagę, stojąc na jednej nodze.
   Nagle do głowy przyszedł mi pomysł, jak bym mógł zemścić się na Niall’u. Uśmiechnąłem się szatańsko co zauważyła Sel.
 -Liam co ty kombinujesz…?-spytała.
 -Nic takiego…szkoda że nie zobaczysz jutro jak będzie wyglądać Nialler-odpowiedziałem szczerząc się.
 -Z czym to będzie wspólnego?- dopytywała się zaciekawiona.
 -Nie wiem czy ci wyjawić- drażniłem się z nią.
 -No powiedz!- popatrzyła na mnie oczami kota ze Shrek’a.
 -To coś ma wspólnego z malowaniem- odpowiedziałem.
 -Już się domyślam. Przyślij mi zdjęcie o wszystkim- uśmiechnęła o czym zaproponowała-pożyczyć ci kosmetyki?
 -O! Właśnie, przydadzą się- przytaknąłem czochrając jej włosy.
 -Ej!- zawołała odsuwając się.
 -No co?- spytałem niewinnie
 -Jedziemy?- zawołał Hazz schodząc na dół.
 -Jasne, tylko daleka d niego! Nie mam zamiaru wyrywać sobie z włosów kołtunów!- powiedziała Selena, pokazując mi język.
 -O ty!- zawołałem i zacząłem ją łaskotać.
 -Hahahahaha! Przestań! Hahahahaha!- zaczęła krzyczeć, próbując uciekać na jednej nodze.
   Schowała się za Harry’m.
 -Harry! Ratuj!- poprosiła.
 -Liam ładnie tak dokuczać bezbronnemu?- odparł Loczek.
 -Tak tylko ci się wydaje że jest bezbronna- zmrużyłem oczy-a później znienacka zaatakuje tymi swoimi paznokciami!
 -Aaa! To zmienia stać rzeczy- udał przerażenie i odskoczył w bok, odsłaniając dziewczynę.
 -Ej! Ja mam szwy na stopie!- odparła.
   Zacząłem się  do niej zbliżać uśmiechając się łobuzersko.
 -Liam! Jak możesz?! Zdradzasz mnie?
   Z nikąd pojawił się Zayn, ramieniem taczając moją głowę dobierając się do moich włosów.
 -Dzięki Zayn za uratowanie- powiedziała Selena śmiejąc się
 -Nie ma sprawy- odparł Mulat puszczając mnie, po chwili przybijając piątkę z  Sel.
   Wychodząc zabraliśmy ze sobą Malika, który wychodząc zarzucił mi na ramię rękę szczerząc się. Uśmiechając się szeroko chwyciłem go w pasie. Wygłupiając się doszliśmy do auta Hazzy i o chwili zatrzymaliśmy się przed domem Seleny Amity.

(Perspektywa Harry’ego)

   Zaparkowałem samochód tuż przy krawężniku i zgasiłem silnik..
   Zayn i Liam dalej się wygłupiali udając że są parą. Tu Liam złamał Zayn’a za kolano tu zaś udawali że się całują. Ich żarty przypomniały mi że ja sam przed kilkunastoma minutami całowałem się z Lou i to drugi raz. To było dziwne…Kocham Louisa a z drugiej strony podobają mi się nadal dziewczyny. I co o tym myśleć? Tommo był jedynym niezwykłym wyjątkiem..
   Z przemyśleń wyrwał mnie głos przyjaciółki Liam’a
 -Wychodzi na to że mamy nie ma jeszcze w domu.
 -To chyba dobrze nie zawali cię od razu pytaniami na temat nogi-odpowiedziałem.
 -Zawsze nic nie wiadomo-odparła.
 -Pomóc ci? Bo widzę że Li jest nieco zajęty- zaśmiałem się zerkając do tyłu.
 -Dam radę. Przecież nie jestem jakoś ciężko ranna-uśmiechnęła się i zaczęła otwierać drzwi.
 -Może jednak?
 -No dobra, skoro tak nalegasz...- zgodziła się, a ja błyskawicznie okrążyłem auto i pomogłem jej wysiąść.
   Ruszyliśmy do domu, a za ten czas Liam oswobodził się z uścisków Zayn’a i dołączył do nas.
 -Wejdziecie na chwilę do środka?- zaproponowała Selena.
 -Jasne- odpowiedział Liam.
 -Zayn! Krzyknąłem i gestem zacząłem wołać Malika.
   Gdy tylko weszliśmy do środka poczułem się jaku siebie w domu .Przystanąłem na chwilkę wdychając zapachy starych mebli do płuc.
 -Coś nie tak?- spytał Zayn.
   Selena i Liam znikli w kuchni, zostawiając nas samych na korytarzu.
 -Po prostu zdałem sobie sprawę jak dawno nie byłem w domu i jak bardzo tęsknię za nimi- przyznałem się.
 -Zawsze możesz jechać do  
Holmes Chanel- odarł przyjaciel.
 -Wiem, zadzwonię później do mamy-powiedziałem uśmiechając się do niego ciepło.
   Po chwili dołączyliśmy do Liam’a i Sel.

(Perspektywa Seleny)
30 mn później

   Usiadłam przy stole podając ukradkiem kosmetyczkę Payne’owi, dając mu znak że ma oddać ją jak najszybciej. Nasze palce przez chwilę styknęły się przez co przeszedł mnie przyjemny dreszcz. Zerknęłam na niego a on uśmiechnął się ciepło. Zarumieniłam się lekko, odwracając szybko wzrok.
   Zayn i Harry nic nie zauważyli byli zbyt zajęci rozmową by coś zauważyć nagle usłyszałam dźwięk przekręcającego się zamka w drzwiach, rzez co zerwałam się na równe nogi czego pożałowałam, bo zapomniałam o szwach. Opadłam spowrotem na krzesło chwytając się za stopę i krzywiąc się. Chwilę później do kuchni weszła mama z obcym facetem.
 -Kto to jest?!- zawołałyśmy równocześnie
 -Selena... to mój nowy partner Tom-powiedziała pierwsza
 -Partner? – zdziwiłam się.
 -Mamy zamiar się pobrać...-dodała niepewna mojej reakcji.
   Odebrało mi mowę
 -Sel to my może już pójdziemy- odezwał się Zayn wstając.
   Dalej stałam oparta o stół, jak posąg.
 -Selena? Jesteś z nami?- tym razem to Liam wstał i pomachał mi ręką przed oczami.
 -Tak...jasne...-wydusiłam z siebie w końcu powoli.
 -Jak się pożegnasz to pogadamy-mruknęła do mnie mama znikając w salonie ze swoim „narzeczonym”
   Przy pomocy kul poszłam z chłopakami na ganek.
 -Wszystko w porządku?- spytał niepewnie Harry.
 -Jestem tylko w szoku- odpowiedziałam.
 -W cale ci się nie dziwię. Z twojej miny wnioskuję że wcześniej faceta nie widziałaś na oczy?-spytał Zayn.
 -To dobrze wnioskujesz....ale dlaczego dzisiaj i to nagle?- zadałam pytanie retoryczne
   Liam przyglądał mi się z troską. Czy on zawsze się tak zachowuje w stosunku do przyjaciół? I teraz jak odchodził, tak bardzo chciałam byś w jego ramionach...Wychodziło na to że naprawdę zakochałam się w wokaliście 1D.

 (Perspektywa Liam’a)

   Otwierałem już drzwi do auta kiedy zwróciłem się do Loczka.
 -Harry, ja...za chwilę zwariuję!
   Czułem że gdy przy mnie nie ma Sel, ogarnia mnie osamotnienie mimo że jestem wśród ludzi i czułem dziwną pustkę w sercu.
  -To na co czekasz? Biegnij do niej i ją pocałuj!- Harry chyba już od dawna się domyślał
 -A jeśli ona...-zacząłem
 -Nie będziesz pewny dopóki tego nie zrobisz- ponaglił mnie.
   Obróciłem się na pięcie i biegłem spowrotem na ganek. Nie czekając aż coś powie przysiągłem ją do siebie i pocałowałem namiętnie. Chciałem aby ta chwila trwała wiecznie. Po chwili jednak powoli odsunąłem się od niej, by zobaczyć jej reakcję. Zobaczyłem duże zielone oczy przepełnione radością, później usłyszałem: „pocałuj mnie jeszcze raz!” wykonałem prośbę a kiedy nasze usta znowu się spotkały pomyślałem że dawno nie czułem takiej euforii jak teraz...

   Kilkanaście minut później siedziałem w aucie Hazzy z opartym czołem o szybę.
 -Liam? Jesteś jeszcze z nami?- usłyszałem rozbawiony głos Zayna.
 -Yhym- mruknąłem.
 -No, Zayn, będziesz się musiał teraz odzieli Liaśem z Seleną- zażartował Harry
 -Nigdy! On jest mój!- odpowiedział, obejmując mnie mocno od tyłu razem z fotelem.
 -Zayn, chcesz mnie połamać?- zawołałem próbując rozluźnić uścisk na próżno.
 -A może tak stworzycie idealny trójkącik? Ty+Liam+Sel?- zaproponował Hazz- uroczo razem wyglądacie- poruszał brwiami.
   Zachichotałem. Jak zwykle zboczony Harry.
 -Niee...nie ma już w nazwie „Ziam”- odparł Malik puszczając mnie
   Spojrzałem na niego pytająco
 -No weź nie gadaj że nie słyszałeś o „Ziam’ie”! To nasza nazwa romansu wymyślona przez fanów...naprawdę o tym nie słyszałeś?!- zdziwił się.
 -Za dużo na Internecie to ja nie siedzę, nie jestem na bieżąco...ale podoba mi się ta nazwa „Ziam”
 -Coś na styl Larry’ego Stylinson’a- dodał mulat.
 -Myślisz że Harry’ego i Lou da się przebić?- wyszczerzyłem się.
   Hazz nagle się zarumienił czego nie zauważył Zayn.
 -Czy ja o czymś...nie wiem? -spytałem powoli
 -Co...? Nie... skąd...-odpowiedział twardo patrząc przed siebie.
   Już miałem coś dodać kiedy Harry wykonał nagły zwrot kierownicą, w ostatniej chwili omijając auto, które wymusiło pierwszeństwo z bocznej uliczki. Wpadliśmy w poślisk, a później usłyszałem huk i poczułem silne uderzenie następnie nastała ciemność... 


                                   ________________________________________

Sorry że tak późno ale problem z kompem i do tego mama mi zabrała klawiaturę ( nie pytajcie dla czego) ;) no więc dodałam już olejny rozdział ;D przepraszam za wszystkie błędy w tekście i mam nadzieję że się podobała jak reszta rozdziałów :)
Baaaardzo dziękuję za te liczne wejścia od początku września ( a dobija już do 600-set wejść!) ta się cieszę że chciałabym was wszystkich wyściskać. Dla mnie to wiele znaczy ;D i oczywiście dziękuję za wszelkie komentarze ;D No więc stwierdziłam że zaniżam spowrotem do 4 komentarzy pod rozdziałem bo jakoś wyciągnąć nie mogliście :) to do kolejnego wpisu który jak przypominam pojawi się za dwa tygodnie ( jeżeli będą komentarze!)
Jak by miał ktoś jakieś pytania to kontakt ze mną przez Twitter: https://twitter.com/Renka1D


Jak ja uwielbiam wracać do tych chwil chłopaków w x-factorze ;D






piątek, 12 października 2012

Rozdział IX

zanim zaczniecie czytać włączcie to:http://youtu.be/XF2AlO8cKbE

(Perspektywa Seleny)

 Czas dłużył się niemiłosiernie, a dopiero mijał 3 dzień aresztu domowego. Ale całe szczęście dzisiaj wybierałam się na zajęcia teatralne. W sumie nie było źle, bo roli nauczyłam się perfekcyjnie z nudów.
   Kiedy zaczęłam się ubierać, stwierdziłam nagle że w szafie mam mnóstwo sukienek, T-sherty i dwie pary spodni oraz leginsy. Jednak jak zwykle wybrałam sukienkę. Mając jeszcze dwie godziny, zabrałam się za makijaż i biżuterię.(do której mam słabość) i już miałam schodzić na dół kiedy zadzwonił mój telefon.
   Przez myśl przebiegło mi że tylko Liam może dzwonić o tej porze, więc prawie biegiem wpadłam do pokoju, zapominając o starym zardzewiałym gwoździu, wystającym z wykładziny zaraz przy progu. W jednej chwili poczułam jak wbija mi się dość głęboko i pod wpływem przesunięcia stopy przecina piętę. Runęłam  na podłogę jak długa,rycząc z bólu.
   Jak trzeba było to akurat nie ma nikogo w domu!-jęknęłam w myślach
   Telefon przestał dzwonić, a ja jakoś zdołałam się doczołgać do toaletki i zrzuciłam sobie całe opakowanie chusteczek nawiżających, próbując zatamować krwawienie.
   Telefon znowu zaczął dzwonić.
   Wdrapałam się na łóżko w ostatniej chwili odbierając.
 -Hallo?-odezwałam się łamliwym głosem
 -Cześć Selena, idziesz na zajęcia teatralne?-spytał Liam
 -Chciałabym, ale w tej chwili to niemożliwe...
 -Coś się stało?-spytał zaniepokojony.
 -Tak! Wbiłam sobie zardzewiały gwóźdź  i rozcięłam nim pół stopy, i to głęboko. A w domu nikogo nie ma!- odpowiedziałam.
 -Jezuuu! Sel, nie ruszaj się, zaraz tam będę i zawiozę cię do szpitala!
 -Ok-odparłam rozłączając się i chowając twarz w poduszkach, Bogu dzięki że pomalowałam rzęsy tuszem wodoodpornym.
   Kilka minut później usłyszałam pisk opon przed moim domem,później otworzenie drzwi frontowych na oścież i odgłos biegu na schodach.
 -Selena?!- zawołał Liam.
 -Tutaj!-krzyknęłam.
   Do pokoju wpadł nie tylko Payne ale i Harry Styles. Hazza otworzył szeroko oczy na widok dość mocnych śladów krwi na dywanie. Zanim zdążyłam coś powiedzieć Liam zwrócił się do loczka.
 -Odpalaj auto.
   Zanim się zoriętowałam, wokalista wziął mnie na ręce i zaczął znosić na dół. Jedynie mogłam mocno się chwycić za szyję.
 -Nie jestem za ciężka?-spytałam.
   Przewrócił oczami śmiejąc się,
   Boże Payne! Przestań bo się na ciebie rzucę!- krzyknęłam w myślach., podziwiając jego cudny śmiech.
   Harry otworzył drzwi tylne auta, a ja usiadłam w środku prostując nogę. Chwilę później obok usiadł Liam kładąc sobie moją stopę na kolanach, uciskając ranę.Skrzywiłam się z bólu. Za ten czas Loczek z piskiem opon ruszył do najbliższego szpitala.

(Perspektywa Louis'a)

   Pożegnałem się właśnie z Eleanor i zamknąłem drzwi frontowe.
   Musiałem porozmawiać z Hazzą.
   Ruszyłem na górę do naszego pokoju , ale go nie było. Zerknąłem do pokoju Liam'a, ale jego też nie było.Gdzie oni są?
 -Niall!!!-rozdarłem się na korytarz.
   Po chwili blondyn wychylił się ze swojego pokoju.
 -Czego się wydzierasz?!
 -Wiesz gdzie Harry i Liam?-spytałem.
 -Pojechali do znajomej Liam'a, Seleny. Podobno coś sobie zrobiła-odparł.
 -To aż tak z nią źle?-zdziwiłem się.
 -Nie wiem, ale kiedy Liam mnie mijał...co ja mówię! On mnie prawie staranował na schodach. Minę tez nie miał za ciekawą-odpowiedział.
 -A dawno pojechali?
 -Prawie przed tym jak wróciłeś-mruknął znikając za drzwiami.
   Więc miałem dwie godziny dla siebie. Nagle do głowy wpadł mi świetny pomysł. Ubrałem szybo buty i pobiegłem do najbliższego sklepu. Pół godziny później, upewniłem się że Zayn  jest w pokoju Niallera i razem coś oglądają. Wkradłem się do pokoju mulata i sięgnąłem po jego płyn do ust, do którego nasypałem nieco frarbiącego proszku do jego płynu do płukania ust. Po cichu wymknąłem się do sypialni mojej i Loczka, zerknąłem na zegar szczerząc się na samą myśl że za trzy godziny powinien być efekt mojego "żarciku".

(Perspektywa Seleny)

   Po oczyszczeniu rany i jej zszyciu, lekarz chciał żebym została na obserwacji w szpitalu aż do ściągnięcia szwów, ale ubłagałam go żeby mnie wypuścił. Więc właśnie wyszłam z sali zabiegowej, przy pomocy kul, z grubo owinięta stopą bandażami. Dzięki Bogu znieczulili ją. Liam i Hazz rozmawiali o czymś na korytarzu,nie zauważając że wyszłam.
 -O czym gadacie>-spytałam podchodząc do nich.
 -O niczym szczególnym-odparł Liam wzruszając ramionami.
 -Zastanawiam się jakie upić sobie auto, więc zacząłem radzić się Liam'a-odparł Loczek.
 -A co masz do wyboru?-spytałam.
 -Dwa auta, różnią się tylko tym że jeden ma składany dach a drugi ma inny kolor-wytłumaczył.
 -No nie wiem...Ja jestem fanką aut ze składanym dachem.-odparłam-Może kiedyś  takiego się dorobię. Liam radź mu dalej bo ja jestem w tym beznadziejna- stwierdziłam co wywołało śmiech u chłopaków.
 -No dobra, możemy cię zabrać na chwile do nas?-zaproponował Harry.
 -Najwyżej powiemy twojej mamie że w szpitalu się przeciągło-dodał Liam.
 -Hmmm...spoko-uśmiechnęłam się,.

(Perspektywa Harry'ego)

   Ledwo przeszliśmy przez drzwi frontowe do domu, po schodach zbiegł Tommo.
 -Cześć Selena-przywitał się po czym zwrócił się do mnie-musimy pogadać.
 -Teraz?Nie możemy później?-zdziwiłem się.
 -Powiedzmy że później nie będzie czasu-wyszczerzył się.
 -Lou co ty...?-zacząłem, ale mnie uciszył.
 -Ciii...później zobaczysz-powiedział tajemniczo.
 -Ok. Liam jak by co to wołaj-powiedziałem do przyjaciela i ruszyłem za Tomlinsonem do góry.
   Zamknęliśmy drzwi na klucz żeby nam nikt nie przeszkadzał, jak kilka dni temu. Usiadłem na swoim łóżku czekając aż przyjaciel coś powie.
 -Widzisz przez ostatnie trzy dni nie mieliśmy jak pogadać...-zaczął nieśmiało.
 -Bo Eleanor nam to utrudniała-dodałem kładąc nacisk na jej imię.
 -Chciałem spędzić trochę czasu z nią-wytłumaczył się Louis.
 -Ale nie musiała zostawać na noc-odparłem.
 -Harry wiesz dobrze że nie możemy ot tak oznajmić innym  że miedzy nami jest coś więcej niż przyjaźń!-zirytował się Carotkowy.
 -Nie oczekuję togo od ciebie...
 -Więc o co ci chodzi?!- zawołał.
 -Louis, jakiś ty głupi! Chodzi mi o tą całą twoją dziewczynę! Wku**** mnie samą obecnością i tym jak cię traktuje!-wybuchłem.
 -Ty nic nie rozumiesz!
 -Ona robi wszystko żeby nas od siebie oddalić!-warknąłem.
 -Więc uważasz że przez El nie mam dla ciebie czasu?-krzyknął.
 - I nie tylko!-dodałem.
 -I kto tu jest głupi?-odparł.
 -Ja jestem zazdrosny-odpowiedziałem zanim ugryzłem się w język.
 -Tak?- uniósł brew.
   Od dawna się tak nie zarumieniłem jak dzisiaj. Louis podszedł d mnie szybko, chwycił za koszulę na klatce piersiowej,zmuszając mnie do wstania. Nie opierałem się.Po chwili, zdecydowanym ruchem pocałował mnie w usta, a jego jedna ręka wylądowała na moim pośladku szczypiąc mnie,a drugą chwycił mnie za kark. Nie mogłem się powstrzymać i zacząłem się śmiać,czując jak napełnia mnie radość z bliskości Tommo. Ten tylko się uśmiechnął i popchnął mnie na łóżko, po chwili przygryzając moją maurzowinę uszną. Przeszedł mnie przyjemny dreszcz.Tym razem to ja zacząłem obsypywać pocałunkami jego szyję, zostawiając w niewidocznym miejscu malinkę. Po chwili nasze usta znowu się spotkały w namiętnym pocałunku, co jakiś czas stykając się językami. Już zacząłem ściągnąć mu koszulkę kiedy Tommo nagle oderwał się ode mnie i zerknął na szawkę nocną sprawdzając która godzina.
 -Coś nie tak...?-spytałem niepewnie.
 -Nieee...zresztą sam zaraz usłyszysz-uśmiechnął się zawadiacko.
 -Co miałbym...-urwałem.
   Usłyszałem na korytarzu wrzask przerażonego Zayn'a a później krzyk:
 -LOUISIE TOMLINSON!!!Coś ty mi dosypał do płynu do płukania ust?!
   Lou podszedł do drzwi i otworzył je szeroko. To co zobaczyłem, wywołało u mnie atak nie pohamowanego ataku śmiechu...


                             ________________________________________________

No i kolejny rozdział już dodałam ;D dziękuję za liczne wejścia i komentarze ;D Przepraszam za wszelkie błędy w tekście,no ale sama muszę sprawdzać ale mam na szczęście to że sprawdza mi błędy jako tako word.
Jednak dodałam jeszcze ten rozdział dzisiaj bo tak mnie prosiliście więc proszę bardzo ;D
co do dodawania rozdziałów będę dodawać je co dwa tygodnie bo mam szkołę i dużo nauki, ale nie dodam kolejnego rozdziału jeżeli w ciągu tych dwóch tygodni nie pojawi się minimum 5 komentarzy ;D
życzę więc miłego czytania i mam nadzieję że wam się rozdział spodobał ;) Pozdrowionka Payne'owa ;D

Tak się podpuszcza Niallera :P xd



sobota, 29 września 2012

Rozdział VIII


(Perspektywa Liam’a)

   Po bezsensownym gapieniu się w jeden punkt i rozmyślaniu nad wszystkimi zdarzeniami które Sty się w ciągu trzech dni, ruszyłem do swojego pokoju, po drodze mijając Loczka który siedział już od dwóch godzin pod drzwiami pokoju swojego i Louis’a.
   Prawie usiadłem na łóżku z laptopem na kolanach kiedy zadzwonił mój telefon. Nie zapisany numer.
 -Hallo?
 -Liam…musimy pogadać na temat wczorajszych wydarzeń.
 -Sel?- spytałem niepewnie.
 -Tak-odpowiedziała- Liam…ten wczorajszy pocałunek…ten ruch był trochę nie przemyślany…
 -Też tak uważam… to się stało zbyt szybko. Znamy się ledwo tydzień-przyznałem jej rację.
 -O, świetnie- westchnęła – to co? Zapominamy o wczorajszym pocałunku?
 -Ok., pocałunek znika z naszej pamięci- zgodziłem się.- a tak swoją drogą czemu się nie spotkamy?
 -Dobrze że mi przypomniałeś. Mama prosiła żeby przekazać tobie i Zayn’owi podziękowanie za to że pomogliście mi z tymi facetami, a mnie uziemiła na tydzień- powiedziała smutno.
 -A jak tam twój nos? Goi się?- zmieniłem temat.
 -Trochę boli ale jest ok. Dziękuję-odparła.
 -Słuchaj…co myślisz o Eleonor Calder?- wypaliłem.
 -O Eleonor? -upewniła się.
 -Tylko szczerze- poprosiłem.
 -Ale to zostanie między nami?
 -Jasne, nie pisnę słówka- zapewniłem.
 -No więc moim zdaniem, z tego co widzę ,ona wykorzystuje Louis’a ,chce żeby jej wszystko kupował. Ale tylko tyle mogę powiedzieć bo jej raczej nie znam, tylko to wnioskuje po zdjęciach i tego typu rzeczach- stwierdziła.
 -Harry też tak uważa. Dlatego dzisiaj pokłócił się z Lou…Louis jest wściekły że obraził Eleonor i teraz go nie wpuszcza do pokoju-mruknąłem.
 -To nie dobrze. A ty co o niej myślisz?- spytała
 -W sumie nigdy się nad tym nie zastanawiałem-powiedziałem.
 -A ty jak się czujesz po zerwaniu z Dan?- spytała z troską w głosie.
 -Całkiem dobrze- skłamałem
 -Liam…[przepraszam ale muszę kończyć bo moja mama idzie-odparła szybko-pa!
 -Cześć- rozłączyłem się.
   Zalogowałem się na twitter’a i od razu wysłałem twetta:

                                      „Ciężki dzisiaj dzień

   Odpowiedzi jakie przyszły, zamurowały mnie…


(Perspektywa Louis’a)

   Nie mogąc wytrzymać jęków Hazzy zza drzwi, otworzyłem je szeroko, co się skończyło głową Harry’ego  na moich stopach.
 -Co ty chcesz tłumaczyć?! Obraziłeś mnie i El! Prawdziwy przyjaciel tak nie postępuje!- warknąłem.
 -Zgadza się, ale nieliczna część przyjaciół powie ci wprost o takiej dziewczynie jak Eleonor!- odpyskował, wstając
 -Co masz na myśli?!- spytałem.
 -To że ona cię wykorzystuje At ty tego nie widzisz! Traktuje cię jak  maszynę do robienia pieniędzy- odparł.
 -Wcale nie!- zaprzeczyłem gwałtownie.
   Loczek zamknął drzwi na klucz i zbliżył się do mnie.
 -Lou, zrozum…martwię się o ciebie. Nie mogę patrzeć już na to co ona z tobą robi. Nie jesteś mi obojętny- wytłumaczył błagalnie, muskając mój policzek opuszkami..
 -Harry ja...
 -Po prostu nie mogę bez ciebie żyć .Ona nas od siebie oddala-ciągnął- i nie wiem czy wiesz ale mnie to rani…
 -Nie mów tak…ona nie robi tego umyślnie- powiedziałem powoli.
 -Tommo, ja cię…kocham. Bardziej niż ciebie Eleanor. Ale nie wiem czy to w ogóle coś dla ciebie znaczy…-wyznał.
 -To nie tak…-urwałem.
   Nie wiedziałem co powiedzieć. Staliśmy jeszcze tak chwilkę, aż w końcu przytuliliśmy się mocno, jak jeszcze nigdy.
 -Harry ja też cię kocham-powiedziałem cicho.
   Po chwili nasze usta się spotkały po raz pierwszy. I powiem że to nawet miłe uczucie, ten pocałunek był lepszy od Eleonor. Hazza wpił się w moje usta, przyciągając mnie bliżej.ręką którą trzymał mnie w pasie. Zaczęliśmy się cofać aż natknąłem się nogami na łóżko któregoś z nas i runąłem na pościel, a za mną Loczek, dalej się całując kiedy ktoś zapukał do drzwi.
 -Louis? To ja Eleonor- odezwała się moja dziewczyna zza drzwi.
 -Chwileczkę, już idę- odpowiedziałem odsuwając od Harry’ego.
   Otworzyłem drzwi, witając się z El pocałunkiem, świadomy że wszystko widzi Loczek.
 -Lou kochanie, masz ochotę iść na miasto?- spytała uśmiechając się słodko.
 -nie mam nic przeciwko, tylko wezmę portfel- odparłem.
   Wychodząc z pokoju, napotkałem smutne spojrzenie Styles’a.
   Kierując się do centrum handlowego z Eleonor, którą trzymałem za rękę, rozmyślałem nad słowami przyjaciela.

(Perspektywa Zayn’a)

   Powoli zacząłem się zbierać w sobie, by w końcu  ułożyć fryzurę i wyjść do fanów, którzy wytrwale od rana stali pod naszym domem.
 -Zayn widziałeś Lou?- do pokoju wpadł Niall.
 -Słyszałem Eleonor ,może razem gdzieś wyszli-powiedziałem.
 -dobra, dzięki-odparł.
   Już miał wyjść kiedy odwrócił się do mnie.
 -Wybierasz się gdzieś?- spytał.
 -Ujarzmić fanki przed domem- wyszczerzyłem się.
 -Aha- puścił do mnie oczko- ale żeby coś zostawiły dla mnie z ciebie- zażartował.
   I wyszedł.
   Kilkadziesiąt minut później, schodząc na dół, z pokoju wypadł Nialler, skręcając w moją stronę.
 Zmieniłem zdanie! Idę z tobą!- krzyknął mijając mnie  i zbiegając do werandy, by ubrać buty.
   Schodząc swoim tempem po schodach, zacząłem się zastanawiać co skłoniło Irlandczyka do zmiany zdania, kiedy ze swojego pokoju wypadł Liam.
 -Horaaaan!!! Coś ty nagadał o mnie na twitcam’ie?! -wrzasnął z furią.
   Niall tylko wzruszył ramionami i popatrzył na niego z miną niewiniątka. Payne ruszył w jego stronę rozjuszony, ale nic nie mógł zrobić bo blondyn, wypadł na zewnątrz z radością wpadając w ramiona fanów.
   Dusząc się ze śmiechu, poszedłem w jego ślady i już po chwili robiłem sobie zdjęcia z fankami, rozdawałem autografy i gawędziłem z nimi, zastanawiając się jak Lou i El udało się przejść bez szwanku przez taką ilość fanów.

(Perspektywa Liam’a)

   Wracając do pokoju obmyślałem plan zemsty na Nialler. Otworzyłem okno, przyglądając się jak Zayn i Niall są otaczani fanami. Po chwili do pokoju wszedł Hazza.
 -Co robisz?- spytał.
 -obmyślam zemstę na blondyna- odparłem- przez niego dostaje dziwne tweety od fanek-poskarżyłem się.
 -Aaa, to dlatego tak wrzeszczałeś- zaśmiał się.
 -tchórz, uciekł do fanek-dodałem.
 - Więc wracasz do siebie? -zawołał zadowolony.
 -chyba tak- mruknąłem.
  -O, świetnie! Idę ucałować Niall’a. –powiedziałem szczerząc się- i pomyśleć że wystarczyło cię wkurzyć…
   W tym samym momencie rozległ się pisk fanek ,które nas zauważyły i zaczęły machać do nas jak opętane.
 -Chodźmy je uciszyć bo za chwilę sąsiedzi policję będą wzywać –powiedział Styles poruszając zabawnie brwiami.
   Wywróciłem oczami i zacząłem się śmiać, schodząc z Loczkiem na dół


                      _________________________________________________

Witam! widzę że od ostatniego wpisu nawet dużo było wejść.
po pierwsze: Jak widać w dzisiejszym wpisie dodałam troszeczkę "Larry'ego Stylinson'a"
Po drugie: krążą plotki że Liam Payne i Danielle Peazer ze sobą zerwali.Nie jest to do końca pewne ale wszystko wskazuje że to prawda....szkoda byli taką piękną parą :/
Trochę dziwne bo w moim opowiadaniu Dan zrywa z Liamem, ale to nie znaczy że coś do nich mam.wręcz przeciwnie.
po trzecie: zauważyłam że nie ma żadnych komentarzy:/ zdecydowałam więc że może dopiero po 4 komentarzach dodam następną notkę. Myślę że dacie radę;D 
a zatem do następnego wpisu! ;)



z nowego teledysku piosenki "Live While We're Young";D


Liam na nowej sesi