środa, 28 listopada 2012

Rozdział XII


(Perspektywa Carmen)
  
   Mimo naszych starań, paparazzi mieli przewagę i nas dogonili.
 -Poświęcicie nam chwilę?- spytała jedna z dziennikarek.
 -Yyy...nie mamy teraz za bardzo czasu...-rzuciłam przez ramię, chwytając za łokieć Selenę.
   Już z daleka zauważyłyśmy taksi, ale następne słowa dziennikarza zatrzymały moją przyjaciółkę.
 -Czy Liam Payne jest dla ciebie kimś więcej niż kolegą z teatru? Jesteś jego nową dziewczyną?
 -Że co?!- wypsnęło się jej.
 -Po Internecie już krążą zdjęcia jak Liam nosi cię na rękach po tym jak kilka minut wcześniej wybiegł z domu razem z Harry’m Styles’em i zatrzymał się przed twoim domem-odezwał się kolejny- nie wydawałaś mu się obojętna...
   Wymieniłyśmy spojrzenia, nie odzywając się.
 -A więc milczenie uznaję za potwierdzenie waszego związku- stwierdziła pierwsza dziennikarka.
 -Ej! Ja nic takiego nie powiedziałam!- oburzyła się Sel, rumieniąc się lekko
 -Odpowiedziałyśmy na jedno pytanie : Selena nie jest z Liam’em- skłamałam- więc już idziemy.
   To był błąd
 -A panią chyba zaczepił dzisiaj Louis Tomlinson jak się nie mylę. Znajomy? Może chcesz go uwieść?
 -Że co przepraszam?! Chyba sobie pani pi! On ma dziewczynę, którą szanuję bo Louis ją kocha. A fan chce wszystkiego co najlepsze dla idola! Nie mogła bym czegoś takiego zrobić!- zawołałam zdenerwowana i weszłyśmy do taksówki za nim co kolwiek zdążyli ci ludzie zrobić.
   Z piskiem opon, ruszyłyśmy pod wskazany wcześniej kierowcy adresu naszych domów.

(Perspektywa Seleny)

   Sprzątałam właśnie łazienkę, kiedy zadzwonił telefon. To był Niall.
 -Halo?
 -Sel...nie mam zbyt dobrych wiadomości...-powiedział smutno.
 -Co się stało?- spytałam zaniepokojona.
 -Liam...zapadł w śpiączkę- odpowiedział.
 -W ś-śpiaczkę?- zająknęłam się.
 -Tak...i nie wiadomo czy w ogóle się wybudzi...-wydusił.
   Osłupiałam na tę wiadomość. W moich oczach pokazały się łzy, które po chwili zaczęły płynąć po mojej twarzy. Usiadłam powoli na brzegu wanny.
 -Selena?! Jesteś tam?!
 -Tak- rzuciłam i rozłączyłam się bez słowa.
   Po kilkunastu minutach gapienia się bez celu w kafelki, usłyszałam że ktoś dzwoni do drzwi. Otworzyła jak zwykle mama. Po chwili do łazienki wszedł Zayn.
 -Cześć...jak się czujesz?- spytał cicho siadając obok mnie i obejmując mnie ramieniem.
 -Ja...nie wiem...- wydusiłam.
   Oparłam mu głowę na ramieniu.

(Perspektywa Liam’a)

   Kolejny dźwięk otwieranych drzwi, kroki, mieszające się z miarowym pikaniem aparatury obok mnie. Czułem jak delikatna dłoń  zaciska się na mojej. Czułem wszystko co dotykało mojego ciała ale nie mogłem się ani trochę poruszyć- jak bym był sparaliżowany. Słyszałem wszystko do okoła, i z tego wiedziałem mniej więcej co się do okoła mnie dzieje, ale nie mogłem otworzyć oczu ani się odezwać. Tak było dość długo, ale nie wiedziałem czy jest dzień czy noc i nie wiedziałem kiedy w końcu się dowiem co się dzieje ze mną.
 -Cześć Liam...nie wiem czy mnie słyszysz, ale...nie wiem co powiedzieć. Nudno tu bez ciebie. Zayn i Harry już wyszli. I wiesz co? Lou i Harry się dziwnie zachowują. Zamykają się w pokoju na klucz, a jak się ktoś pyta co oni tam robią to zmieniają temat...Louis ostatnio nawet często się kłuci z Eleaonor...to naprawdę dziwne. Za to Perrie i Zayn mają się całkiem dobrze. A moja przyjaciółka Carmen spodobała się Niall’owi- powiedziała dziewczyna cicho śmiejąc się. Dopiero po chwili rozpoznałem że to Selena.- chłopcy się bardzo o mnie troszczą szczególnie Zayn...ale co mogą mi powiedzieć? Nie martw się Liam z tego wyjdzie i wszystko będzie ok? bzdury bo wiem że już nigdy się możesz nie obudzić...Boże, Liam obiecaj że nie zostawisz mnie, chłopaków, rodziny i fanów! Wszyscy mamy jeszcze nadzieję je jesteś tylko te kilka tygodni w śpiączce...a raczej już 6 tygodni i nic...- rozkleiła się totalnie, kładąc głowę na pościeli i przytulając cię do mojego ramienia
   Chciałem ją pocieszyć przytulić, ale za cholerę nie mogłem!
   Co mi było?!
   Ostatnie co pamiętam to czerwone volvo, wymuszające pierwszeństwo, szybki manewr kierownicą Hazzy, poślisk i reszta to już ciemność...
   Nagle poczułem że wszystko do okoła cichnie uścisk seleny też ledwo czułem. Ostatnie co usłyszałem to kolejne zgrzytnięcie otwieranych drzwi i głos Zayn’a.
 -Sel, chodź coś zjeść, siedzisz tu całymi dniami, prawie nie śpisz...wyglądasz okropnie!

(Perspektywa Zayn’a)

   Nawet się nie ruszyła. Westchnąłem dając za wygraną, bo była zbyt uparta żeby ustąpić.
   Nagle odwróciliśmy się równocześnie w stronę Liam’a, a raczej EEG, okazujące że serce Liam’a przestało bić...
   Wypadłem przerażony na korytarz i wrzasnąłem:
 -LEKARZA!!! MÓJ PRZYJACIEL UMIERA!!! ZRÓBCIE COŚ!!!
   Wróciłem na salę, zastając Selenę w tym samym miejscu, w którym stała. Zbladła na twarzy i wyglądała jak by miała zaraz zemdleć. Przybrałem maskę spokoju na twarz, chodź w środku czułem istne piekło. Za mną do pomieszczenia wpadło trzech lekarzy i dwie pielęgniarki. Podszedłem do Sel, przytulając ją mocno do siebie, a ona wtuliła się we mnie, płacząc.
 -Ciii...wszystko będzie w porządku- wypowiedziałem te słowa, w które sam za bardzo nie wierzyłem.
   Zamknąłem oczy. Miałem nadzieję że to jakiś sen, że Liam nie był w cale w śpiączce i teraz wcale nie walczą o jego życie lekarze. Po kilku minutach, jeden z lekarzy wyprostował się i zwrócił się do nas
 -Mamy go. Będzie żył.
 -To dobrze- wydusiłem z ulgą
   Cholera, jeszcze chwila i straciłbym przyjaciela. Co za ulga...nawet wcześniej nie zauważyłem samotnie spływającej łzy na moim pliczku. Otarłem ją ręką, by nikt nie zauważył mojej słabości.

(Perspektywa Seleny)

   Szłam korytarzem szkolnym w stronę mojej szafki. Carmen była chora, a nie miałam się co o nią martwić, bo został z nią Niall. Od tamtego wypadku chłopaków wszystko się wydało że jestem dziewczyną Liam’a. od tej pory całą szkoła mnie znała. Jedni wysyłali pod moim adresem obelgi i groźby, a inni nagle chcieli się ze mną zaprzyjaźnić na siłę. Teraz już wiem jak miały Danielle Eleanor i Peerie. Doszłam do swojej szafki i schowałam nie potrzebne książki, a wzięłam inną chwilę później zamykając szafkę na klucz. Nagle ktoś mnie mocno szarpnął za ramię i zanim się obejrzałam, przygwożdżona zostałam do ściany, czując na mojej szyi zaciskające się ręce. Zaczęłam się dusić z braku powietrza. Prze demną stałą niewzruszona Sophie McKenzie, największa liderka szkoły.
 -Słuchaj Amity! Masz kurwa zerwać z tym wokalistą, zrozumiano?!- warknęła –bo inaczej pożałujesz...twoja szopa na głowie pójdzie pierwsza. Jeżeli i to nie pomoże to żądze ci prawdziwe piekło- zastraszyła mnie.
   Przerażona kiwnęłam głową na znak że rozumiem. Do okoła przyglądało nam się mnóstwo osób, a mi coraz bardziej brakowało powietrza. Upuściłam książkę na posadzkę, próbując wyrwać się ze śmiertelnego uścisku. Bezskutecznie. Dziewczyna uśmiechała się kpiąco i z wyższością.
 -Ej! Zostaw ją!- wrzasnął ktoś.
   Po chwili runęłam na podłogę łapczywie łapiąc powietrze. Sophie  zmyła się szybo przestraszona, a wszędzie rozległy się podniecone szepty. Podniosłam powoli głowę i zobaczyłam Louis’a i Niall’a idących do mnie. Odetchnęłam z ulgą, o czym wstałam z podłogi podnosząc przy okazji książkę.
 -Dzięki za ratunek chłopaki- wiedziałam kiedy stali przede mną.
 -Wszystko w porządku?- upewnił się Niall.
 -Teraz już tak. A co wy tu robicie?- spytałam.
 -Mamy dla ciebie wspaniałą wiadomość- odparł Louis.
   Wszyscy do okoła przysłuchiwali się zaciekawieni wymianą naszych zdań.
 -Jaką?
 -Liam się obudził- wyszczerzył się Nialler.
 -Naprawdę?- upewniłam się- nie wkręcacie mnie?
 -Pytał o ciebie- dodał Lou.
   Dopiero po chwili zrozumiałam sens tych słów i z radości rzuciłam się wyściskać Tommo, a później Niall’a, który zachichotał.
 -Tak, tak, wiem Carmen...a co w ogóle u niej?
 -Całkiem dobrze- powiedział z rozmarzonym wzrokiem.
   Przewróciłam oczami.
   Bóg wie co oni robili przez ten czas kiedy był u niej, sam na sam. Trzeba będzie wyciągnąć to od przyjaciółki.
 -No dobra chodźmy już- powiedziałam łapiąc Lou za łokieć, ciągnąc w stronę wyjścia ze szkoły.
   Wszyscy nas przepuszczali bez słowa, co jakiś czas rzucając mi zazdrosne spojrzenia, ale i tak mój uśmiech nie zchodził mi z twarzy, aż do samego szpitala.

(Perspektywa Liam’a)

   Spałem, kiedy ktoś pocałował mnie delikatnie w czoło. Otworzyłem natychmiast oczy.
 -Cześć Liam!- wyszczerzyła się Sel- jak się czujesz?
 -Odkąd widzę ciebie i słyszę twój głos, to bardzo dobrze- odarłem, powoli podnosząc się na łokciach.
   Zarumieniła się.
 -Twoje rumieńce też uwielbiam- uśmiechnąłem się.
   Tym razem całkiem spłonęła spuszczając wzrok.
 -Liam możesz mnie nie zawstydzać...?-bąknęła.
 -Oj tam, nie przesadzaj. Chodź tu do mnie-przysunęła się powoli a ja złożyłem delikatny pocałunek na jej pełnych kuszących malinowych ustach.
   O matko! Pociągała mnie i to bardzo. A dopiero zauważyłem to dopiero dzisiaj jak bardzo.
   Po chwili odwzajemniła pocałunek, niepewnie dotykając mojej twarzy, a ja swoją dłoń wsunąłem jej we włosy.
   Nagle ktoś otworzył drzwi do mojej Sali. Oderwaliśmy się od siebie.
 -O sorry, nie chciałem wam przeszkodzić...-powiedział Hazza wycofując się.
 -Nie, Soko wchodź- zaprosiłem go.
   Selena usiadła wygodnie na krześle odrzucając do tyłu swoje długie włosy. W tedy zobaczyłem siniaki na szyi.
 -Selena co się stało?! Skąd te siniaki?!- spytałem zaniepokojony
 -To nic takiego...
 -Ktoś cię dusił?!- spytałem wprost.
 -Długa historia.-odparła.
 -Opowiadaj ja mam czas- zachęciłem ją.


                       __________________________________________________________

Możecie mnie zabić czy coś ale sorry że nie dodałam rozdziału w sobotę. Nie miałam po prostu neta do dzisiaj :/ 
Mam nadzieję że podobał wam się nowy rozdział i czekam jak zwykle na 4 komentarze i będzie następny za półtora tygodnia w sobotę ;D jak chce ktoś być powiadamiany o nowym rozdziale to zostawcie swoje twittery:)
 Teledysk do Kiss you już 12 grudnia*___* już się doczekać nie mogę ;D
zapraszam na moją i koleżanki stronkę na fb o 1D :https://www.facebook.com/pages/One-Direction-moim-bogiem-i-na%C5%82ogiem-D/251579351618011



                                                         Hazza prawie gleba w wodzie ;D


                            Tak się kończy podstawienie się Zayn'a pod Hazze i jeżdżenie jego autem ;D
                                                 [w wtajemniczeni wiedzą o co chodzi ;)]



sobota, 10 listopada 2012

Rozdział XI


(Perspektywa Zayn’a)

 Dźwięk syreny...
   Krzyki...
   Tępy ból głowy...
   Ciecz spływająca na moje wargi...
   To wszystko było jakby nierealne. Powoli z wielkim wysiłkiem otworzyłem oczy. Byłem w aucie. Rozbitym aucie.
   Boże co z chłopakami?!- nagle sobie przypomniałem co się stało.
   Harry oparty głową o kierownicę i miał pod dziwnym kątem wykręconą rękę, był nieprzytomny. Natomiast Liam...musiał rozbić głową szybę, napierał bezwładnie na drzwi, a kilka centymetrów od jego głowy był wbity był słup telefoniczny...jednym słowem miał dużo szczęścia bo było by o nim.
   Musiałem się z stąd jak najszybciej wydostać. Szarpnąłem za klamkę, a ona puściła bez oporów. Z ociężałą głową wyszedłem na zewnątrz. Zrobiłem kilka kroków i zakręciło  mi się w głowie, tak mocno że aż się zachwiałem.
 -Pomocy! Ludzie pomórzcie! –krzyknąłem próbując skoncentrować się na obrazie przede mną, który był całkowicie rozmazany.
   Ktoś do mnie pod biegł i zaczął coś mówić...nic z tego nie rozumiałem.
 -Moi przyjaciele...Liam i Harry...oni są ranni...-wydusiłem.
   Moje nogi odmówiły posłuszeństwa i upadłem na ziemię.
 -Zayn, spokojnie... zaraz przyjedzie karetka- usłyszałem delikatny dziewczęcy głos.
   Mój słuch i wzrok powoli wracał do normy.
   Kucała przy mnie niebieskooka blondynka z przerażeniem wypisanym na twarzy, ale próbowała to wszystko zamaskować. Przyłożyła mi do rany na głowie swój sweter i ucisnęła lekko. Syknąłem cicho z bólu, chwytając nadgarstek dziewczyny.
 -Moi przyjaciele...
 -Już się nimi zajmują. Cii...-odpowiedziała cicho.
   Znowu zakręciło mi się  w głowie. Opadłą mi mimowolnie na jej kolana paskudząc spodnie moją krwią.
 -Zostań przy mnie...proszę...-wyjęczałem, czując że odpływam...

(Perspektywa Carmen)

   Usiadłam w poczekalni szpitalnej i wysłałam mamie sms-a że nie wiem kiedy wrócę. Miałam tylko iść po pocztę, a byłam świadkiem wypadku samochodowego. A do tego w aucie byli członkowie słynnego Boysbandu 1D : Zayn Malik,  Harry Styles i Liam Payne. Siedziałam tu dlatego że prosił mnie o to sam Malik. Zanim stracił chwilowo przytomność, a potwierdził to  gdy już przytomnego zabierali go do karetki.
   Nagle mój telefon zaczął dzwonić. To była Selena.
 -Carmen! Nie uwierzysz! Chodzę z Liam’em z „One Direction”!- powiedziała.
 -Sel...to wspaniale-odarłam o czym dodałam- twój chłopak jest w szpitalu. Miał wypadek.
 -Ale jak...skąd to wiesz?
 -Byłam świadkiem wypadku i teraz siedzę w szpitalu- odpowiedziałam.
 -Zaraz tam będę!- zdecydowała i rozłączyła się.
   Chwilę później zza drzwi wyszedł lekarz, a ja odeszłam do niego.
 -I co?- spytałam.
 -A to pani...Zayn Malik będzie zaraz przewieziony do Sali. Miał wstrząs mózgu, szwy i jest potłuczony.- odpowiedział.
 -A co z Liam’em i Harry’m?- dopytywałam się.
 -Pan Styles ma złamaną rękę i kilka mniejszych obrażeń, a pan Payne...no cóż, jest w najcięższym stanie- odparł.
 -Ale wyjdzie z tego? – upewniłam się.
 -Taaak...
 -To dobrze. A mogę do nich zajrzeć?- spytałam.
 -No nie wiem...pan Malik i Styles muszą dużo odpoczywać, może pani przyjść jutro. Natomiast stan pana Payne nie pozwala na odwiedziny w najbliższym czasie.-odpowiedział.
 -Dobrze- zgodziłam się.
   Ledwo skręciłam w inny korytarz, zderzyłam się z kimś z impetem, tak że runęłam na podłogę razem z tym kimś.
 -To było mocne- powiedziałam rozglądając się.
   Na podłodze leżał Louis Tomlinson, a niedaleko stał Niall Horan i Peerie Edwards.
 -Przepraszam! Nie zauważyłem cię! Śpieszyłem się do przyjaciół...-zawołał Lou wstając.
   Też wstałam przy jego pomocy.
 -Przepraszamy ale musimy już iść- odezwał się uśmiechając się delikatnie do mnie, chwytając ramie Tommo i wyminął mnie.
 -Ej! Czekajcie!- zawołałam za nimi.
 -Naprawdę się śpieszymy- odpowiedziała Peerie.
 -Ale mi właśnie chodzi o chłopaków!- krzyknęłam zirytowana.
 -Może kiedyś indziej?- tym razem odezwał się Nialler.
 -O matko...mi nie chodzi o żadne autografy!- wywróciłam oczami „chociaż mogli mi dać przy okazji”-  pomyślałam- Chodzi mi o Zayn’a Liam’a i Harry’ego! Nie wpuszczą was, bo „muszą odpocząć” a przynajmniej Zayn i Harry...bo z Liam’em jest gożej.
  -Że co? Sąd to wiesz?- zdziwił się Louis.
 -To proste. Jest jakąś waszą fanką bez pohamowań, która nie umie uszanować waszej prywatności! I musi być wszędzie na miejscu pierwsza by powiedzieć innym co się dzieje!- skwitowała dziewczyna Zayn’a.
 -Edwards, uważaj sobie z takimi tekstami! Może i jestem fanką 1D ale to nie znaczy że jakąś wariatką! A tym bardziej twoją fanką. Jak chcesz wiedzieć to byłam Świeciem wypadku i to JA zaopiekowałam się nim przed przyjazdem karetki. Sam mnie o to prosił! – odpyskowałam blondynce, po czym dodałam- ja nie wiem jak Selena z wami wytrzymuje.
   I obróciłam się na pięcie, nie czekając  na ich reakcję, znikłam  po chwili z budynku usiadłam na najbliższej ławce. Byłam zła, rozczarowana i było mi cholernie przykro że tak potraktowało mnie dwóch idoli i Peerie Edwards. A tak podobno uwielbiają fanów. Gówno prawda. Ja wariatką? Chyba Peerie na głowę upadła.

(Perspektywa Seleny)

   Byłem oszołomiony zachowaniem Peerie. Co to mogole było?! Spojrzałem na Peer. Miała zakłopotaną minę.
 -Odstraszyłaś nam fankę- warknął Nialler.
 -Nie wiem co mnie napadło...-wydusiła z siebie- to przez te nerwy...
 -To lepiej trzymaj je na wodzy- mruknąłem, po czym zmieniłem temat, lekko osłupiały tą sytuacją- czy ona miała na myśli Selenę Amity?
 -Nie wiem...ale nawet nie znamy imienia tej dziewczyny żeby spytać o nią Sel- odarł blondyn.
 -Może pójdę ją przeprosić w imieniu nas wszystkich?- zaproponowałem.
 -Dobry pomysł- przytaknął Niall.
 -Jasne, o ile ją dogonisz- dodała z ironią Edwards.
 -Daruj sobie- warknąłem do niej i ruszyłem stronę wyjścia w celu odnalezienia dziewczyny.
(Perspektywa Seleny)

   Wysiadając szybko z taksówki zapłaciłam kierowcy i ruszyłam w stronę szpitala o kulach. W ostatniej chwili zauważyłam pod budyniem na ławce siedzącą Carmen w telefonie w ręce. Pewnie pisała ze Stive’m.
 -Cześć Car!- zawołałam.
 -Hej- mruknęła smętnym głosem.
 -Coś się stało poważnego chłopakom?- nie kryłam zdenerwowania.
 -To coś innego- odpowiedziała.
 -Coś nie tak z tobą i Stive’m?- spytałam delikatnie.
 -Nie jesteśmy już ze sobą, ale to też nie to- odniosła głowę do góry- chodzi o chłopaków z 1D i Peerie Edwards.
 -A co się stało?- próbowałam się domyślić co mi zbytnio nie wychodziło.
 -Wkurzyli mnie przed chwilą. I to bardzo –poskarżyła się.
 -Dalej nie rozumiem...
 -Przepraszam że przerywam wam Sel, ale chciałem przeprosić twoją koleżankę za nasze nie zbyt miłe zachowanie- z nikąd pojawił się Louis.
 -Super- odpowiedziała z sarkazmem.
 -Nie wiem co nam w tedy odbiło a szczególnie Peerie...to było z jej strony chamskie- Tommo próbował nawiązać normalną z nią rozmowę
 -I to bardzo- zgodziła się z nim blondynka.
 -Więc przyjmiesz przeprosiny?- spytał niewinnie.
 -Zastanawia mnie tylko jedno. Czemu Niall i Peerie  z tym sami?- odezwała się, prostując się  i uważnie czekając na odpowiedź.
 -tak jakoś... nie wiem- zaskoczyła go.
 -Dowiem się o co chodzi?- zawołałam zirytowana, nie wiedząc o co chodzi.
 -Otóż Peerie nazwała mnie psychiczną fanką, a reszta nawet temu nie zaprzeczyła!- warknęła.
   No dobra, ta sprawa mnie zaskoczyła. To do nich nie pasowało. A może na dal ich nie dońca znam?
 -A jak bym się zarosił na kawę w ramach przeprosin?- odezwał się po chwili.
 -Lou, przecież ty masz dziewczynę!- oburzyła się przyjaciółka.
 -Odezwała się singielka- skomentowałam.
 -I ty przeciwko mnie?!
 -Ja ci tylko przypominam- wyszczerzyłam się.
 -Ty nas sfatnełaś- odparła – a poza tym już ci mówiłam że nie jesteśmy razem!
 -Wracając do tematu...to idziesz?- przerwał  naszą kłótnię Lou.- tak po przyjacielsku?
 -Ok., ale uznaje tylko twoje przeprosiny, reszty nie- dała warunek.
 -Nie ma sprawy- odniósł ręce w geście oddania.
 -Carmen, a co z Liam’em i resztą?- spytałam.
 -Z Harry’m i Zayn’em podobno nawet dobrze, a Liam...oberwał najmocniej-odpowiedziała i widząc moją minę dodała- i tak nie możesz do niego iść...może jutro.
 -No to chyba nie ma tu sensu tu siedzieć i tyle czekać.- stwierdził Louis-a mi się zdaje że miałaś siedzieć z tą nogą w domu-zwrócił się do mnie.
 -Louis, mój chłopak miał poważny wypadek, A ty myślisz że będę siedzieć w domu?!-zaprotestowałam.
  -Jak zwykle uparta- stwierdził.
 -Odezwał się- powiedziałam pokazując mu język.
 -A właśnie co się stało z twoją stopą?- spytała Carmen.
 -Później ci powiem i wiele innych rzeczy-odparłam.
 -To ja idę już po Niall’a i Peerie-zdecydował Lou- macie się czym dostać się do domu?
 -A od czego są taksówki?- odpowiedziałam.
 -Zawsze możemy was odwieść- zaproponował.
 -Niee...już za dużo paliwa na mnie zużywacie. Może innym razem- powiedziałam.
 -Jak chcesz. Idę- mruknął i zaczął iść w kierunku wejścia, kiedy nagle zaczął biec.
   Rozejrzałyśmy się i zauważyłyśmy dziennikarzy.
 -Dzwoń po taksówkę, musimy się zmywać-odparłam.
   Jak najszybciej (ja o kulach) z przyjaciółką zaczęłyśmy uciekać.

                                       ________________________________

 Siemanko wszystkim którzy czytają mojego bloga! kolejny rozdział już za nami ;D mam nadzieję że się podobał i czekam na kolejne 4 komentarze zanim dodam kolejny (: 
  1.Ostatnio już można przesłuchać na iTunes całe "Take Me Home" i nawet już  można niektóre piosenki ściągać ;D moim zdaniem są świetne(najbardziej mi się podoba "Rock Me","Kiss You","Heart Attack" i "Little Things")*___*  teksty i muzyka bardziej doroślejsza niż na krążku "Up All Night". hehe przynajmniej są jakieś rockowe brzmienia i elektro też ;D aww ja już nie długo zamawiam Yearbook'a jak tyko dostanę kasę ;D
2.pewnie słyszeliście pierwszy polski wywiad z chłopakami na rmf maxx ;D jaram się tym że powiedzieli prawie jak rodowici Polacy "kochamy was" i do tego może przyjadą w 2013 roku ;D
olejna część wywiadu już w poniedziałek *___*

dobra już nie zanudzam ;D miłego dzionka :P

                                                     
                    hehehe jakie miny :P Najlepiej to chyba wyszedł Malik-no tak on jest stworzony do zdjęć ;D
   



pamiętacie? od x-factora po TA kila tygodnie temu;D




Hmm...Niall jakie białe slipki :P


a wam co wyszło? Bo mi: Jechałam autem z Liam'em(*_*) bo mi zapłacili :P
1
1