sobota, 29 września 2012

Rozdział VIII


(Perspektywa Liam’a)

   Po bezsensownym gapieniu się w jeden punkt i rozmyślaniu nad wszystkimi zdarzeniami które Sty się w ciągu trzech dni, ruszyłem do swojego pokoju, po drodze mijając Loczka który siedział już od dwóch godzin pod drzwiami pokoju swojego i Louis’a.
   Prawie usiadłem na łóżku z laptopem na kolanach kiedy zadzwonił mój telefon. Nie zapisany numer.
 -Hallo?
 -Liam…musimy pogadać na temat wczorajszych wydarzeń.
 -Sel?- spytałem niepewnie.
 -Tak-odpowiedziała- Liam…ten wczorajszy pocałunek…ten ruch był trochę nie przemyślany…
 -Też tak uważam… to się stało zbyt szybko. Znamy się ledwo tydzień-przyznałem jej rację.
 -O, świetnie- westchnęła – to co? Zapominamy o wczorajszym pocałunku?
 -Ok., pocałunek znika z naszej pamięci- zgodziłem się.- a tak swoją drogą czemu się nie spotkamy?
 -Dobrze że mi przypomniałeś. Mama prosiła żeby przekazać tobie i Zayn’owi podziękowanie za to że pomogliście mi z tymi facetami, a mnie uziemiła na tydzień- powiedziała smutno.
 -A jak tam twój nos? Goi się?- zmieniłem temat.
 -Trochę boli ale jest ok. Dziękuję-odparła.
 -Słuchaj…co myślisz o Eleonor Calder?- wypaliłem.
 -O Eleonor? -upewniła się.
 -Tylko szczerze- poprosiłem.
 -Ale to zostanie między nami?
 -Jasne, nie pisnę słówka- zapewniłem.
 -No więc moim zdaniem, z tego co widzę ,ona wykorzystuje Louis’a ,chce żeby jej wszystko kupował. Ale tylko tyle mogę powiedzieć bo jej raczej nie znam, tylko to wnioskuje po zdjęciach i tego typu rzeczach- stwierdziła.
 -Harry też tak uważa. Dlatego dzisiaj pokłócił się z Lou…Louis jest wściekły że obraził Eleonor i teraz go nie wpuszcza do pokoju-mruknąłem.
 -To nie dobrze. A ty co o niej myślisz?- spytała
 -W sumie nigdy się nad tym nie zastanawiałem-powiedziałem.
 -A ty jak się czujesz po zerwaniu z Dan?- spytała z troską w głosie.
 -Całkiem dobrze- skłamałem
 -Liam…[przepraszam ale muszę kończyć bo moja mama idzie-odparła szybko-pa!
 -Cześć- rozłączyłem się.
   Zalogowałem się na twitter’a i od razu wysłałem twetta:

                                      „Ciężki dzisiaj dzień

   Odpowiedzi jakie przyszły, zamurowały mnie…


(Perspektywa Louis’a)

   Nie mogąc wytrzymać jęków Hazzy zza drzwi, otworzyłem je szeroko, co się skończyło głową Harry’ego  na moich stopach.
 -Co ty chcesz tłumaczyć?! Obraziłeś mnie i El! Prawdziwy przyjaciel tak nie postępuje!- warknąłem.
 -Zgadza się, ale nieliczna część przyjaciół powie ci wprost o takiej dziewczynie jak Eleonor!- odpyskował, wstając
 -Co masz na myśli?!- spytałem.
 -To że ona cię wykorzystuje At ty tego nie widzisz! Traktuje cię jak  maszynę do robienia pieniędzy- odparł.
 -Wcale nie!- zaprzeczyłem gwałtownie.
   Loczek zamknął drzwi na klucz i zbliżył się do mnie.
 -Lou, zrozum…martwię się o ciebie. Nie mogę patrzeć już na to co ona z tobą robi. Nie jesteś mi obojętny- wytłumaczył błagalnie, muskając mój policzek opuszkami..
 -Harry ja...
 -Po prostu nie mogę bez ciebie żyć .Ona nas od siebie oddala-ciągnął- i nie wiem czy wiesz ale mnie to rani…
 -Nie mów tak…ona nie robi tego umyślnie- powiedziałem powoli.
 -Tommo, ja cię…kocham. Bardziej niż ciebie Eleanor. Ale nie wiem czy to w ogóle coś dla ciebie znaczy…-wyznał.
 -To nie tak…-urwałem.
   Nie wiedziałem co powiedzieć. Staliśmy jeszcze tak chwilkę, aż w końcu przytuliliśmy się mocno, jak jeszcze nigdy.
 -Harry ja też cię kocham-powiedziałem cicho.
   Po chwili nasze usta się spotkały po raz pierwszy. I powiem że to nawet miłe uczucie, ten pocałunek był lepszy od Eleonor. Hazza wpił się w moje usta, przyciągając mnie bliżej.ręką którą trzymał mnie w pasie. Zaczęliśmy się cofać aż natknąłem się nogami na łóżko któregoś z nas i runąłem na pościel, a za mną Loczek, dalej się całując kiedy ktoś zapukał do drzwi.
 -Louis? To ja Eleonor- odezwała się moja dziewczyna zza drzwi.
 -Chwileczkę, już idę- odpowiedziałem odsuwając od Harry’ego.
   Otworzyłem drzwi, witając się z El pocałunkiem, świadomy że wszystko widzi Loczek.
 -Lou kochanie, masz ochotę iść na miasto?- spytała uśmiechając się słodko.
 -nie mam nic przeciwko, tylko wezmę portfel- odparłem.
   Wychodząc z pokoju, napotkałem smutne spojrzenie Styles’a.
   Kierując się do centrum handlowego z Eleonor, którą trzymałem za rękę, rozmyślałem nad słowami przyjaciela.

(Perspektywa Zayn’a)

   Powoli zacząłem się zbierać w sobie, by w końcu  ułożyć fryzurę i wyjść do fanów, którzy wytrwale od rana stali pod naszym domem.
 -Zayn widziałeś Lou?- do pokoju wpadł Niall.
 -Słyszałem Eleonor ,może razem gdzieś wyszli-powiedziałem.
 -dobra, dzięki-odparł.
   Już miał wyjść kiedy odwrócił się do mnie.
 -Wybierasz się gdzieś?- spytał.
 -Ujarzmić fanki przed domem- wyszczerzyłem się.
 -Aha- puścił do mnie oczko- ale żeby coś zostawiły dla mnie z ciebie- zażartował.
   I wyszedł.
   Kilkadziesiąt minut później, schodząc na dół, z pokoju wypadł Nialler, skręcając w moją stronę.
 Zmieniłem zdanie! Idę z tobą!- krzyknął mijając mnie  i zbiegając do werandy, by ubrać buty.
   Schodząc swoim tempem po schodach, zacząłem się zastanawiać co skłoniło Irlandczyka do zmiany zdania, kiedy ze swojego pokoju wypadł Liam.
 -Horaaaan!!! Coś ty nagadał o mnie na twitcam’ie?! -wrzasnął z furią.
   Niall tylko wzruszył ramionami i popatrzył na niego z miną niewiniątka. Payne ruszył w jego stronę rozjuszony, ale nic nie mógł zrobić bo blondyn, wypadł na zewnątrz z radością wpadając w ramiona fanów.
   Dusząc się ze śmiechu, poszedłem w jego ślady i już po chwili robiłem sobie zdjęcia z fankami, rozdawałem autografy i gawędziłem z nimi, zastanawiając się jak Lou i El udało się przejść bez szwanku przez taką ilość fanów.

(Perspektywa Liam’a)

   Wracając do pokoju obmyślałem plan zemsty na Nialler. Otworzyłem okno, przyglądając się jak Zayn i Niall są otaczani fanami. Po chwili do pokoju wszedł Hazza.
 -Co robisz?- spytał.
 -obmyślam zemstę na blondyna- odparłem- przez niego dostaje dziwne tweety od fanek-poskarżyłem się.
 -Aaa, to dlatego tak wrzeszczałeś- zaśmiał się.
 -tchórz, uciekł do fanek-dodałem.
 - Więc wracasz do siebie? -zawołał zadowolony.
 -chyba tak- mruknąłem.
  -O, świetnie! Idę ucałować Niall’a. –powiedziałem szczerząc się- i pomyśleć że wystarczyło cię wkurzyć…
   W tym samym momencie rozległ się pisk fanek ,które nas zauważyły i zaczęły machać do nas jak opętane.
 -Chodźmy je uciszyć bo za chwilę sąsiedzi policję będą wzywać –powiedział Styles poruszając zabawnie brwiami.
   Wywróciłem oczami i zacząłem się śmiać, schodząc z Loczkiem na dół


                      _________________________________________________

Witam! widzę że od ostatniego wpisu nawet dużo było wejść.
po pierwsze: Jak widać w dzisiejszym wpisie dodałam troszeczkę "Larry'ego Stylinson'a"
Po drugie: krążą plotki że Liam Payne i Danielle Peazer ze sobą zerwali.Nie jest to do końca pewne ale wszystko wskazuje że to prawda....szkoda byli taką piękną parą :/
Trochę dziwne bo w moim opowiadaniu Dan zrywa z Liamem, ale to nie znaczy że coś do nich mam.wręcz przeciwnie.
po trzecie: zauważyłam że nie ma żadnych komentarzy:/ zdecydowałam więc że może dopiero po 4 komentarzach dodam następną notkę. Myślę że dacie radę;D 
a zatem do następnego wpisu! ;)



z nowego teledysku piosenki "Live While We're Young";D


Liam na nowej sesi

sobota, 15 września 2012

Rozdział VII


(Perspektywa Louis’a)

   Zatrzasnąłem za sobą drzwi i przekręciłem klucz w zamku, do mojego i Hazzy pokoju. Po chwili loczek zaczął dobijać się do drzwi. Nie zareagowałem. Usiadłem na moim łóżku, włożyłem słuchawki do uszu, puściłem muzykę na ful i sięgłem na półkę po ostatnią marchewkę. Zacząłem bezmyślnie chrupać warzywo, patrząc wściekły w jeden punkt.
 -Lou! Otwórz! Chcę ci wszystko wytłumaczyć!- usłyszałem wołanie Harry’ego zza drzwi. Udawałem że nie słyszę.

(Perspektywa Seleny)

   Obudziłam się powoli i rozejrzałam się po pokoju. Wspomnienie z wczorajszego dnia napawały mnie różnymi uczuciami na raz. Czułam smutek, bezsilność i złość z powodu tego że mam szlaban na trzy tygodnie. Zakaz wychodzenia z domu i spotkań z znajomymi. A z drugiej strony nie dowierzanie że wczoraj całowałam się z Liam’em Payne pod moim domem.
   Ale co z tego?
  I tak się z nim nie zobaczę wcześniej niż na zajęciach teatralnych za trzy dni. Dom – szkoła – dom i do tego te zajęcia teatralne. Co za głupota, że za ponad dwa miesiące mam 18-naście lat, a jestem uwięziona w dom przez matkę tylko dla tego że gdyby nie Liam i Zayn mi nie pomogli pewnie zostałabym pobita i zgwałcona. Ale co obchodzi to moją matkę? Fakt kazała przy okazji spotkania z nimi podziękować im za wybawienie, ale JA musiałam swoje odsiedzieć. Jedyną rzeczą którą mogłam się kontaktować, to był telefon.
   Właśnie! TELEFON!
   Zeskoczyłam szybko z łóżka i zeszłam na dół. Dopadłam  telefon domowy i spojrzałam na ostatnio dzwoniące numery. Był tylko jeden. Numer Payne’a.
   Wróciłam szybo do mojego pokoju i wpisałam numer do mojej komórki. Już miałam zadzwonić do niego, kiedy zdałam sprawę że nie wiem co powiedzieć. Znaliśmy się dopiero tydzień juz się całowaliśmy…Boże, przecież ja właściwie o nim nic nie wiem oprócz tego co powinna wiedzieć fanka. To działo się zbyt za szybko.

(Perspektywa Niall’a)

   To co się działo w tym domu było nie do wytrzymania.
   Louis pokłócił się z Harrym, który właśnie siedział pod drzwiami ich sypialni, prosząc Tomlinsona żeby go wpuścił i pozwolił coś wytłumaczyć.
   Zayn’a opanował totalny leń. Siedział na kanapie w salonie i oglądał telewizje, a jego fryzura zawsze „idealna” sterczała na wszystkie strony w nieładzie, a do tego co zauważyłem Malik jeszcze(!) nie spojrzał dzisiaj w lustro.
   Liam siedział w kuchni zdołowany zerwaniem z Danielle i awanturze jaką urządził mu Harry żeby przejrzał na oczy i się pozbierał w sobie.
   Tylko ja jako normalny siedziałem u siebie w pokoju, słuchając na laptopie muzyki i serfując po Internecie, zajadając się marchewkami, które zwędziłem Lou. Jak obiecałem zaobserwowałem kilka fanek i zacząłem czytać oraz odpisywać na wiadomości od fanów, zapychające moją skrzynkę odbiorczą. A na końcu napisałem twetta:

            „Mam tu istny dom wariatów! Z żadnym z chłopaków nie da się pogadać…”

   Po chwilę wpadł mi do głowy pomysł i napisałem jeszcze:

            „Co wy na to żebym zrobił twittcama? Mam dużo czasu. Zaczną za 10 minut”

   Po uzupełnieniu zapasów jedzenia (w tym pięciu Louis’owych marchewek) oraz sprawdzeniu kamerki i mikrofonu, zacząłem swojego Twittcama. Natychmiast wpłynęło mnóstwo wiadomości licznik u dołu wskazywał na 50 tysięcy fanów i ciągle ta liczba rosła.
  Oni naprawdę mnie lubią- stwierdziłem w myślach.
 -No więc, witam wszystkich. Dzięki że tak wiele osób chce mnie słuchać. Nie wiem od czego zacząć…może zacznijcie mi zadawać pytania, ale tak abym mógł nadążyć z odpowiadaniem na nie-powiedziałem.
   Sięgłem po marchewkę i powoli ją chrupiąc, zacząłem czytać twetty.
 -Nie martwcie się, nie zamieniam się w Louisa. Wziąłem te marchewki bo nie miałem większego wyboru. I tak jak by się dowiedział to by mnie zabił na miejscu-zaśmiałem się- ale na razie jest zbyt zajęty wkurzaniem Hazzy i nie wpuszczaniem go do pokoju-dodałem.
   Kolejne pytanie „Czy to prawda że Liam i Danielle się rozstali?”
 -Odnośnie sprawy Liam’a i Danielle się nie wypowiadam. Jak będzie chciał sam coś mówić na ten temat to powie. Jak na razie siedzi w kuchni rozmarzony „bujając w obłokach”. Jak myślicie przez co?- zaśmiałem się widząc propozycje, ale po chwili zmieniłem temat- to co najbardziej mnie dzisiaj rozbawiło to Zayn, który od rana unika luster i pomyśleć że jeszcze wczoraj wrzeszczał że nie opuści łazienki do póki nie ułoży fryzury „idealnej”
 -Nialler, z kim ty do cholery gadasz o moim wyglądzie?!- krzyknął Malik wpadając do mojego pokoju.
 -O właśnie tu jest. Sami zresztą zobaczcie- powiedziałem, obracając kamerkę w stronę Zayn’a- Zayn przywitaj się z fanami!
 -Cześć wszystkim! Zawołał uśmiechając się szeroko.
   Spojrzałem na twetty.
 -Zayn, ty masz naprawdę dużo fanów! Sam zobacz!- stwierdziłem.
   Przyjaciel grzecznie usiadł obok mnie, uprzednio posyłając mi mordercze spojrzenie, ale jego humor poprawił się na widok słodkich komentarzy w stronę niego samego.
 -Nie no, Zayn, jak mogłeś tak długo nie wchodzić na twittera?- spytałem udając oburzenie.
 - Nie martw się, i tak jestem sławniejszy –odparł pokazując mi język.
   Dając mu kośćca w bok, kontynuowałem.
 -Wracając do was…
 -Ooo! Co się stało że nie zaprzeczasz?- przerwał mi ponownie Zayn.
 -Po prostu daje ci dzisiaj poczuć się wyższy-odparłem.
 -Dzięki, ale te fory ,ale mi nie są potrzebne. I bez tego jestem sexi, co nie dziewczyny? -mrugnął do kamerki.
   Dostałem niekontrolowanego ataku śmiechu ,którym zaraziłem mulata.
 -Dobra Zayn…hahaha! Trochę powagi…hahaha! Ludzie na nas patrzą…hahaha!- wydusiłem w końcu się uspakajając.
 -Niall wybacz, ale zostawię cię na razie samego.- klepnął mnie w ramie wstając po czym wydarł się- VAS HAPEEEENIN!!!
   Pomachał fanom i zniknął za drzwiami.
 -No i zostawił nas Zayn ze swoim artystycznym nieładem na głowie! -skomentowałem specjalnie podnosząc głos aby Malik usłyszał tą uwagę.
   Wracając do czytania twettów, zacząłem nucić piosenkę mojego zespołu „Moments”.
 -Za nim Malik przerwał mi brutalnie, chciałem was powiadomić że za nie długo we Francji w Paryżu odbędzie się nasz koncert…-chciałem jeszcze coś dodać kiedy rozległ się krzyk Louis’a.
 -Styles! Wynoś się z pod tych drzwi! Chcę wyjść!
 -Jak widać Lou i Harry dalej się nie pogodzili- westchnąłem- Anne uwierz, nie chciałabyś widzieć jak leja się na korytarzu- zaśmiałem się – obiecuje że zorganizuję wspólnego twittcama…
 -HORAN!!! Za chwilę umrzesz boleśnie za skradzione marchewki!!!- wrzasnął na cały dom Tomlinson.
 -Jak widać skapnął się że zakosiłem mu kilka karotek…-urwałem słysząc kroki na schodach, dodałem- Muszę kończyć! Do zobaczenia! –pożegnałem się wyłączając się w ostatniej chwili przed wparowaniem Tommo i jego wybuchem.

                          ____________________________________________________

no i w końcu dodałam dodatkowy rozdział urodzinowy ;) miłego czytania;)



rozdział VI


 (Perspektywa Liam’a)

   Po tym przypadkowym pocałunku ,wszystko zaczęło dziać się szybko. Zanim się obejrzałem, całowałem Sel. To było dziwne, ale miłe. Nie do opisania.
   Włożyłem w jej długie włosy rękę, a drugą objąłem ją w tali. Dziewczyna zarzuciła mi swoje ręce na mój kark, odwzajemniając pocałunki .Nagle otworzyły się drzwi frontowe.
 -Selena?!- zawołała jakaś kobieta.
   Odskoczyliśmy od siebie jak oparzeni
 -Ja...- zacięła się Selena.
 -Lepiej idź już- powiedziałem cicho.
   Prawie nie zauważalnie kiwnęła głową i odeszła odwracając się dopiero przy drzwiach, pomachała mi ręką i zamkła drzwi. Odchodząc usłyszałem podniesiony głos jej matki. Wciąż nie wierząc w to co przed chwilą się stało dotknąłem warg, czując na nich wciąż ostatni pocałunek Seleny. Nie wiedziałem co myśleć. Jeszcze wczoraj w nocy upiłem się po zerwaniu z Danielle, a przed chwilą całowałem się z Seleną Amity. Nawet nie zauważyłem kiedy znalazłem się przy moim domu.

(Perspektywa Louis’a )

   Wychodziłem właśnie z kuchni z talerzem kanapek dla mnie i Hazzy, kiedy do domu wszedł Liam.
 -I co? Mówiłeś coś matce Sel o napadzie?- spytałem na chwilę przystając przed schodami.
 -Co? Pytałeś o coś?- spytał lekko zamyślony.
 -Zresztą już nic- odparłem kierując się do sypialni mojej i Harry’ego.
   Wszedłem do środka, zastając loczka w samej bieliźnie na łóżku, który oglądał jakiś film na plaźmie.
 -Przyniosłem kanapki-odezwałem się siadając obok niego i kładąc talerz na kolanach.
 -Dzięki- odparł, biorąc jedną.
 -Harry...zaczynam się martwić o tego naszego tatusia
 -A co znowu?- spytał zerkając na mnie.
 -Od rana się z nim nie da gadać…jeszcze nie dawno chodził taki szczęśliwy, rozgadany i żartował. A teraz? Ran chodził całkowicie przybity, cichy i zamyślony. A teraz kiedy się na niego natknąłem kiedy wrócił, nie kontaktował. Co o tym myślisz?- odpowiedziałem.
 -Nie mam pojęcia…pogadam z nim na ten temat jutro-zapewnił.
 -Wiedziałem że mogę na ciebie liczyć- uśmiechnąłem się.
 -Drobiazg- odparł i objął mnie ramieniem – a tak z innej beczki, to co myślisz o tej Selenie Amity?
 -Jest na czym oko zawiesić- wyszczerzyłem się
 -I za to cię uwielbiam Lou! Ten sam gust!- zawołał i zmierzwił mi włosy, co się skończyło szturchaniem, łaskotaniem i  śmiechem.

(Perspektywa Harry’ego)

   Obudziłem się dość wcześnie. Wstając musiałem „przestawić” stopę Louis’a, która znalazła się tuż przy mojej twarzy. Wymyłem się do kuchci gdzie zastałem Liam’a z głową opartą o stół. Przed nim stała szklanka z nie dopitym sokiem pomarańczowym. Wyglądało że spał w najlepsze z uśmiechem na ustach. Usiadłem po cichu obok na stołku i sięgłem po poranną gazetę, zapewne przyniesioną wcześniej przez Liam’a. przyjaciel ostatnio bardzo wcześnie stawał. Na pierwszej stronie od razu zobaczyłem nagłówek „Wolni czy zajęci? Tylko u nas cała prawda!” a pod tym zdjęcie moje i Niall’a. nie powiem, zaciekawił mnie ten artykuł. Po chwili znalazłem stronę i zacząłem czytać:

                         Niall Horan
 Najwięksi fani „One Direction” od dawna wiedzą o sprawie Niall’a
 i Demi Lovato. Raz mówią że są razem, a raz twierdzą że są tylko
 przyjaciółmi. Związek Niall’a i Demi to prawdziwa zagadka, tym
 Bardziej że na horyzoncie znalazła się inna dziewczyna z rodzinnej
 Miejscowości wokalisty- Ali McGinley (17 l.). Chodzi pogłoska że też się spotykają. Więc na razie nie wiadomo z kim się spotyka Niall Horan.

                          Harry Styles
Z tego co wiemy Harry flirtuje z wieloma dziewczynami na raz (na raz? Chyba się tak nie da), ale wciąż nie związał się z żadną na stałe, chodź nie może się
Odgonić od adoratorek. W końcu to największe ciacho w zespole zdaniem dziewczyn!

   Co do Niall’a to same steki bzdur. Z nikim się nie spotyka i jest tak samo wolny jak ja. A co do artykuł o mnie, to ostatnie zdanie nawet mi się spodobało. Już miałem zamknąć gazetę kiedy moją uwagę przykuł dolny prawy róg.

                  Z ostatniej chwili!
Wczoraj widziano wściekłego Liam’a Payne wybiegającego z własnego domu. Nie
Wiadomo gdzie się udał ale następnego dnia Danielle Peazer całowała się z nie jakim Rufusem Collinsem który na co dzień jest zwykłym dwudziestopięciolatkiem z Londynu.
Czy Danielle zdradza słynnego wokalistę z „One Direction”? Czy ta wściekła mina Payne wybiegającego z domu ma coś wspólnego z tą sprawą i się rozstali? Wychodzi więc na razie na to że Liam jest już singlem.

 -Hieny!- powiedziałem głośno zapominając o śpiącym przyjacielu.
   Liam zerwał się i rozejrzał do okoła zdezorientowany.
 -Coś się stało?- zawołał.
 -Sorry, nie chciałem się obudzić. To przez ten artykuł o ciebie i Danielle- uspokoiłem go rozkładając przed nim gazetę z tym artykułem.-patrz na prawy dolny róg strony.- dodałem.
 -Wiedziałem że się dowiedzą, ale nie sądziłem że tak szybko- mruknął kiedy przeczytał.
 -Danielle i ten cały typek…
 -To prawda.-odparł- widziałem ich wracając ze sklepu.
 -a to suka z niej! Udała to całe przedstawienie z kłótnią, żebyś myślał że to twoja wina! –oburzyłem się- ona to zaplanowała!
 -Nie mów tak. Faktycznie ostatnio nie miałem dla niej czasu…-zaczął.
 -Ty chyba żartujesz! Liam! ONA CHCIAŁA ŻEBYŚ MYŚLAŁ ŻE TO TWOJA WINA!- zawołałem próbując mu to wyoślić.
   Lou miał rację. Źle z nim było.
 -Ona by czegoś takiego nigdy nie zrobiła- upierał się.
 -Ale zrobiła. Liam, zawsze byłeś najmądrzejszy z naszej piątki. Chyba nie masz zamiaru byś taki głupi jak Louis z powodu Eleonor?!- rzuciłem zdenerwowany.
 -Sam już nie wiem…- jęknął.
 -Harry nie spodziewałem się po tobie że obrazisz mnie i El- nagle z nikąd pojawił się w drzwiach Lou.
   Ze wściekłością i bólem wymalowanym na twarzy wybiegł z kuchni. Wszystko słyszał…
 -Louis, to nie tak! – zawołałem za nim sfrustrowany zaistniałą sytuacją.
   Zerwałem się z miejsca i już miałem pobiec za nim kiedy zatrzymałem się w drzwiach zwróciłem się do Liam’a.
 -A z tobą dokończę później- oświadczyłem i ruszyłem jak najszybciej na piętro za Tommo.


              ____________________________________________________________

ten rozdział już jest najnowszy ;) proszę o szczere komentarze.za wszystkie błędy bardzo przepraszam. Dodam rozdział dzisiaj jeszcze jeden ze względu na niedawno obchodzone moje 17 urodziny ;)



rozdział V


(Perspektywa Liam’a)
-Co tak wcześnie? Ledwo wyszliście z domu i już wróciliście?- zawołał ze schodów Louis.
  Chwilę później wszedł do kuchni. Zayn właśnie herbatę, a ja mokrą chusteczką oczyszczałem z krwi  twarz Sel.
-O, a kto to?- spytał.
-Selena Amity. Koleżanka z kółka teatralnego- przedstawiłem dziewczynę.
  Selena wywróciła oczami.
-Sama mogłam…aua!- syknęła kiedy dotkałem delikatnie opuchniętego nosa.
-Przepraszam- odparłem.
-Miło mi- powiedział nieco spóźniony Lou- Ja jestem…
-Wie kim jesteś- uprzedził go Zayn.- jest naszą fanką.-dodał.
-Aha.-powiedział Tommo i usiadł przy stole- co się stało?
-Sel została napadnięta- powiedziałem
  Dziewczyna zgromiła mnie wzrokiem.
-Możesz przestać za mnie odpowiadać?!- powiedziała z wyrzutem.
-Ok., ok.- westchnąłem- zaciśnij zęby, będzie boleć- dodałem chwytając złamaną kość i stawiając ją na swoim miejscu.
  Jednak czasem warto poczytać coś na temat medycyny- pomyślałem ze satysfakcją.
-Auuuuuua!!!- krzyknęła z bólu Selena.
  Po jej twarzy popłynęły świeże łzy, które szybko zasłoniła rękami.
-Kto się tak drze?! –spytał Niall wchodząc do kuchni z Harrym.
-Nasza nowa koleżanka, której pomógł Liam i Zayn.- wytłumaczył Lou.
-Nowa koleżanka?- powtórzył z zachwytem Harry.
-Nie twój przedział wiekowy- stwierdził Zayn, wywołując śmiech u wszystkich.
-Cześć. Jestem Selena Amity- przedstawiła się dziewczyna.

(Perspektywa Seleny)
No pięknie! Właśnie siedziałam w kuchni  płacząc z bólu, który zadał mi Liam nastawiając mój nos, przed całym zespołem One Direction! (A tak na marginesie nie wiem skąd umie takie rzeczy Liam).
-Cześć Sel, jestem Niall Horan, a ten nierozgarnięty facet obok mnie z szopą na głowie to…
-Harry Styles- dokończyłam za niego.
-Jesteś naszą fanką?- zainteresował się Loczek, ignorując Niall’a.
  Kiwnęłam potwierdzająco głową.
-Świetnie śpiewacie- dodałam uśmiechając się szeroko.
-Od razu wiedziałem że dziewczyna ma gust!- zawołał Tommlison.
  Po długiej rozmowie i żartach spojrzałam na zegarek. Dochodziła północ. Szturchnęłam Payne’a łokciem, który siedział obok mnie. Spojrzał na mnie pytająco.
-Ja już muszę iść! Miałam być w domu godzinę temu! Mama się pewnie martwi –powiedziałam półgębkiem.
-Może najpierw do niej zadzwonisz?- zaproponował.
- Zapomniałam z domu komórki…-odparłam.
-Dam ci swój- powiedział wyciągając iPhon.
-A co wy tam szeptacie miedzy sobą?- zawołał Louis.
-Obgadujecie nas?- dodał Hazza udając rozeźloną mine.
-Nie, ja po prostu muszę zadzwonić do mamy- przyznałam się.
-To ty nie jesteś pełnoletnia?- zdziwił się Niall.
-Mam jeszcze siedemnaście lat niestety-powiedziałam.
-Dobra, dajcie jej w spokoju zadzwonić-wybawił mnie o dziwo Malik.
  Wstałam od stołu i wyszłam na korytarz., wybierając numer mamy.
-Hallo? Mamo, przepraszam, zaraz będę w domu…-zaczęłam.
-Gdzie ty jesteś?! Ja już chcę wzywać policję,a ty tak po prostu dzwonisz?!- zaczeła histerycznym głosem
-Wiem ale…- znów mi przerwała.
-Wiesz która jest godzina?!
-Tak, ale…
  Przez następna minutę nie dała mi dojść do słowa. No pięknie. Miałam przerąbane. Nagle poczułam na ramieniu dłoń Liam’a. Podskoczyłam w pierwszej chwili ale nie odwróciłam się.
-Daj mi ją na chwilę –szepnął mi do ucha.
-Mamo poczekaj, dam ci kogoś- nie czekając na jej reakcję przekazałam telefon Payne’owi.
-Dobry wieczór pani Amity. Nazywam się Liam Payne. To moja wina, zagadałem pani córkę. Pani wybaczy. Odprowadzę ją pod same drzwi-  zapewniał –Tak…dobrze. Do zobaczenia.
  Rozłączył się i schował telefon do kieszeni.
-Szybko to załatwiłeś- powiedziałam.
-A tam, żaden problem- stwierdził – lepiej się zbieraj mamy piętnaście minut.
-Nie musisz się fatygować…
-Po pierwsze obiecałem to twojej mamie, a po drugie nie chcę żeby znowu ktoś próbował cię zaciągnąć w krzaki.- zapewnił mnie.
-A jak wytłumaczymy jej złamany nos i siniaki?- spytałam.
-Coś się wymyśli. Chodź.- złapał mnie za rękę i zaciągnął powrotem do kuchni.
-Chłopaki ja zmykam- powiedziałam chwytając torebkę.
-To cześć- pierwszy pożegnał się Harry.
  Pożegnałam się z resztą zespołu i wyszłam z Liamem z domu kierując się do mojego domu, oświetloną ulicą.
-Zerwałeś z Danielle? – spytałam niepewnie
-Raczej ona ze mną- mruknął.
-Przykro mi…
- I właśnie przez to wczoraj upiłem się chodź nie powinienem ze względu na nerki…na szczeście nic mi się nie stało.- zwierzył się.
-Po prostu się załamałeś. Zostałeś zraniony..-stwierdziłam
-Nie…to ja zraniłem Danielle. To wszystko przez tą sławę. Gdyby nie ona, nie straciłbym jej…- wytłumaczył.
-Ale gdybys nie poszedł do X-factora nigdy byś jej nie poznał. Nie wiń siebie. Chyba jej po prostu skończyła się cierpliwość.
  Liam wzruszył ramionami.
-Może. Ale wydaje mi się że przestała mnie po prostu kochać- powiedział.
-Z kąt to przypuszczenie? –spytałam.
-Dzisiaj przez przypadek widziałem ją w parku z innym kolesiem. Była szczęśliwa. Nie była załamana naszym rozstaniem – odpowiedział.
-A to już ewidentnie widać że to było zaplanowane. Bo która dziewczyna zaraz po zerwaniu leci do kolejnego chłopaka? Musiała się wcześniej zakochać i zerwała z tobą.-wyraziłam swoje zdanie.
-Brzmi sensownie-odparł.
  Doszliśmy do mojego domu. Był wszędzie wyświetlany.
-Chyba naprawdę mama się o ciebie martwi- rzekł Liam
-Przesadzają.
-Aha. No więc, ja znikam. Widzimy się na następnej próbie?- powiedział.
-Oczywiście- odpowiedziałam- dzięki za wszystko…gdyby nie wy…wole nie myśleć jak dzisiejszy dzień by się skończył.
-Nie ma za co- wyszczerzył się.- Masz u mnie i Zayna dług. 
  Boże czy on musi być aż tak przystojny? - jęknęłam w myślach czując że moje serce za chwile wyskoczy mi z piersi.
-Ale i tak dziękuję. Kiedyś się odwdzięczę.
  Stanęłam na palcach, żeby mu dać buziaka w policzek, a on na szczęście i na nieszczęście obrócił głową  i musnęłam go prosto w usta...!

rozdział IV

(Perspektywa Seleny)

  Stanęłam gotowa do tańca, przed fortepianem w domu mojego kuzyna Stive’a  razem z Carmen.
-Carmen, dajemy czadu! –zawołałam.
-A ja co mam grać?- spytał Stive.
-Znasz piosenkę One Direction „I Want”? -spytała moja przyjaciółka puszczając mi oczko.
-Tak znam-powiedział śmiejąc się- Sel mi kiedyś puściła
-I stwierdziłeś że jest genialna do fortepianu- szczeżąc się.
-Dokładnie-potwierdził, a następnie zaczął grać.
  Ja i Carmen zaczęłyśmy śpiewać słowa piosenki i tańczyć porządnie wyćwiczone kroki, które kiedyś w trójkę ułożyliśmy.

         „Give you his, give you that,
          Blow a kiss, take it back,
          If  I look inside your brain,
          I would find lots of things,
          Stuff that’s driving me insane!

          You could be preoccupied,
           Different date, every night,
           You just got to say the word,
           You’re no into them at all,
           You just want materials,
            I should know because I’ve heart
            When girls say:
          
            I want! I want! I want! 
            But that’s crazy
            I want! I want! I want!
            And that’s not me 
            I want! I want! I want!
            To by loved by you

            You’re got every thing you need,
            But you want accessories,
            Got to hold it in your hand
            If  I changed the world for you
        
            I bet you  wouldn’t  have a clone,
           Don’t you know  that I can’ t  stand,
            When girls say:

            I want! I want! I want!
            But that crazy 
            I want! I want! I want!
            And that not me
            I want! I want! I want!
            To be loved by you

            Be loved by you,
            I wanna , I stay true
            I wanna if you knew
            What you put me through
            But you want ,you want
            You want me to love you too!”

  Pod czas tańca  i śpiewania moja zielona sukienka wirowała, a nogi wykonywały skomplikowane kroki. Obok mnie tańczyła Carmen. Zamknęłam oczy i dałam się porwać muzyce. W pewnym Momocie wykonałam podwójny obrót i na nieszczęście runęłam na przyjaciółkę, a ona na podłogę. Muzyka umilkła.
-Nic wam się nie stało?- zawołał Stive .
-ja jestem cała, a ty Carmen?- spytałam.
-nic tylko będę miała ogromnego siniaka na łokciu- jęknęła i przy pomocy mojego kuzyna wstała.
-Na pewno? – upewnił się, oglądając łokieć przyjaciółki.
  Patrzyłam uważnie na to, jak blisko siebie stoją. Już dawno zauważyłam między nimi chemię a  zresztą po co ciągła mnie tu tak często Carmen? I ten wzrok stive’a…Po prostu zakochali się w sobie na zabój. Tylko brak im odwagi.
-No pocałujcie się w końcu!- nie wytrzymałam.
  Spojrzeli na mnie tak jakby dopiero teraz zauważyli moja obecność. Jednocześnie się zmieszali.
-Śmiało, przecież po was widać że tego chcecie!- ponagliłam ich wstając.- Myślę że czas na mnie. Nie będę wam przeszkadzać. W tym co chcecie zrobić.- wyszczerzyłam się i puściłam im oczko- Carmen zadzwoń do mnie jutro.- dodałam opuszczając pomieszczenie.
  Wyszłam na zewnątrz uśmiechając się pod nosem. Zaczęło się ściemniać więc ruszyłam do domu, wkładając słuchawki do uszu  i słuchając ostatnio ściągniętych piosenek Ranny, Shakiry i Kris’a Brown’a. Nagle wyskoczyło przede mnie dwóch mężczyzn. Zaskoczona nie zdążyłam nic zrobić, kiedy jeden z nich złapał mnie chcąc zaciągnąć w ciemną uliczkę. Zaczęłam krzyczeć, więc drugi uderzył mnie z całej siły w policzek. Poczułam krew spływającą po mojej twarzy. Lecz nie poddawałam się, czułam że lepiej żebym miała kilka siniaków, niż żeby coś mi zrobili w tamtej uliczce więc krzyczałam  jak opętana. Znowu oberwałam, tym razem pięścią w brzuch, tak że aż zachłysnęłam się powietrzem , pozwalając płynąć łzą.
-zostawcie ją zboczeńcy!- usłyszałam znajomy głos.
  Chwilę później leżałam na asfalcie zwinięta, trzymając się jedną ręką za brzucha druga za złamany nos. Spojrzałam na moich wybawców. Liam Payne puścił się biegiem, za facetem który mnie uderzył, a Zayn Malik właśnie bił się z drugim facetem, przywalając mu z pięści w twarz, a po chwili walki dał za wygraną i też uciekł. Zayn przykucnął przy mnie odsuwając moją rękę z twarzy.
-Po za nosem, coś cię jeszcze boli? –spytał.
-Brzuch, ale mniejsza o to- mruknęłam- dzięki za pomoc.
-Nie ma za co. Dobrze że mieszkam nie daleko i że wyciągłem Liam’a z domu.
-Dalej mu nie przeszło po kłótni z Danielle?- spytałam zanim ugryzłam się w język.
-Skąd to wiesz? Przecież nawet media jeszcze nic nie wiedzą…-zaskoczyłam go.
-Cholera! Liam mnie zabije!- jęknęłam w odpowiedzi.
-Znasz się z Liamem?!
-Tak…Chodzimy razem na kółko teatralne. Błagam nie mów mu, że ci coś powiedziałam!- poprosiłam
-Jasne-odparł pomagając mi wstać.
  Brzuch nadal mi cholernie doskwierał, więc chwyciłam go za kark jedną ręką,a on przytrzymał mnie w pasie.
-Tak w ogóle jestem Selena Amity-przedstawiłam się.
-Zayn Malik.  Miło mi- odpowiedział.
-Wiem…czy ja zawsze muszę poznawać moich idoli w takich sytuacjach?!- spytałam.
  Zayn zachichotał.
-A co?
-Liam’a poznałam spiesząc się do teatru i wylądowałam prawie na chodniku gdyby mnie nie złapał! Głupi ma zawsze szczęście- wytłumaczyłam, a Zayn znowu zaśmiał się.
  Po chwili zobaczyliśmy zbliżającego się Liam’a.
-Jesteś cała?- spytał na powitanie.
-Nic takiego jak widać. Kilka siniaków…-odpowiedziałam.
-I złamany nos- dodał Malik.
-Przecież mówię że mi nic nie jest! –zaprotestowałam krzywiąc się.
-Trzeba go nastawić. Zabieramy cię do nas do domu- stwierdził Liam.
-No nie matka mnie zabije- mruknęłam i przy pomocy Zayna ruszyliśmy ulicą drogą powrotną. Nawet nie obejrzałam się a weszliśmy do całkiem fajnego domu chłopaków.
   Zaprowadzili mnie do przytulnej i zarazem wielkiej kuchni gdzie usiadłam na jednym z krzeseł, przy stole, a chłopcy zaczęli zajmować się mną jak księżniczką…


         _________________________________________________________________________





rozdział III

    (perspektywa Seleny)
    Stałam przy jednym ze stojaków na ubrania i zastanawiałam się co przymierzyć.
-Selena, mamy jeszcze dwie godziny do imprezy, a ty i ja wciąż nie mamy ciuchów!
-Carmen to nie stój tak przy mnie tylko szukaj coś dla siebie!- zirytowałam się.
-Dobrze tylko się tak nie denerwuj.- powiedziała i znikła w głębi sklepu
   A ja w tym samym momencie znalazłam śliczną krwisto czerwoną sukienkę na grubych ramiączkach i krótką ponad kolana. Długo się nie zastanawiając, poszłam ja przymierzyć. Pasowała jak ulał włożyłam ją do koszyka i poszłam szukać mojej przyjaciółki, co nie było trudne bo wyszła cztery przebieralnie dalej. Widząc mnie zawołała
-Znalazłam świetna tunikę i spodnie!
-Ja znalazłam świetną czerwoną sukienkę- odpowiedziałam.

  (perspektywa Liam’a)
     Już lekko ochrypłem i byłem okropnie zmęczony kilku godzinnym śpiewaniem. Spojrzałem na zegarek. Dochodziło w pół do jedenastej.
-Ok. chłopaki, kończymy na dzisiaj- zawołał John.
-Całe szczęście- zdołałem wychrypieć 
-Ej, Liam biedaku!- zawołał Louis- chodź się napić czegoś mocniejszego. Może ci przejdzie.
-Nie wiem...ale przejdę się z wami b nie mam co robić-stwierdziłem i zobaczyłem jak Harry’emu zaświeciły się oczka gdy usłyszał  „coś mocniejszego”- Loczek nie upijaj się za mocno bo ja nie mam za zamiaru cię taszczyć do domu…

      Trzy godziny później i tak trzeba było prowadzić ledwo stojącego Hanzę na nogach i w dodatku mnie…Cale szczęście Louis Zayn i Niall jakoś sobie z nami poradzili.
      Nie chciałem się upić, ale kiedy przeczytałem sms-a od Danielle , że ze mną zrywa nie mogłem się oprzeć by nie wypić jednego kielona z Hanzą.


       (Perspektywa Seleny)
    Szumiało mi dosyć mocno w głowie, chodź miałam dopiero 17 lat,właśnie wracałam z imprezy podpita środkiem drogi razem z Carmen. Śpiewając piosenkę One Direction „Up all Night” próbowałam tańczyć,co mi zbytnio nie wychodziło bo mnie ciągło na boki, przez co moja przyjaciółka dostawała ataku śmiechu.Już po chwili razem śpiewałyśmy piosenkę:
    „…get out of control
      I wonna stay up all night !
      And do it all with you!

      Up all night!
      Like this all night, hey!
      Up all night!
      Like this all night, hey! 
       Up all night! “
      Kiedy otwierałam drzwi frontowe mojego domu, próbowałam iść jak najciszej na palcach. No ale niestety zahaczyłam o coś i runęłam na ziemie chichotając z Carmen. Jakimś cudem dotarłyśmy do mnie do pokoju i rzuciłyśmy się na łóżko w ubraniach i przykryłyśmy się kocami
-Carmen? Mówiłam ci już że uwielbiam Liam’a Payne?- spytałam myśląc o jego czekoladowych oczach.
-Yhym…chodź nie wiem za co-odezwała się i po chwili usłyszałam jej chrapanie.
      Postanowiłam iść w jej ślady.

        (perspektywa Liam’a)
       Spałem kiedy ktoś głośno wrzasnął mi do ucha:
-Liaaaaaaaam!!!
        Zerwałem się przerażony z łóżka, myśląc, że coś się stało, ale zobaczyłem szczerzącego się Louisa, w tym samym momencie poczułem ból w skroniach tak wielki że aż syknąłem.
-Ma się kaca, co?- odezwał się.
-Och zamknij się i przynieś mi coś do picia- jęknąłem.
        Przyjaciel nie przestając się szczerzyć wyszedł na chwilę  i wrócił ze szklanką i kartonem soku pomidorowego
-Dzięki- powiedziałem.
        Dopiero kiedy opróżniałem czwartą szklankę Lou odezwał się.
-Kto to, ta Selena?- spytał,a ja zakrztusiłem się piątą szklanką.
-Jaka Selena?- wykrztusiłem. 
-Powtarzałeś jej imię i Danielle –powiedział niepewnie
-Pewnie śniły mi się jakieś głupoty-skłamałem, nie mogłem powiedzieć że wiem o kogo chodzi. Nie w mojej sytuacji!- a ty co tu robisz?
-Już piętnasta. Pomyślałem ze wstaniesz i pójdziesz ze mną do fanek…
-Nie mam ochoty- odparłem- Pozwolisz mi jeszcze spać czy mam cię wywalić siłą z pokoju?- zagroziłem.
-Ja chce trochę pomóc, a on mnie z pokoju wyrzuca w zamian-mruknoł pod nosem i wyszedł.
        Po chwili słyszałem jak się śmieje z Niallerem. Zakopałem się powrotem w pościeli czekając na sen, ale to było niemożliwe z powodu kaca i wspomnienia sms-a Danielle z ostatniej 
nocy :
 „przemyślałam to sobie. Chcę z tobą zerwać, ale w zgodzie. Wybacz mi”

                            ________________________________________________________________



Rozdział II

Rozdział II
I wreszcie nadeszła sobota. Najbardziej przeze mnie wyczekiwany dzień. Od razu wykręciłam numer do mojej przyjaciółki.
-Powaliło cię żeby tak wcześnie dzwonić?!-usłyszałam na początek.
-Wcale nie tak wcześnie. Jest dziesiąta .A dzisiaj mamy iść do galerii na zakupy, przed imprezą. No chyba, że cię to już nie obchodzi – powiedziałam na początku tak jak ona nie dodałam słowa „cześć”
-O matko… to już dzisiaj?
-Tak będę u ciebie do dwóch godzin. Ok.? – zaproponowałam.
-Prawie się ogarnę – zgodziła się.
-No to na razie –pożegnałam się kończąc połączenie.
Wstałam z łóżka i otworzyłam moją szafę. Kilkanaście minut później stanęłam przed lustrem.
-hmmm… może być. Nawet sexi- komentowałam głośno i wyszłam z pokoju kierując do łazienki.
-Idziesz gdzieś? – spytała mama, kiedy wpadłam do kuchni na śniadanie.
-Na zakupy z Carmen do Centrum – odparłam – później wieczorem na imprezę do chłopaka Carmen.
-Jak zwykle papuszki nierozłączki – skomentowała, po czym dodała – wybieram się do cioci Loren na cały dzień. Baw się dobrze.
Minęła mnie, a ja po skończonym śniadaniu poszłam do swojego pokoju, otwierając na oścież drzwi balkonowe i włączyłam głośną muzykę.
Perspektywa Liama
(20 min wcześniej)
-W ogóle nie masz czasu- krzyknęła zdenerwowana Danielle – tylko cały czas studio, koncerty, fanki!
-Danielle nie przesadzaj – powiedziałem ubierając koszulkę sportową 
-Nie przesadzam! Teraz dołączył ten cały teatr.
-Obiecuję, że dzisiaj wieczorem razem posiedzimy. Sami. 
-A Harry, NIall, Zayn i Louis? 
-Namówię ich żeby gdzieś poszli… - urwałem i z przepraszającym wzrokiem odebrałem telefon – Halo? 
-Liam dzisiaj w studiu o 12 – powiadomił mnie Harry
-Nie no! Do której?!
-Nie wiem zależy czy dobrze nam wyjdzie. – odparł 
-Czyli? 
-Zapowiada się do późna.
-Aha okej. No to do 12. – rozłączyłem się – Z dzisiejszych planów nici… 
-Świetnie! Po prostu świetnie! – krzyknęła tancerka – Czy to aż tak wiele, że chcę z tobą spędzić trochę czasu?
-Danielle… - podszedłem do niej, aby ją dotknąć, lecz odepchnęła moją rękę.
-Nie dotykaj mnie! 
-Co się z tobą dzieje?! – zawołałem czując, że mój spokój się ulatnia.
-Nic! Idź! Do swojej prawdziwej miłości sławy, fanek i zespołu. 
-Więc pójdę! – odkrzyknąłem wychodząc z pokoju i trzaskając wściekły drzwiami.
Louis wystawił głowę na korytarz, by zobaczyć co się dzieje. Po raz pierwszy byłem tak wściekły i Lou który tylko na mnie spojrzał zaczął mnie irytować, widząc mój stan zniknął nie chcąc oberwać. 
Zbiegłem na dół, ubrałem adidasy nie oglądając się, biegłem gdzie mnie nogi poniosą. Po kilkunastu minutach biegu skręciłem w kolejną uliczkę, zauważyłem trzech chłopaków patrzących prawdopodobnie na jedno z okien domu, który był zasłonięty z dwóch stron rozłożystymi klonami. Pomyślałem z pogardą, że to jacyś „zboczeńcy”. Właśnie co „zboczeńcy” zaczęli klaskać, kiedy zatrzymałem się niedaleko. W szeroko otwartych drzwiach balkonowych tańczyła dziewczyna, którą poznałem na kółku teatralnym i powiem, że całkiem nieźle jej to szło; płynne ruchy bioder, rąk i ogólnie całego ciała. Do tego miała śliczny głos śpiewała piosenkę Amy MacDonald „Slow it down”. 
„ I never knew you before. I've been walking around with my eyes on the floor and now you're everywhere to me you're every face that I see things ain't moving quick enough for me”
W pewnej chwili zauważyła chłopaków, zaczerwieniła się i zasłoniła szybko okno. Kolesie oddalili się, komentując zaistniałą sytuację. Długo nie zastanawiając się, podszedłem do drzwi frontowych i wcisnąłem dzwonek. Po chwili drzwi otworzyły się i stanęła w niech Sel.
-Cześć – odparłem 
- Liam? – zdziwiła się. – A co ty tutaj robisz? 
-Przechodziłem tędy, zobaczyłem cię i pomyślałem, że wpadnę. Oczywiście jeżeli się zgodzisz. – wytłumaczyłem. 
-Jasne, wejdź. – odpowiedziała i odsunęła się od drzwi wpuszczając mnie do środka. 
Kiedy wszedłem zamknęła je i odwróciła się do mnie.
-Napijesz się czegoś? – spytała uprzejmie.
-Z chęcią. Najchętniej czegoś zimnego. – odpowiedziałem, czując jak mnie suszy po biegu.
Weszliśmy do całkiem zwyczajnej kuchni. Półki były drewniane ze rzeźbionymi ozdobami, kuchenka była zabudowana tak jak lodówka i zmywarka. Na środku stał średniej wielkości stół i krzesła z metalowymi oparciami. Usiadłem na jednym z nich, a Selena nalała mi soku pomarańczowego. 
-Dziękuję – odparłem i wypiłem całą szklankę duszkiem.
-Widzę, że naprawdę cię suszyło. – zaśmiała się.
-Nawet nie wiesz jak – odpowiedziałem uśmiechając się szeroko. Poczułem jak cała wściekłość ulatnia się ze mnie gdy zacząłem rozmawiać z Sel. Dziwne, ale poczułem, że mogę jej ufać, że nikomu nie wygada moich prywatnych zwierzeń, nawet mediom, które by dały wszystko za wiadomość co się dzieje w związku słynnego wokalisty One Direction; Liama Payne i Danielle Peazer.
Perspektywa Seleny
To było niesamowite u mnie w kuchni, przy moim stole siedział mój ulubiony Wokalista Liam Payne z One Direction i właśnie żalił się, na Danielle Peazer z którą niedawno się pokłócił. Wiedziałam, że nie mogę o tym nikomu powiedzieć, jednak z zainteresowaniem słuchałam co chłopak ma mi do powiedzenia.
Siedzieliśmy tak godzinę rozmawiając i żartując, kiedy stwierdziłam, że muszę się zbierać do wyjścia,
-Liam, przepraszam, ale dochodzi już wpół do 12, a jestem umówiona z przyjaciółką na zakupy. – wytłumaczyłam. 
-Nie szkodzi, ja też muszę iść, bo o 12 mam być w studio – powiedział wstając. Już miał wyjść z kuchni kiedy odwrócił się do mnie.
-Sel… To co ci powiedziałem… - zaczął niepewnie
-Wszystko zostanie między nami. Będę milczeć jak grób. – dokończyłam za niego.
-Dziękuję. Za to, że mogę na ciebie liczyć. 
-Zawsze możesz na mnie liczyć. Zawsze cię wysłucham. – zapewniłam go. 
-Słyszałaś już kiedyś, że jesteś świetną przyjaciółką? – spytał zdawkowo?
-Tak, od Carmen, choć jak twierdzi, czasem ją bardzo irytuję. – wyszczerzyłam się. Weszliśmy do Wyrandy i zaczęliśmy ubierać buty.
-W takim razie dziewczyna ma nosa. – stwierdził, po czym dodał. – Tak na marginesie, świetnie śpiewasz i tańczysz.
-Widziałeś to? – Czułam jak moje policzki się rumienią. 
-Całkiem, całkiem.
Wyszliśmy z domu śmiejąc się. 

                   ________________________________________________________________