środa, 28 listopada 2012

Rozdział XII


(Perspektywa Carmen)
  
   Mimo naszych starań, paparazzi mieli przewagę i nas dogonili.
 -Poświęcicie nam chwilę?- spytała jedna z dziennikarek.
 -Yyy...nie mamy teraz za bardzo czasu...-rzuciłam przez ramię, chwytając za łokieć Selenę.
   Już z daleka zauważyłyśmy taksi, ale następne słowa dziennikarza zatrzymały moją przyjaciółkę.
 -Czy Liam Payne jest dla ciebie kimś więcej niż kolegą z teatru? Jesteś jego nową dziewczyną?
 -Że co?!- wypsnęło się jej.
 -Po Internecie już krążą zdjęcia jak Liam nosi cię na rękach po tym jak kilka minut wcześniej wybiegł z domu razem z Harry’m Styles’em i zatrzymał się przed twoim domem-odezwał się kolejny- nie wydawałaś mu się obojętna...
   Wymieniłyśmy spojrzenia, nie odzywając się.
 -A więc milczenie uznaję za potwierdzenie waszego związku- stwierdziła pierwsza dziennikarka.
 -Ej! Ja nic takiego nie powiedziałam!- oburzyła się Sel, rumieniąc się lekko
 -Odpowiedziałyśmy na jedno pytanie : Selena nie jest z Liam’em- skłamałam- więc już idziemy.
   To był błąd
 -A panią chyba zaczepił dzisiaj Louis Tomlinson jak się nie mylę. Znajomy? Może chcesz go uwieść?
 -Że co przepraszam?! Chyba sobie pani pi! On ma dziewczynę, którą szanuję bo Louis ją kocha. A fan chce wszystkiego co najlepsze dla idola! Nie mogła bym czegoś takiego zrobić!- zawołałam zdenerwowana i weszłyśmy do taksówki za nim co kolwiek zdążyli ci ludzie zrobić.
   Z piskiem opon, ruszyłyśmy pod wskazany wcześniej kierowcy adresu naszych domów.

(Perspektywa Seleny)

   Sprzątałam właśnie łazienkę, kiedy zadzwonił telefon. To był Niall.
 -Halo?
 -Sel...nie mam zbyt dobrych wiadomości...-powiedział smutno.
 -Co się stało?- spytałam zaniepokojona.
 -Liam...zapadł w śpiączkę- odpowiedział.
 -W ś-śpiaczkę?- zająknęłam się.
 -Tak...i nie wiadomo czy w ogóle się wybudzi...-wydusił.
   Osłupiałam na tę wiadomość. W moich oczach pokazały się łzy, które po chwili zaczęły płynąć po mojej twarzy. Usiadłam powoli na brzegu wanny.
 -Selena?! Jesteś tam?!
 -Tak- rzuciłam i rozłączyłam się bez słowa.
   Po kilkunastu minutach gapienia się bez celu w kafelki, usłyszałam że ktoś dzwoni do drzwi. Otworzyła jak zwykle mama. Po chwili do łazienki wszedł Zayn.
 -Cześć...jak się czujesz?- spytał cicho siadając obok mnie i obejmując mnie ramieniem.
 -Ja...nie wiem...- wydusiłam.
   Oparłam mu głowę na ramieniu.

(Perspektywa Liam’a)

   Kolejny dźwięk otwieranych drzwi, kroki, mieszające się z miarowym pikaniem aparatury obok mnie. Czułem jak delikatna dłoń  zaciska się na mojej. Czułem wszystko co dotykało mojego ciała ale nie mogłem się ani trochę poruszyć- jak bym był sparaliżowany. Słyszałem wszystko do okoła, i z tego wiedziałem mniej więcej co się do okoła mnie dzieje, ale nie mogłem otworzyć oczu ani się odezwać. Tak było dość długo, ale nie wiedziałem czy jest dzień czy noc i nie wiedziałem kiedy w końcu się dowiem co się dzieje ze mną.
 -Cześć Liam...nie wiem czy mnie słyszysz, ale...nie wiem co powiedzieć. Nudno tu bez ciebie. Zayn i Harry już wyszli. I wiesz co? Lou i Harry się dziwnie zachowują. Zamykają się w pokoju na klucz, a jak się ktoś pyta co oni tam robią to zmieniają temat...Louis ostatnio nawet często się kłuci z Eleaonor...to naprawdę dziwne. Za to Perrie i Zayn mają się całkiem dobrze. A moja przyjaciółka Carmen spodobała się Niall’owi- powiedziała dziewczyna cicho śmiejąc się. Dopiero po chwili rozpoznałem że to Selena.- chłopcy się bardzo o mnie troszczą szczególnie Zayn...ale co mogą mi powiedzieć? Nie martw się Liam z tego wyjdzie i wszystko będzie ok? bzdury bo wiem że już nigdy się możesz nie obudzić...Boże, Liam obiecaj że nie zostawisz mnie, chłopaków, rodziny i fanów! Wszyscy mamy jeszcze nadzieję je jesteś tylko te kilka tygodni w śpiączce...a raczej już 6 tygodni i nic...- rozkleiła się totalnie, kładąc głowę na pościeli i przytulając cię do mojego ramienia
   Chciałem ją pocieszyć przytulić, ale za cholerę nie mogłem!
   Co mi było?!
   Ostatnie co pamiętam to czerwone volvo, wymuszające pierwszeństwo, szybki manewr kierownicą Hazzy, poślisk i reszta to już ciemność...
   Nagle poczułem że wszystko do okoła cichnie uścisk seleny też ledwo czułem. Ostatnie co usłyszałem to kolejne zgrzytnięcie otwieranych drzwi i głos Zayn’a.
 -Sel, chodź coś zjeść, siedzisz tu całymi dniami, prawie nie śpisz...wyglądasz okropnie!

(Perspektywa Zayn’a)

   Nawet się nie ruszyła. Westchnąłem dając za wygraną, bo była zbyt uparta żeby ustąpić.
   Nagle odwróciliśmy się równocześnie w stronę Liam’a, a raczej EEG, okazujące że serce Liam’a przestało bić...
   Wypadłem przerażony na korytarz i wrzasnąłem:
 -LEKARZA!!! MÓJ PRZYJACIEL UMIERA!!! ZRÓBCIE COŚ!!!
   Wróciłem na salę, zastając Selenę w tym samym miejscu, w którym stała. Zbladła na twarzy i wyglądała jak by miała zaraz zemdleć. Przybrałem maskę spokoju na twarz, chodź w środku czułem istne piekło. Za mną do pomieszczenia wpadło trzech lekarzy i dwie pielęgniarki. Podszedłem do Sel, przytulając ją mocno do siebie, a ona wtuliła się we mnie, płacząc.
 -Ciii...wszystko będzie w porządku- wypowiedziałem te słowa, w które sam za bardzo nie wierzyłem.
   Zamknąłem oczy. Miałem nadzieję że to jakiś sen, że Liam nie był w cale w śpiączce i teraz wcale nie walczą o jego życie lekarze. Po kilku minutach, jeden z lekarzy wyprostował się i zwrócił się do nas
 -Mamy go. Będzie żył.
 -To dobrze- wydusiłem z ulgą
   Cholera, jeszcze chwila i straciłbym przyjaciela. Co za ulga...nawet wcześniej nie zauważyłem samotnie spływającej łzy na moim pliczku. Otarłem ją ręką, by nikt nie zauważył mojej słabości.

(Perspektywa Seleny)

   Szłam korytarzem szkolnym w stronę mojej szafki. Carmen była chora, a nie miałam się co o nią martwić, bo został z nią Niall. Od tamtego wypadku chłopaków wszystko się wydało że jestem dziewczyną Liam’a. od tej pory całą szkoła mnie znała. Jedni wysyłali pod moim adresem obelgi i groźby, a inni nagle chcieli się ze mną zaprzyjaźnić na siłę. Teraz już wiem jak miały Danielle Eleanor i Peerie. Doszłam do swojej szafki i schowałam nie potrzebne książki, a wzięłam inną chwilę później zamykając szafkę na klucz. Nagle ktoś mnie mocno szarpnął za ramię i zanim się obejrzałam, przygwożdżona zostałam do ściany, czując na mojej szyi zaciskające się ręce. Zaczęłam się dusić z braku powietrza. Prze demną stałą niewzruszona Sophie McKenzie, największa liderka szkoły.
 -Słuchaj Amity! Masz kurwa zerwać z tym wokalistą, zrozumiano?!- warknęła –bo inaczej pożałujesz...twoja szopa na głowie pójdzie pierwsza. Jeżeli i to nie pomoże to żądze ci prawdziwe piekło- zastraszyła mnie.
   Przerażona kiwnęłam głową na znak że rozumiem. Do okoła przyglądało nam się mnóstwo osób, a mi coraz bardziej brakowało powietrza. Upuściłam książkę na posadzkę, próbując wyrwać się ze śmiertelnego uścisku. Bezskutecznie. Dziewczyna uśmiechała się kpiąco i z wyższością.
 -Ej! Zostaw ją!- wrzasnął ktoś.
   Po chwili runęłam na podłogę łapczywie łapiąc powietrze. Sophie  zmyła się szybo przestraszona, a wszędzie rozległy się podniecone szepty. Podniosłam powoli głowę i zobaczyłam Louis’a i Niall’a idących do mnie. Odetchnęłam z ulgą, o czym wstałam z podłogi podnosząc przy okazji książkę.
 -Dzięki za ratunek chłopaki- wiedziałam kiedy stali przede mną.
 -Wszystko w porządku?- upewnił się Niall.
 -Teraz już tak. A co wy tu robicie?- spytałam.
 -Mamy dla ciebie wspaniałą wiadomość- odparł Louis.
   Wszyscy do okoła przysłuchiwali się zaciekawieni wymianą naszych zdań.
 -Jaką?
 -Liam się obudził- wyszczerzył się Nialler.
 -Naprawdę?- upewniłam się- nie wkręcacie mnie?
 -Pytał o ciebie- dodał Lou.
   Dopiero po chwili zrozumiałam sens tych słów i z radości rzuciłam się wyściskać Tommo, a później Niall’a, który zachichotał.
 -Tak, tak, wiem Carmen...a co w ogóle u niej?
 -Całkiem dobrze- powiedział z rozmarzonym wzrokiem.
   Przewróciłam oczami.
   Bóg wie co oni robili przez ten czas kiedy był u niej, sam na sam. Trzeba będzie wyciągnąć to od przyjaciółki.
 -No dobra chodźmy już- powiedziałam łapiąc Lou za łokieć, ciągnąc w stronę wyjścia ze szkoły.
   Wszyscy nas przepuszczali bez słowa, co jakiś czas rzucając mi zazdrosne spojrzenia, ale i tak mój uśmiech nie zchodził mi z twarzy, aż do samego szpitala.

(Perspektywa Liam’a)

   Spałem, kiedy ktoś pocałował mnie delikatnie w czoło. Otworzyłem natychmiast oczy.
 -Cześć Liam!- wyszczerzyła się Sel- jak się czujesz?
 -Odkąd widzę ciebie i słyszę twój głos, to bardzo dobrze- odarłem, powoli podnosząc się na łokciach.
   Zarumieniła się.
 -Twoje rumieńce też uwielbiam- uśmiechnąłem się.
   Tym razem całkiem spłonęła spuszczając wzrok.
 -Liam możesz mnie nie zawstydzać...?-bąknęła.
 -Oj tam, nie przesadzaj. Chodź tu do mnie-przysunęła się powoli a ja złożyłem delikatny pocałunek na jej pełnych kuszących malinowych ustach.
   O matko! Pociągała mnie i to bardzo. A dopiero zauważyłem to dopiero dzisiaj jak bardzo.
   Po chwili odwzajemniła pocałunek, niepewnie dotykając mojej twarzy, a ja swoją dłoń wsunąłem jej we włosy.
   Nagle ktoś otworzył drzwi do mojej Sali. Oderwaliśmy się od siebie.
 -O sorry, nie chciałem wam przeszkodzić...-powiedział Hazza wycofując się.
 -Nie, Soko wchodź- zaprosiłem go.
   Selena usiadła wygodnie na krześle odrzucając do tyłu swoje długie włosy. W tedy zobaczyłem siniaki na szyi.
 -Selena co się stało?! Skąd te siniaki?!- spytałem zaniepokojony
 -To nic takiego...
 -Ktoś cię dusił?!- spytałem wprost.
 -Długa historia.-odparła.
 -Opowiadaj ja mam czas- zachęciłem ją.


                       __________________________________________________________

Możecie mnie zabić czy coś ale sorry że nie dodałam rozdziału w sobotę. Nie miałam po prostu neta do dzisiaj :/ 
Mam nadzieję że podobał wam się nowy rozdział i czekam jak zwykle na 4 komentarze i będzie następny za półtora tygodnia w sobotę ;D jak chce ktoś być powiadamiany o nowym rozdziale to zostawcie swoje twittery:)
 Teledysk do Kiss you już 12 grudnia*___* już się doczekać nie mogę ;D
zapraszam na moją i koleżanki stronkę na fb o 1D :https://www.facebook.com/pages/One-Direction-moim-bogiem-i-na%C5%82ogiem-D/251579351618011



                                                         Hazza prawie gleba w wodzie ;D


                            Tak się kończy podstawienie się Zayn'a pod Hazze i jeżdżenie jego autem ;D
                                                 [w wtajemniczeni wiedzą o co chodzi ;)]



5 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Kiedy nn? Już się nie mogę doczekać ;)

Anonimowy pisze...

Dodawaj nowy, please!! Ada xx

Anonimowy pisze...

Dodasz dziś nowy rozdział? Julia

pAuL!Na pisze...

Świetny rozdział :)
Mam nadzieję, że dodasz dziś nowy
PS. Usuń kod weryfikacji :)
Zapraszam do mnie: http://fromthemomentimetyoueverythingchanged.blogspot.com/?m=1

Anonimowy pisze...

Superrr... /Werciaa