(Perspektywa Zayn’a)
Dźwięk syreny...
Krzyki...
Tępy ból głowy...
Ciecz spływająca na
moje wargi...
To wszystko było
jakby nierealne. Powoli z wielkim wysiłkiem otworzyłem oczy. Byłem w aucie.
Rozbitym aucie.
Boże co z
chłopakami?!- nagle sobie przypomniałem co się stało.
Harry oparty głową
o kierownicę i miał pod dziwnym kątem wykręconą rękę, był nieprzytomny.
Natomiast Liam...musiał rozbić głową szybę, napierał bezwładnie na drzwi, a
kilka centymetrów od jego głowy był wbity był słup telefoniczny...jednym słowem
miał dużo szczęścia bo było by o nim.
Musiałem się z stąd
jak najszybciej wydostać. Szarpnąłem za klamkę, a ona puściła bez oporów. Z
ociężałą głową wyszedłem na zewnątrz. Zrobiłem kilka kroków i zakręciło mi się w głowie, tak mocno że aż się
zachwiałem.
-Pomocy! Ludzie
pomórzcie! –krzyknąłem próbując skoncentrować się na obrazie przede mną, który
był całkowicie rozmazany.
Ktoś do mnie pod
biegł i zaczął coś mówić...nic z tego nie rozumiałem.
-Moi
przyjaciele...Liam i Harry...oni są ranni...-wydusiłem.
Moje nogi odmówiły
posłuszeństwa i upadłem na ziemię.
-Zayn, spokojnie...
zaraz przyjedzie karetka- usłyszałem delikatny dziewczęcy głos.
Mój słuch i wzrok
powoli wracał do normy.
Kucała przy mnie
niebieskooka blondynka z przerażeniem wypisanym na twarzy, ale próbowała to
wszystko zamaskować. Przyłożyła mi do rany na głowie swój sweter i ucisnęła
lekko. Syknąłem cicho z bólu, chwytając nadgarstek dziewczyny.
-Moi przyjaciele...
-Już się nimi
zajmują. Cii...-odpowiedziała cicho.
Znowu zakręciło mi
się w głowie. Opadłą mi mimowolnie na
jej kolana paskudząc spodnie moją krwią.
-Zostań przy
mnie...proszę...-wyjęczałem, czując że odpływam...
(Perspektywa Carmen)
Usiadłam w
poczekalni szpitalnej i wysłałam mamie sms-a że nie wiem kiedy wrócę. Miałam
tylko iść po pocztę, a byłam świadkiem wypadku samochodowego. A do tego w aucie
byli członkowie słynnego Boysbandu 1D : Zayn Malik, Harry Styles i Liam Payne. Siedziałam tu
dlatego że prosił mnie o to sam Malik. Zanim stracił chwilowo przytomność, a
potwierdził to gdy już przytomnego
zabierali go do karetki.
Nagle mój telefon
zaczął dzwonić. To była Selena.
-Carmen! Nie
uwierzysz! Chodzę z Liam’em z „One Direction”!- powiedziała.
-Sel...to
wspaniale-odarłam o czym dodałam- twój chłopak jest w szpitalu. Miał wypadek.
-Ale jak...skąd to
wiesz?
-Byłam świadkiem
wypadku i teraz siedzę w szpitalu- odpowiedziałam.
-Zaraz tam będę!-
zdecydowała i rozłączyła się.
Chwilę później zza
drzwi wyszedł lekarz, a ja odeszłam do niego.
-I co?- spytałam.
-A to pani...Zayn
Malik będzie zaraz przewieziony do Sali. Miał wstrząs mózgu, szwy i jest
potłuczony.- odpowiedział.
-A co z Liam’em i Harry ’m?- dopytywałam
się.
-Pan Styles ma
złamaną rękę i kilka mniejszych obrażeń, a pan Payne...no cóż, jest w
najcięższym stanie- odparł.
-Ale wyjdzie z tego?
– upewniłam się.
-Taaak...
-To dobrze. A mogę do
nich zajrzeć?- spytałam.
-No nie wiem...pan
Malik i Styles muszą dużo odpoczywać, może pani przyjść jutro. Natomiast stan pana
Payne nie pozwala na odwiedziny w najbliższym czasie.-odpowiedział.
-Dobrze- zgodziłam
się.
Ledwo skręciłam w
inny korytarz, zderzyłam się z kimś z impetem, tak że runęłam na podłogę razem
z tym kimś.
-To było mocne-
powiedziałam rozglądając się.
Na podłodze leżał
Louis Tomlinson, a niedaleko stał Niall Horan i Peerie Edwards.
-Przepraszam! Nie
zauważyłem cię! Śpieszyłem się do przyjaciół...-zawołał Lou wstając.
Też wstałam przy
jego pomocy.
-Przepraszamy ale
musimy już iść- odezwał się uśmiechając się delikatnie do mnie, chwytając ramie
Tommo i wyminął mnie.
-Ej! Czekajcie!-
zawołałam za nimi.
-Naprawdę się
śpieszymy- odpowiedziała Peerie.
-Ale mi właśnie
chodzi o chłopaków!- krzyknęłam zirytowana.
-Może kiedyś
indziej?- tym razem odezwał się Nialler.
-O matko...mi nie
chodzi o żadne autografy!- wywróciłam oczami „chociaż mogli mi dać przy
okazji”- pomyślałam- Chodzi mi o Zayn’a
Liam’a i Harry’ego! Nie wpuszczą was, bo „muszą odpocząć” a przynajmniej Zayn i
Harry...bo z Liam’em jest gożej.
-Że co? Sąd to
wiesz?- zdziwił się Louis.
-To proste. Jest
jakąś waszą fanką bez pohamowań, która nie umie uszanować waszej prywatności! I
musi być wszędzie na miejscu pierwsza by powiedzieć innym co się dzieje!-
skwitowała dziewczyna Zayn’a.
-Edwards, uważaj
sobie z takimi tekstami! Może i jestem fanką 1D ale to nie znaczy że jakąś
wariatką! A tym bardziej twoją fanką. Jak chcesz wiedzieć to byłam Świeciem
wypadku i to JA zaopiekowałam się nim przed przyjazdem karetki. Sam mnie o to
prosił! – odpyskowałam blondynce, po czym dodałam- ja nie wiem jak Selena z
wami wytrzymuje.
I obróciłam się na
pięcie, nie czekając na ich reakcję,
znikłam po chwili z budynku usiadłam na
najbliższej ławce. Byłam zła, rozczarowana i było mi cholernie przykro że tak
potraktowało mnie dwóch idoli i Peerie Edwards. A tak podobno uwielbiają fanów.
Gówno prawda. Ja wariatką? Chyba Peerie na głowę upadła.
(Perspektywa Seleny)
Byłem oszołomiony
zachowaniem Peerie. Co to mogole było?! Spojrzałem na Peer. Miała zakłopotaną
minę.
-Odstraszyłaś nam
fankę- warknął Nialler.
-Nie wiem co mnie
napadło...-wydusiła z siebie- to przez te nerwy...
-To lepiej trzymaj je
na wodzy- mruknąłem, po czym zmieniłem temat, lekko osłupiały tą sytuacją- czy
ona miała na myśli Selenę Amity?
-Nie wiem...ale nawet
nie znamy imienia tej dziewczyny żeby spytać o nią Sel- odarł blondyn.
-Może pójdę ją
przeprosić w imieniu nas wszystkich?- zaproponowałem.
-Dobry pomysł-
przytaknął Niall.
-Jasne, o ile ją
dogonisz- dodała z ironią Edwards.
-Daruj sobie-
warknąłem do niej i ruszyłem stronę wyjścia w celu odnalezienia dziewczyny.
(Perspektywa Seleny)
Wysiadając szybko z
taksówki zapłaciłam kierowcy i ruszyłam w stronę szpitala o kulach. W ostatniej
chwili zauważyłam pod budyniem na ławce siedzącą Carmen w telefonie w ręce.
Pewnie pisała ze Stive’m.
-Cześć Car!-
zawołałam.
-Hej- mruknęła
smętnym głosem.
-Coś się stało
poważnego chłopakom?- nie kryłam zdenerwowania.
-To coś innego-
odpowiedziała.
-Coś nie tak z tobą i
Stive’m?- spytałam delikatnie.
-Nie jesteśmy już ze
sobą, ale to też nie to- odniosła głowę do góry- chodzi o chłopaków z 1D i
Peerie Edwards.
-A co się stało?-
próbowałam się domyślić co mi zbytnio nie wychodziło.
-Wkurzyli mnie przed
chwilą. I to bardzo –poskarżyła się.
-Dalej nie
rozumiem...
-Przepraszam że
przerywam wam Sel, ale chciałem przeprosić twoją koleżankę za nasze nie zbyt
miłe zachowanie- z nikąd pojawił się Louis.
-Super- odpowiedziała
z sarkazmem.
-Nie wiem co nam w
tedy odbiło a szczególnie Peerie...to było z jej strony chamskie- Tommo
próbował nawiązać normalną z nią rozmowę
-I to bardzo-
zgodziła się z nim blondynka.
-Więc przyjmiesz
przeprosiny?- spytał niewinnie.
-Zastanawia mnie
tylko jedno. Czemu Niall i Peerie z tym
sami?- odezwała się, prostując się i
uważnie czekając na odpowiedź.
-tak jakoś... nie
wiem- zaskoczyła go.
-Dowiem się o co
chodzi?- zawołałam zirytowana, nie wiedząc o co chodzi.
-Otóż Peerie nazwała
mnie psychiczną fanką, a reszta nawet temu nie zaprzeczyła!- warknęła.
No dobra, ta sprawa
mnie zaskoczyła. To do nich nie pasowało. A może na dal ich nie dońca znam?
-A jak bym się
zarosił na kawę w ramach przeprosin?- odezwał się po chwili.
-Lou, przecież ty
masz dziewczynę!- oburzyła się przyjaciółka.
-Odezwała się singielka-
skomentowałam.
-I ty przeciwko
mnie?!
-Ja ci tylko
przypominam- wyszczerzyłam się.
-Ty nas sfatnełaś-
odparła – a poza tym już ci mówiłam że nie jesteśmy razem!
-Wracając do
tematu...to idziesz?- przerwał naszą
kłótnię Lou.- tak po przyjacielsku?
-Ok., ale uznaje
tylko twoje przeprosiny, reszty nie- dała warunek.
-Nie ma sprawy-
odniósł ręce w geście oddania.
-Carmen, a co z
Liam’em i resztą?- spytałam.
-Z Harry’m i Zayn’em
podobno nawet dobrze, a Liam...oberwał najmocniej-odpowiedziała i widząc moją
minę dodała- i tak nie możesz do niego iść...może jutro.
-No to chyba nie ma
tu sensu tu siedzieć i tyle czekać.- stwierdził Louis-a mi się zdaje że miałaś
siedzieć z tą nogą w domu-zwrócił się do mnie.
-Louis, mój chłopak
miał poważny wypadek, A ty myślisz że będę siedzieć w domu?!-zaprotestowałam.
-Jak zwykle uparta- stwierdził.
-Odezwał się-
powiedziałam pokazując mu język.
-A właśnie co się
stało z twoją stopą?- spytała Carmen.
-Później ci powiem i
wiele innych rzeczy-odparłam.
-To ja idę już po
Niall’a i Peerie-zdecydował Lou- macie się czym dostać się do domu?
-A od czego są
taksówki?- odpowiedziałam.
-Zawsze możemy was
odwieść- zaproponował.
-Niee...już za dużo
paliwa na mnie zużywacie. Może innym razem- powiedziałam.
-Jak chcesz. Idę-
mruknął i zaczął iść w kierunku wejścia, kiedy nagle zaczął biec.
Rozejrzałyśmy się i
zauważyłyśmy dziennikarzy.
-Dzwoń po taksówkę,
musimy się zmywać-odparłam.
Jak najszybciej (ja
o kulach) z przyjaciółką zaczęłyśmy uciekać.
________________________________
pamiętacie? od x-factora po TA kila tygodnie temu;D
Hmm...Niall jakie białe slipki :P
a wam co wyszło? Bo mi: Jechałam autem z Liam'em(*_*) bo mi zapłacili :P
1




4 komentarze:
Cudo, jak zawsze :* mam nadzieję, że z Li wszystko będzie ok :) nn? xx
Hahahahahaja ja sie zlalam.GRALAM W PLAY STATION Z HARRYM BO MI ZAPLACIL hahabahahaha powalilam.wszystkich hahahaha.... Ok ROZDZIAL.WSPANIALY DAWAJ NN juz szybko i zapraszam do sb stop-the-words-juls.blogspot.com i takethehappines.blogspot.com licze na komentarze ...
A propos USUN SLONKO WERYFIKACJE OBRAZKOWA TO KOMCI BD JESZCZE WIECEJ!!!! Zobaczysz!!! :*
@IsntSheLovel
Mam nadzieję, że już jutro będzie nn :D :* Ada
Dziś będzie nowy rozdział prawda? Julia :)
Prześlij komentarz