(Perspektywa Liam’a)
-I nie mogliście
chociaż zamknąć się u siebie w pokoju?!- zawołałem zdenerwowany – pomyślcie za
nim coś zrobicie! Zwłaszcza COŚ TAKIEGO!
Stałem w pokoju
Louis’a i Harry’ego. Hazz zadzwonił do mnie po tym zdarzeniu w salonie i Eleanor.
Przyszedłem jak najszybciej jak mogłem odstawiając Sel do domu tłumacząc że
muszę coś zrobić w nagłej sprawie.
-Tak wiem, nasz błąd.
Ale z skąd miałem wiedzieć że urwie się wcześniej z pracy! –odezwał się Lou.
-To was nie tłumaczy
że robiliście TO w salonie! Każdy mógł was zobaczyć, zamiast El! Na przykład
Paul!- odparłem.
-Mówmy rzeczy po
imieniu, waliłem konia Tommo! I było by więcej gdyby nie ONA...-wyparował
Styles.
Westchnąłem
poirytowany.
-Mniejsza o to, nie
potrzebuję szczegółów.- odpowiedziałem- Louis, mówiłeś że jeden z dziennikarzy
zaczaił się w krzakach i zrobił ci zdjęcie...
-Ale to że wypadłem
bez koszulki i znów kłóciłem się z Eleanor to nic nie znaczy.- stwierdził
-Gorzej jak by
usłyszał o czym ona mówiła...o tobie i mnie...-powiedział niepewnie Hazz.
-Wątpię. A ty
słyszałeś coś w salonie?- spytał go Tomlinson.
-Słyszałem Calder,
ale nic zrozumiałego- mruknął. On ją naprawdę nie nawiedził, sądząc po tym że
mówi już jej po nazwisku.
-Jeżeli ty nie
słyszałeś to i nie słyszał ten facet. Chyba że El coś powie...- stwierdziłem-
jakieś pomysły jak ją powstrzymać?
-Nie wiem..- wzruszył
ramionami Louis.
-Przekupstwo.
Uwielbia zakupy! Możemy jej fundować raz na jakiś czas...- podsunął Harry.
-Zgłupiałeś?!-
zawołał Tommo.
-Lou, dalej jesteś
taki naiwny?- powiedział loczek z
ironią.
-Harry ma rację-
powiedziałem zanim Louis zdążył coś dodać- umówimy się z nią i przedstawimy jej
sprawę.
-Kiedy ja ją nadal
kocham!- zawołał oburzony Tomlinson.
-Rozumiem ale i ta
teraz nie masz wyjścia. Stało się i się nie odstanie. Teraz musimy zrobić tak
żeby to do prasy nie wyciekło, bo inaczej ta wiadomość zniszczy wam życie-
odparłem.
-Ale...
-Louis’ie William’ie
Tomlinson! Zraniłeś ją i już ją nie odzyskasz. A jak już to nie tak szybko!-
przerwałem mu.
-LouLou, wybieraj my
albo zniszczenie cię przez Eleanor- odezwał się ze złością Harry.
-Nie wiem...-
powiedział cicho chowając twarz w dłoniach- róbcie co chcecie...macie wolną
rękę.
-Mądra decyzja-
pochwalił go lokowaty – pójdę do niej...
-Wątpię żeby chciała
cię widzieć po takiej akcji- zatrzymałem go – ja to załatwię.
Nie czekając
wyszedłem z pokoju chłopaków kierując się do swojego, by zabrać kilka rzeczy.
Po chwili wyszedłem na zewnątrz zastając Louis’a w aucie przed domem.
-Pomyślałem że trzeba
cię podwieść- wytłumaczył.
Bez słowa usiadłem
w samochodzie i ruszyliśmy. Po kilkudziesięciu minutach stania w korkach i
wyjechaniu na obrzeża Londynu, stanęliśmy przed wyoświetlenym domem Calder’ów.
Zmierzchało. Przełknąłem ślinę i ruszyłem do domu Eleanor. Miałem nadzieję że
przyjmie ten układ i będzie milczała na ten temat...
(Perspektywa Harry’ego)
Mijał piąty tydzień odkąd Louis zerwał z Eleanor.
Przekupiliśmy ją i siedzi cicho. Niestety cierpi na tym moja kieszeń. A niech
ją diabli! Zchodząc ze sceny w Paryżu myślę o tej dziewczynie!
-Było świetnie!
–zawołał jak zwykle Paul.
Uśmiechnąłem się
sztucznie. Mi wcale do śmiechu nie było. Louis unikał ze mną jakiego kolwiek
kontaktu fizycznego jak i normalnej rozmowy. Stronił ode mnie jak najbardziej i
nawet mojego wzroku unikał. To mnie cholernie bolało. Powoli zamykałem się na
otoczenie czułem się samotny.
Ktoś zaproponował
żeby po rozdawaniu autografów wyskoczyć na miasto i napić się. Nawet Liam
szedł. Ale ja jakoś nie miałem ochoty na nic. No właśnie ja i trzeźwość w
takich sytuacjach? Niespotykane. Zmusiłem się iść żeby nie mieć na głowie
Payne’a. Rzadko się odzywałem i piłem ile się dało. Chciałem zapomnieć.
Po wszystkim
chłopcy Jakoś przetransportowali mnie do hotelu. Całe szczęście miałem cały
pokój dla siebie. Padłem na łóżko i nawet się nie rozbierając wszedłem od
kołdrę. Zacząłem płakać w poduszkę, nawet nie wiem jak długo. Nienawidziłem
Eleanor Calder!! Odebrała mi przyjaciela!!
Moim ciałem zaczęły
wstrząsać łkania.
Nagle drzwi mojego
pokoju otworzyły się.
-Harry? Ja...ja nie
chciałem cię zranić...nie płacz...- odezwał się Louis.
Podszedł do mnie
próbując mnie przytulić. Początkowo opierałem się, ale nie wytrzymałem.
przyległem do niego całym ciałem chowając twarz w zagłębieniu jego szyi. Tommo
mocno mnie przytulił do siebie , pocierając dłonią moje plecy i szepcząc kojące
słowa. W końcu po długim czasie zasnęliśmy razem w łóżku w swoich ramionach.
(perspektywa Zayn’a)
Otworzyłem cicho
drzwi do pokoju Harry’ego. Wczoraj nie najlepiej wyglądał. Zresztą nie tylko
wczoraj, już od kilku dni nie było z nim najlepiej. Słyszałem jak w nocy
płakał, bo mój pokuj oddzielony był zaledwie cienką ścianą. Podejrzewałem że
chodziło o Lou. Unikał go jak ognia, nie wiem dlaczego. Spojrzałem na łóżko;
Harry nie spał tam sam. Był z nim...Tomlinson. Co mnie najbardziej zaskoczyło
to, to że byli przytuleni do siebie, ale nie jak przyjaciele. Hazz zarzucił
Louis’owi nogę na biodro, a zaś z kolei Tommo trzymał go za pośladek...nagle
wszystko zaskoczyło w mojej głowie.
Wycofałem się po
cichu i ruszyłem do pokoju Niall’a i
Liam’a. stanowczo kilka razy walnąłem o drzwi pięścią i wparowałem do środka.
Liam zaskoczony usiadł na łóżku, a Nialler dopiero przecierał oczy. Stanąłem
naprzeciwko Payne’a i s pojrzałem na niego wściekły.
-Wiedziałeś czemu
Louis zerwał z Eleanor, a raczej ona z nim. Kiedy widziałeś pół nagiego
Tomlinsona i wściekłą El, nie zdziwiłeś się tą sceną. Eleanor przyłapała Lou i
Hazzę jak TO robili! A ten telefon jak byłeś ze mną, Peerie i Sel, to nie była
jakaś tam sprawa tylko właśnie to Hazza zadzwonił do ciebie zadzwonił! Jak to
się stało że Eleanor nie powiedziała nic prasie?! To do niej nie podobne!
Zawsze musi być w centrum uwagi!- zawołałem oburzony zerkając na chwilę na
zszokowanego Niall’a- jesteśmy przyjaciółmi, więc dlaczego ja i Nialler o tym
nic nie wiedzieliśmy?!
-To nie tak...-
zaczął zaskoczony Li.
-Jak długo o tym
wiesz?!- przerwałem mu.
-Domyślałem się
wcześniej, przed wypadkiem. Zacząłeś nawijać o naszym bromansie „Ziam”, później
zeszło na temat „Larry’ego Stylinson’a”. ty tego nie zauważyłeś, ale Harry
dziwnie się zachował, co potwierdzało moje domysły, ale musiałem mieć pewność.
Gdy wybudziłem się ze śpiączki i pamięć mi wróciła co się działo tuż przed
wypadkiem, spytałem ich. Nie chętnie przyznali się mi ze między nimi coś jest,
ale prosili żeby to zostało między nimi a mną. Ukrywaliśmy wszyto do czasu
wpadki z Eleanor- wytłumaczył.
-co zrobiliście że
siedzi cicho?- spytałem.
-przekupiliśmy ją-
odpowiedział.
-Czym?- po raz
pierwszy odezwał się Niall.
-Fundujemy jej
zakupy- wyznał.
-Tylko tyle masz nam
d powiedzenia?- dopytywałem się.
-Louis wymyślił że
będzie trzymać się z daleka od Hazzy. Myślał że tak będzie lepiej. Że się
domyśli o co chodzi.- mruknął.
-Nie domyślił się.
Słyszałem jego płacz wczoraj w nocy. Cierpiał- Horan zrobił wielkie oczy- byłem
u niego przed chwilą.
-I?- teraz spytał Li.
-Nie był
sam-odparłem.
-Że co?!- zdziwił
się.
-Idź do niego, sam
zobacz- stwierdziłem.
Li zerwał się z
miejsca i ruszył do pokoju hotelowego loczka, a za nim pobiegł Nialler.
Usiadłem na łóżku Payne’a i czekałem. Pierwszy do pokoju wpadł blondyn i padł
na swoje łóżko twarzą do poduszki. Chwilę później wszedł Li.
-To jest chore-
skwitował Horan.
-Popieram. Nasi
przyjaciele z zespołu gejami?- odezwałem się.
-Nie są gejami. Są
biseksualni. Stwierdzili że dalej podobają się im dziewczyny, a to co jest
między nimi jest „wyjątkowe”- wytłumaczył Liam.
-Ale są razem i
się...?-powiedział Niall.
-Tak- westchnął.
-Sorry, ale ja tego
nie ogarniam. Idę się przewietrzyć i pozbierać myśli- postanowiłem i
skierowałem się do wyjścia.
Po drodze natknąłem
się na obudzonych już Louis’a i Harry’ego. Minąłem ich bez słowa. Nawet się nie
uśmiechnąłem, bo na razie to było dla mnie zbyt wiele...


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz