sobota, 23 marca 2013
Rozdział XX
(Perspektywa Seleny)
Otworzyłam powoli oczy i jęknęłam z powodu ostrego kaca Rozejrzałam się do okoła. Nie znałam tego miejsca, byłam tu po raz pierwszy...byłam w jakieś piwnicy, całkiem pustej nie licząc koców na których leżałam. Boże gdzie ja jestem? Jak się tu dostałam? Ostatnie co pamiętam to jak szłam przez park pijąc którąś z kolei butelkę wina. Moje myśli zeszły na wczorajsze wydarzenia. Z moich oczu wytrysnęły łzy.
Po dość długim czasie, ktoś zszedł do piwnicy. Zobaczyłam jakiegoś nieznajomego faceta.
-Widzę że w końcu wytrzeźwiałaś- uśmiechnął się obleśnie.
-Kim jesteś i co ja tu robię?!- spytałam drżącym głosem
-No widzisz? i po co tyle piłaś? Marnie spędzony ostatni dzień na wolności- odparł.
-Co chcesz mi zrobić?!
-Znajdzie się ktoś kto będzie lepiej dbał o twoje organy jak np nerki i wątroba-odpowiedział.
Teraz to już w ogóle mnie sparaliżował strach. Mieli mnie zamiar kroić na kawałki!
Ze satysfakcją wymalowaną na twarzy zbliżył się do mnie i dotknął mojego policzka a ja natychmiast odskoczyłam w tył.
-Ciesz się ostatnimi dwoma dniami życia- powiadomił mnie.
-Jesteś chory- wyszeptałam
Nie odpowiedział tylko zaśmiał się i wyszedł. Natomiast ja kopłam z całej siły w drzwi (czego później pożałowałam) i wrzasnęłam:
-Wypuście mnie do cholery!!
Odpowiedziała mi cisza.
(Perspektywa Niall'a)
-No więc mam plan!- zawołałem wchodząc do kuchni ze stosem plakatów o zaginięciu Sel i rzuciłem je na stół.
-Jaki?- spytał Zayn, opierając się o blat kuchenny.
-Będziemy rozwieszać plakaty po całym Londynie. Taka pomoc dla policji bo raczej sobie sami szybko nie poradzą...-wyjaśniłem
-Trafna uwaga- zakpił Louis- myślisz że to coś da?
-No chociaż trochę pomoże, może ktoś ją widział czy coś-wywróciłem oczami.
-Nialler ma rację- poparł mnie Daddy Direction.
-Sami też możemy coś powęszyć- dodał Malik.
-Na serio myślisz że stado dziewczyn odpuści nas sobie? Kiedy nas zobaczą?- zauważył Tommo.
-Ugh...Louis, rusz w końcu mózgownicą, a nie rozmyślaj o namiętnych scenach z Hazzą, których zawsze byłem przez przypadek świadkiem- wzdrygnąłem się z obrzydzenia przypominając sobie wszystko.
Lou zaśmiał się widząc moją skwaszoną minę.
-Tylko nie mów że Carm nigdy ci loda nie robiła- zawołał rozbawiony.
Spłonąłem i już miałem coś odpowiedzieć kiedy uprzedził mnie Liam.
-Chłopaki sorry ale nie mam zamiaru słuchać sprawozdań na temat waszego życia seksualnego.
-A gdzie w ogóle jest Hazza? -spytał Zayn.
-Pewnie doprowadza swoją buźkę do porządku- wyparowałem.
Po chwili wybuchłem śmiechcem razem z Lou na widok min Li i mulata.
-Ledwo się z tym pogodziłem a wy mi z takimi tekstami wyjeżdżacie! Wole nie myśleć co wy tam robicie...- odezwał się po dłuższej chwili Malik.
-Mówisz o wersji Hart? Na przykład wczoraj na imprezie?- Louis poruszając brwiami, odsunął trochę kołnierz bluzki ukazując kilka czerwonych plamek- Harry jest mistrzem w robieniu malinek...
-Nie! Stop! To zaczyna być chore..- przerwał mu Zayn.
-Ciesz się że nie widziałeś ich w akcji tak jak ja- poskarżyłem się.
-Może tak wróćmy do tematu zaginięcia Seleny?- zaproponował Payne.
-popieram!- zawołaliśmy razem z Malikiem., kiedy do kuchni wszedł bardziej niż zwykle rozczochrany Styles.
-Coś mnie ominęło? -spytał niepewnie.
-Krótka konwersacja na twój i Lou temat- odpowiedziałem.
-Aha- mruknął i usadowił się na kolanach Tomlinsona.
Ignorując ich zachowanie wróciłem do poprzedniego tematu.
-Można też to zgłosić do jakiegoś programu o zaginionych- dokończyłem.
-Dobrze myślisz...ale kto się tym zajmie?- spytał Liam.
-Ja się tym zajmę to wszystko przeze mnie.-zaproponował mulat.
-Nie obwiniaj się aż tak- odezwał się niespodziewanie Li
-Nie Liam, to moja wina że Selena zaginęła. To przez to że nie umiem zapanować nad sobą i o mało nie przeleciałem dziewczyny przyjaciela! Nie zasługuję na twoją przyjaźń Li, a ni na miłość Peerie i dobrze że mnie zostawiła. Należało mi się. Nie jestem tego wart- powiedział Zayn patrząc w podłogę- i nawet nie zaprzeczaj że jestem świnią.
-Ale tylko prawdziwy przyjaciel potrafi przyznać się do swoich błędów i szczerze tego żałować. Dużo nad tym myślałem i...jeżeli mamy mieć ze sobą do czynienia przez bardzo długi czas to ci wybaczam ale będziesz musiał na nowo zapracować sobie na moje zaufanie- odarł Payne tym samym zmuszając mulata do podniesienia na niego wzroku.
-Liam...nie wiem co powiedzieć- rzekł zaskoczony decyzją ciemnego blondyna- dziękuję...
Nie powiem...zrobiło się jakoś dziwnie i lekko wzruszająco. Brakowało jeszcze żeby wpadli sobie w ramiona Jak by czytali w moich myślach zrobili to.
-Dobra koniec tych czułości, idziemy wieszać plakaty- powiedziałem zbierając kilkadziesiąt plakatów i ruszyłem do werandy-Malik! Jedziesz ze mną!
(Perspektywa Liam'a)
Pojechałem z Lou i Hazzą, ale postanowiliśmy się rozdzielić. Oni chodzili głównymi ulicami a ja po parku, przybijając co jakiś czas plakaty do drzew i wypytywałem o Selenę przechodniów. Nit nic nie widział. Zrezygnowany wszedłem na mostek i spojrzałem przed siebie. Moją uwagę przykuła pewna rzecz leżąca na lewym brzegu. Podszedłem szybko do tamtego miejsca i odniosłem z ziemi butelkę po winie oraz zerwaną bransoletkę jaką dałem Selenie na urodziny. Zchowałem ją szybko do kieszeni i rozejrzałem się do okoła. Zauważyłem niedaleko faceta siedzącego na ławce. wyglądał na bezdomnego. Natychmiast do niego podszedłem z nadzieją że czegoś się dowiem.
-Przepraszam pana...widział może pan tę dziewczynę tu, niedawno? -wskazałem na jej zdjęcie.
-A no była tu...nachlała się wyglądała na zrozpaczoną- powiedział.
Moje serce szybciej zabiło.
-Może wie pan co się z nią stało? -dopytywałem się.
-Rozumiem że jest dla pana bardzo ważna?
-Ja...tak- zająkłem się lekko.
-No więc zabrali ją do białego auta...dla nas bezdomnych jest niebezpieczna- powiedział cicho.
-Kim są ci ludzie? -spytałem niespokojnie.
-To handlarze organów ludzkich. wyłapują bezdomnych i samotnych, a później ich kroją.
Zamarłem.
-A wie pan może gdzie to robią...?- wydusiłem przerażony tym że Sel może już nie żyć.
-Wiem. kiedyś sam im uciekłem... ale nie chcę tego wspominać-skrzywił się.
-Błagam pana! Muszę ją znaleźć!-zawołałem- zrobię wszystko, co pan tylko sobie zażyczy...zapłacę...tylko niech an mi pomoże ją znaleźć!
-Myślisz że wciąż żyje?- spytał z ironią.
-Nie wiem...mam nadzieję że tak...
-Mówisz że zrobisz wszystko żeby ją znaleźć?- upewnił się.
Kiwnąłem potwierdzająco głową.
-Wystarczy że ich zamkną i pomożesz mi zacząć życie od nowa. Wyglądasz na nadzianego i w dodatku z kąś cię kojarzę...
-Możliwe ze z reklam i gazet- mruknąłem zadowolony że mi może.
-Czyli kolejna gwiazdka Londynu?
-Można tak powiedzieć. Wokalista znanego Boys Bandu -przyznałem się.- pan wybaczy, zadzwonię po kolegów.
Odszedłem kilka kroków i wybrałem numer Lou.
-Coś nowego?
-Możliwe że wiem gdzie jest w tej chwili...ale musimy się spieszyć, mamy bardzo mało czasu.
-Ok. Rozumiem że nie zapowiada się dobrze...
-Spotkamy się przy bramie parkowej. Jedzie z nami facet, który wie co i jak.
-Do zobaczenia
Rozłączyłem się i gestem zacząłem wołać bezdomnego.
Po kilku minutach, siedzieliśmy w aucie Hazzy który przed chwilą powiadomił policję. Ruszyliśmy szybo za wskazówkami męszczyzny.
__________________________
No cóż....z kąt to opóźnienie? bo dopiero dzisiaj dostałam 6 komentarz. mam nadzieję że podoba się wam rozwijająca się akcja :) 6 KOMENTARZY i kolejny za dwa tygodnie :) przepraszam za wszystkie błędy i kto chce byś powiadamiany o kolejnych rozdziałach to daje Nicka w komentarzu (: pozdrawiam- Payne'owa ;)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)


5 komentarzy:
no prosze ;D czekam na nn ;D
ooo bd się działo ;D nn ;D
świetnie piszesz, czekam nn ;D
świetny blog czekam na next
i zapraszam na mój
http://www.blogger.com/blogger.g?blogID=860295034666172765#audiencestats
Dodasz? Bo ja już się nie cierpliwie... Niech oni ją ocalą!!!!
Prześlij komentarz