sobota, 2 marca 2013
Rozdział XIX
UWAGA SCENKA Z LARRYM!!!
(Perspektywa Niall'a)
Pod wieczór spędziliśmy w Nados. Właśnie wpakowałem do ust kilkanaście frytek naraz, kiedy odezwał się Lou.
-Jedna noc i tyle się porobiło...
-Było aż tak źle?- spytał Josh.
-Pomijając wrzask Peerie, jak Zaym oberwał z liścia i przybitego Liam'a może nie jest tak źle w porównaniu tego co się kryje za drzwiami do pokoju Malika-skomentował Hazza.
-Nieźle go poniosło- potwierdziłem wspominając huk dochodzący z jego pokoju- żal mi tak bardzo naszego biednego kosza...
Przyjaciele zachichotali.
-A tak na oważnie, to trzeba jakoś pogodzić Zayn'a i Liam'a. Mieszkamy razem, pracujemy razem i w ogóle dużo spędzamy ze sobą czasu- stwierdziłem.
-Będzie trudno ale damy radę- pocieszył nas Louis.
Nagle zadzwonił mój telefon. To był Li.
-No co jest?
-Selena zniknęła.
-A pytałeś może Malka czy nie wie gdzie jest?
-Tak. Nic nie wie.
-A jej mama?
-To właśnie ona mnie powiadomiła że nie ma seleny odkąd wczoraj rano poszła do nas...
-A obdzwoniłeś gości? nikt nic nie widział?
-Cisza. Jej telefon też nie odpowiada.
-Dobra, wracamy do domu.
Rozłączyłem się. Napotkałem pytające spojrzenia chłopaków.
-Selena zniknęła. Nie wiadomo gdzie jest, nie ma z nią kontaktu- powiadomiłem ich.
-A co z jej mamą?- spytał Tommo
-Ona powiadomiła Liam'a o zniknięciu- odparłem- Li czeka na nas w domu.
Kilkadziesiąt minut później weszliśmy do mieszkania już bez Josha. weszliśmy do kuchni gdzie w ciszy siedział Liam i Zayn.
-Wiadomo już coś?- spytałem od wejścia.
-Nie.- odpowiedział Li.
-Nie myślicie że coś jej się...stało?- wydusił mulat.
-Nawet o tym nie myśl- skarcił go Louis.
-Jedynym wyjściem jest zgłoszenie zaginięcia na policji- powiedział Harry.
-Problem jest taki że wyszła...no właśnie kiedy?- spytałem.
-Chyba nie długo o mnie... tak około pierwszej- odpowiedział Payne.
-Czyli nie ma jej...- podliczyłem szybo w myślach- około 17 godzin.
-I co z tego? - zdziwił się Lou.
-Cymbale, ona ma 18 lat, więc zgłoszenie przyjmą dopiero po 24 godzinach od zniknięcia! -przewróciłem oczami.- Najstarszy a najgłupszy...
-Ej, to nie czas na ubliżanie sobie- zbeształ nas Zayn.
-Masz rację- przyznałem, o czym usiadłem na krześle.- ale przypominam ci że gdyby nie twoja i Sel głupota, to pewnie w tej chwili było by całkiem inaczej.
-Byłem pijany!- odparł ze złością.
-To nic nie zmienia.
-Dużo bo nic nie pamiętam! Odpierz się w końcu!- warknął.
Już miałem odpwiedzieć ale wtrącił się Liam.
-Możecie się w końcu zamknąć?!
Westchnąłem zgadzając się. Nagle zainteresowałem się leżącą niedaleko łyżeczką. Zacząłem ją obracać w palcach, a w tedy usłyszałem szelest stóp. Podniosłem wzrok na Ciemnego blondyna, który odsunął się nieco do do tyłu, wbijając wzrok w łyżeczkę, jak bym trzymał w dłoniach bąbę. Uśmiechnąłem się lekko.
(Perspektywa Seleny)
Siedziałem nad rzeką, sącząc powoli ostatek wina z butelki i rzuciłam ją na ziemię. Była już ostatnią butelką jakiego kolwiek alkoholu. A było go dużo.
Gdzie byłam? Nie miałam pojęcia. Nie umiałam zlokalizować. Nie byłam w stanie. do koła rozciągał się park.
Wstałam powoli, chwiejąc się na nogach i weszłam na pobliski mostek Oparłam się o barierkę i spojrzałam mętnym wzrokiem na płynącą rzekę. To cud że jeszcze jakoś kontaktowałam. Ledwo co, ale jednak.
-Co taka piękna kobieta robi tak późno w tym parku?- usłyszałam za sobą jakiegoś faceta.
-Odwal się- wybełkotałam.
-w dodatku jeszcze pijana. No, no no. Nie ładnie tak!- zaśmiał się- chodź, przedstawię cię moim kolegom.
-Nie!- zaprotestowałam.
Nie miałam nawet siły się wyrywać. Spokojnie zaprowadził mnie do czarnej furgonetki i do niej wpakował...
(Perspektywa Carmen)
-Niall!! Dzwońmy w końcu po tą policję!- jęknęłam chodząc nerwowo o jego pokoju.
Westchnął.
-Jest dopiero 11...-mruknął.
-Co mnie to obchodzi?! Moja przyjaciółka zniknęła!- warknęłam- a jeżeli ktoś ją porwał? coś jej zrobił?
-Car też się martwię- odparł.
-To dzwoń do cholery, albo ja t zrobię- zawołałam nie dając mu wyboru.
Zrezygnowany wyciągnął telefon i wybrał numer londyńskiej policji.
o kilku minutowej rozmowie, zebraliśmy się i wszyscy pojechaliśmy na posterunek...
(Perspektywa Liam'a)
Wyszedłem w końcu z pokoju przesłuchań. Potarłem zmęczone oczy które jeszcze cudem się nie zamykały. dochodziła już 3 w nocy a ja nie spałem już od 45 godzin...
Dowlekłem się jakoś do poczekalni, usiadłem i zadzwoniłem Po Niall'a żeby mnie odebrał. Nie urwała nawet chwila kiedy moja głowa opadła na pierś...
-Liam! Obudź się! - usłyszałem głos Nialler'a.
Potrząsał moje ramię.
-Jeszcze chwileczkę- mruknąłem.
-Liam, do cholery, chyba nie masz zamiaru spać tutaj?!-zawołał.
Otworzyłem natychmiast oczy i spojrzałem na niego nieprzytomnie. Z wysiłkiem pomógł mi wstać, bo ja jeszcze nie kontaktowałem. Dopiero jak w twarz uderzył mnie silny letni wiatr obudziłem się.
W samochodzie wyjąłem telefon i weszłem na twitter'a. Wciąż myśląc o ostatnich wydarzeniach napisałem:
"Długo trzeba patrzeć w oczy,aby kogoś znać a w dodatku bardzo kochać, żeby swoje serce dać"
Westchnąłem, wychodząc z aplikacji i rzuciłem telefon na półkę rozdzielczą.
-Będzie dobrze- pocieszył mnie Niall.
-Mam nadzieję- odparłem cicho.
Kiedy zajechaliśmy przed nasz dom, bez słowa ruszyłem do swojego pokoju. BYłem wdzięczny że po drodze nie natknąłem się na Malika.
Rozebrałem się do bokserek i resztką sił dotarłem do łóżka. Ale nie mogłem spokojnie spać. Co chwilę budziłem się z nocnych koszmarów. Kiedy po raz kolejny obudziłem się z krzykiem, usłyszałem ciche pukanie do drzwi.
-Proszę- zawołałem ochrypłym głosem, wciąż uspokajając szaleńcze walenie serca.
Do pokoju wszedł Zayn. Jęknąłem z nie zadowolenia.
-Zanim cokolwiek powiesz czy mnie wyrzucisz z pokoju chciałem cię przeprosić za wszystko...nie mam pojęcia co zrobiłem rzez den cholerny alkohol, ale nigdy bym nie zdradził Peerie i ciebie, gdybym był trzeźwy. No ale się stało i wcale nie chcę się tłumaczyć. zawaliłem i za to siebie znienawidziłem.- powiedział szybko, a ja nie wiedziałem kompletnie co odpowiedzieć.
Nadal byłem świadomy że kocham Selenę, ale jej zdrada z Zayn'em bardzo bolała.
-Trudno mi będzie przebaczyć ci- wydusiłem.
-Wiem, ale chciałem żebyś wiedział że bardzo tego żałuję- westchnął.
Czekał żebym coś powiedział więcej ale ja...
-Potrzebuję czasu-odpowiedziałem.
-Rozumiem- odparł, cicho wycofując się z pokoju.
Nie miałem pojęcia co robić...byłem rozdarty i...chyba potrzebowałem rady Louis'a.
(Perspektywa Harry'ego)
-Co robisz ciekawego?- spytałem.
Podszedłem od tyłu do Lou i delikatnie musnąłem jego szyję, zaciągając się zapachem jego perfum. Wzdrygnął się kiedy poczuł mój dotyk.
-Nic- odpowiedział.
-Chyba nie dostałeś zboczonego SMS-a od fanki jak wczoraj Nialler?-zachichotałem- ohh...Louis, jaką ty masz sexi pupę! Dasz pomacać?
-Zamknij się!- powiedział i obrócil się do mnie przodem odrzucając telefon na bok.
-Czyli tak? Mam być zazdrosny?
-O moją siostrę Fizzy?-zachichotał.
-No...ten...tego...też dziewczyna- wyszczerzyłem się.
Lou przewrócił teatralnie oczami.
-Buziaczka?- za proponowałem niewinnie.
Uśmiechnął się szeroko i pochylił się ku mnie, ale zanim się zorientował co kombinuje, rzuciłem się na niego, przewracając go na plecy i wpijając się w jego usta.
-Wow- powiedział, kiedy oderwaliśmy się od siebie by zaczerpnąć powietrza- to jest "buziaczek"?
-Ale ci się podobało- powiedziałem pewny swojej racji.
-Jesteś niewyżyty- wytknął mi.
-Ja ci zaraz pokarzę co to znaczy "niewyżyty"! -powiedziałem uśmiechając się szeroko.
-Tak? No to czekam- zaczął się ze mną drażnić.
-Tu i teraz?- zdziwiłem się.
-No dajesz, kocie-musnął palcami mój policzek, zjeżdżając po linii szczęki i zatrzymał je na szyi.
Zaczęliśmy się całować, a ja co chwilę przygryzałem jego wargę. Po chwili wsadziłem mu od koszulę ręce i zacząłem błądzić po jego torsie. Nagle o mało mu nie zdarłem koszuli i zacząłem całować jego szyję i klatkę piersiową, schodząc w dół, przy tym zostawiając na jego ciele dorodne malinki. Lou wplótł mi we włosy dłonie i czochrał włosy, tym samym sprawiając przyjemne dreszcze na mim karku. Czując że szatyn zaczyna się podniecać, dodatkowo przejechałem po jego kroczu ręką. Powoli rozpiąłem jego spodnie a później bokserki. Nie spieszyłem się. Objąłem ustami nadprzyrodzenie mojego chłopaka i drażniłem go językiem i ruszając wolno w dół i górę.
-Harry, na litość Boską! przestań się nade mną znęcać!- wydyszał cicho pojękując.
Przewróciłem oczami i przyspieszyłem, chichotając. I kto tu jest teraz niewyżyty?
Nagle rozległo się pukanie i do pokoju wszedł Nialler, a w tym samym momencie Lou wytrysnął mi do ust, jego oczy zaszła mgiełka i przeciągle jęknął.
-Kurwa! Fuuuuj!- krzyknął zamykając oczy- czy ja zawsze muszę widzieć jak wy TO robicie albo jak się całujecie?!
Po czym wypadł z pokoju jak poparzony.
Spaliłem buraka przez tą sytuację. Spojrzałem na Tommo, a on zwyczajnie wybuchnął śmiechem.
-Co cię tak bawi?- zdziwiłem się.
-Komiczna mina Nialler'a- zachichotał.
Uśmiechnąłem się szeroko.
-Dobra, ogarnij się, a ja idę się dowiedzieć co chciał nam powiedzieć blondyn- odarł Tomlinson ubierając się szybko.
-Ale wieczorem wspólny prysznic!- zadecydowałem i klepnąłem go w pośladki kiedy wychodził.
_____________________________________________________________
Heloł! kolejny rozdział za nami! i nie ma się zlituj się. Kończę już powoli opowiadanie bo mam już napisany epilog i wgl. ale będzie NASTĘPNE opowiadanie które już zaczęłam pisać. dzięki za wszystkie komentarze i ponad 2000 wejść :D 6 KOMENTARZY i kolejny rozdział :) pozdrawiam Payne'owa
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)


4 komentarze:
no nieźle. czekam nn ;D
fajowe ;D czekam nn
czemu tak nas torturujesz , i dodajesz dopiero co 2 tygodnie ? , noo plisss, dodawaj raz w tygodniu ;D czekam niecierpliwie nn ;D
Super:D Musisz nas torturować i dodawać rozdział co 2 tygodnie?
Czekam z niecierpliwością na następny:)
Prześlij komentarz