czwartek, 28 listopada 2013

Ziall- Epilog

(kliknijcie najpierw tu)

" Do Zayn'a Malik'a od Niall'a Horan'a "

 Kiedy poprosiłeś  mnie żebym zawołał wszystkich do twojej sali, zacząłem przeczuwać że to już koniec. Moje obawy potwierdziły się kiedy zacząłeś mówić jak bardzo nas wszystkich kochasz...i ten piękny ostatni słaby uśmiech, skierowany tylko dla mnie. Z moich oczu wytrysnęła fontanna łez. To były ostatnie minuty twojego życia...ten fakt uderzył we mnie z dwojoną siłą. Przed oczami zobaczyłem wszystkie piękne chwile z tobą, wspólny smutek i zmartwienia.Każde wygłupy i radości. Każde bezsensowne małe kłótnie i to jak się słodko złościłeś za bałagan jaki zrobiłem. Nasze wspólne upojne noce i każde, nawet najdrobniejsze pocałunki.
 -Na zawsze zostaniesz w moim sercu- wydusiłem całując się po raz ostatni w suche, spękane usta.
   I odszedłeś...zabierając ze sobą część mnie.
   Poczułem napełniającą mnie pustkę i rozpacz.
   Otępiały patrzyłem jak twoja matka w histerii  chwyta cię za koszulę szpitalną i szarpie twoim ciałem, jak by chciała wykrzesać z ciebie jeszcze jakieś tchnienie życia. Liam i Lou, też nie powstrzymując łez, zaczęli odciągać ją od ciebie, próbując jakoś uspokoić.
   Siedziałem tak na krześle i wpatrywałem się wciąż w twoją nieruchomą twarz. delikatnie dotknąłem policzka i przejechałem po nim. Nie wiem ile minęło czasu. Twoi rodzice, Liam i Louis już wyszli. Zostałem tylko ja, TY i Harry.Dotarło do mnie w końcu że już cię nie ma. Zacząłem krzyczeć żebyś wrócił,, Hazz próbował mnie też jakoś uspokoić. A później wszedł personel i zajęli się twoim ciałem, prosząc abyśmy wyszli. Hazz zmusił mnie do wstania i wyprowadził mnie. Już nie płakałem. Loczka przerażało to jaki byłem spokojny...może przez to że już nie kontaktowałem, nie potrafiłem na nikogo spojrzeć. Postanowili zawieść mnie do domu.
   Lou zabrał twoje rzeczy ze szpitala w torbie i zaniósł do twojego pokoju, coś do mnie mówiąc. Nie potrafiłem go zrozumieć...a może nie chciałem?
   Skuliłem się na kanapie w salonie i zacząłem się gapić bezmyślnie w czarny ekran telewizora, zciskając w dłoni kopertę...od ciebie. Prosiłeś abym ją przeczytał po tym jak już cię tu nie będzie. Ale na razie nie byłem w stanie tego zrobić.
   Razem ze mną w salonie usiedli chłopcy. Spędziliśmy tak całe popołudnie i wieczór w ciszy, by uczcić ciebie.

[trzy dni później]

   Na twoim pogrzebie, jako ostatni odszedłem od twojego grobu. Przez całą ceremonię, Liam otaczał mnie ramieniem, lekko przytulając. Było mi ciężko i chyba to ja najbardziej widocznie byłem przybity z naszej czwórki. Bardzo się o mnie troszczyli kiedy...umarłeś. Byli naprawdę kochani. Mówiłem ci że Li ze mną zamieszkał? Nie chciał żebym został sam.
   Kiedy wróciliśmy do domu, poszedłem do mojej sypialni i na szafce nocnej zobaczyłem twój list. Jeszcze do dzisiaj nie otwarty. Z drżącymi rękami rozdarłem kopertę i zacząłem czytać.
   To był testament i napisałeś tam kila próśb.
   Jedną już znałem, chciałeś żeby kontynuować karierę One Direction. Póki co zrobimy sobie długą przerwę i jeszcze nie wiemy kiedy wrócimy znów do pracy...ale wrócimy na pewno. Będziemy śpiewać-dla ciebie i fanów. Modest chciał nam znaleźć piątego nowego członka. Nie zgodziliśmy się.  Postawiłem się im w imieniu nas wszystkich. Będzie tylko nas czterech. I wiesz co? Chyba przejąłem twoją rolę Badboy'a. To teraz ja załatwiam wszystko z Magmentem. Jeżeli nam się coś nie podoba to ja mówię im to w twarz i uparcie dążę do tego żeby było po naszemu. Wiesz że twój pogrzeb chcieli zrobić po cichu? Nie pozwoliłem na to żeby fani i inni którzy tak bardzo ci byli wdzięczni i cię kochali, nie mogli wziąść udziału w twoim pożegnaniu. Powinieneś mieć przyzwoity pogrzeb, bo byłeś wspaniałym człowiekiem i pokazałeś że bycie sławnym i bogatym to wcale nie oznacza że trzeba być nadętym, nie pomagać i uważać się za o wiele lepszego od innych. Obaliłeś ten mit.
   I byłbym zapomniał...twoja "opowieść" jak prosiłeś, zaniosłem do drukarni. powinna już wyjść za cztery miesiące.

[trzy tygodnie później]

   Twoje rzeczy zostały wystawione na licytację i pieniądze z tego  poszły, jak sobie życzyłeś, na cele charytatywne dla ubogich ludzi w afryce i chore dzieci na całym świecie. Zostawiłem sobie kilka twoich rzeczy na pamiątkę...nie jesteś zły?
   Twoje pieniądze daliśmy na fundację dla tych chorych dzieci, którymi jakiś czas się opiekowałeś i daliśmy też trochę na studia dla twoich młodszych sióstr.
   Larry ujawnili się i Modest dał im spokój ze względu na twoją wcześniejszą interwencję.
   Staram się i powoli wracam do codzienności. Chłopcy też. Fani udzielają nam niesamowitego wsparcia.
   Będę silny. Tak silny jak ty byłeś do końca.
   Gdy będziesz patrzył na nasz zespół, fanów, ludzi których kochałeś-będziesz dumny jak nigdy. Wierzę w to.

                     ______________________________________________________

Przybywam do was z Epilogiem! Dziękuję za wszystkie komcie do tych czas i za tyle wejść *.*
Jak wam się podoba Midnight Memories? dla mnie jest boska*.*
Jak wspominałam wcześniej nowe opowiadanie o Harry'm i Jasmine pojawi się w styczniu bo wcześniej nie mam czasu. Cukiernia, święta, przyjaciele i zespół w którym śpiewam...mam nadzieje że rozumiecie. Bay!

Pozdrawiam :
Hayne'owa















4 komentarze:

oopsmyliam pisze...

Całkiem w porządku :)
PS sorry, ale bardziej jaram się tutaj, że Ziam, a nie Ziall haha. Tak już mam :C

Anonimowy pisze...

Jezu ale smutne opowiadanie!Boze pisze to ze lzami w oczach.Jak dobrze, ze to tylko twoja wyobraznia i ze Zayn zyje.Zycze weny do nowego opowiadania :)

Anonimowy pisze...

Fajne! szkoda, że musiało się tak skończyć :( biedny Niall :( czekam na kolejne!

Gabi

Unknown pisze...

Boże przez to opowiadanie nie mogę przestać płakać. Jesteś świetna.