sobota, 16 lutego 2013

Rozdział XVIII


(Perspektywa Seleny)
  
   Czas się zatrzymał wraz z widokiem Liam’a w drzwiach. Po chwili wypadł z pokoju z bólem wymalowanym na twarzy. Zrzuciłam z siebie mulata, który dość mocno uderzył o podłogę i obiegłam za Liam’em. Był już na dole kiedy go dogoniłam. Ubierał buty.
 -Liam! Daj mi to wytłumaczyć!- poprosiłam.
 -Selena, tu nie ma czego tłumaczyć...Myślałem że jesteś inna. Myliłem się- odpowiedział i odwrócił wzrok, bym nie zauważyła łez wzbierających się w jego oczach.
 -Liam...to on zaczął...ja tego nie chciałam- zaczęłam się rozpaczliwie tłumaczyć.
 -Nie widziałem żebyś jakoś chciała go powstrzymać. A teraz zejdź mi z oczu!
   Wypadł na zewnątrz, znikając w ciemności.
 -Liam...do nie tak...- szepnęłam bardziej do siebie niż do niego.
   Mój świat się zawalił. Straciłam właśnie ukochaną osobę, którą zraniłam tak, że znienawidziłam samą siebie...w sumie Zayn też nie był bez winy.
   Musiałam stąd  wyjść...nie mogłam tu zostać. Zeszłam szybko do piwnicy, zabrałam dużo alkoholu i wyszłam z domu. Chciałam się upić do nieprzytomności, zapomnieć o wszystkim. Poszłam w bliżej nieokreślonym kierunku i zaczęłam płakać. Sięgłam po wódkę i zaczęłam ją pić prosto z gwinta...

(Perspektywa Harry’ego)

   Otworzyłem powoli oczy, czując potworny ból głowy. Wtulony byłem w Louis’a i to całkiem...nagusieńki. On zresztą to samo. Nie pamiętałem prawdę mówiąc to nic. Mogłem tylko wywnioskować, że w nocy było gorąco między mną i Lou po rozrzuconych wszędzie ubraniach. Przywarłem do niego mocniej, delektując się ciepłem bijącym od niego.
 -Lou...śpisz?- spytałem cicho.
 -Nie- odpowiedział całując mnie w czoło.
 -Może pamiętasz...co wczoraj robiliśmy?- spytałem niepewnie.
 -Oj działo się- zachichotał.
 -Ja...nie pamiętam nic od kąt pogodziliśmy się z Zayn’em- jęknąłem.
 -Nie trzeba było tyle pic. Ale z tego co widziałem Malik ci dorównywał- dodał.
 -Aha- mruknąłem.
   Nastała przyjemna cisza.
 -Boo...?- odezwałem się po chwili.
 -Hmm? –wymamrotał.
 -Masz coś do picia?- spytałem niewinnie.
 -Tak. Zabezpieczyłem się na rano. Tylko nie wypij wszystkiego, mnie też suszy- odparł podając mi karton soku, który wyciągnął z pod łóżka.
   Nie patrząc jaki to sok, przyssałem się  zostawiając tylko kilka łyków i podałem Tommo.
 -Dzięki za szczodrość Styles- zakpił dopijając sok i rzucając go na podłogę- później się sprzątnie...
 -Larry!! Chcecie śniadanie?!- zawołał z dołu Niall.
 -Już idziemy!! –odkrzyknąłem.
 -Od kiedy nas nazywa „Larry” ?-zdziwił się Lou.
 -Nie mam pojęcia, ale mi się podoba- wyszczerzyłem się i wstałem, szukając w tym całym bałaganie bokserek.
   Tomlinson oparł się na łokciach i zaczął obserwować moje poczynania, kiedy snułem zupełnie nagi po pokoju.
 -Masz całkiem seksi tyłek- wyparował.
 -Masz lepszy- odparłem w tym samym Momocie znajdując bieliznę- niw uważasz że powinniśmy zainwestować w jedno wspólne łóżko...?
 -Może i masz rację- odpowiedział.
   Ubrałem bokserki i rzuciłem ubrania Louis’owi. Jak zawsze zszedłem na dół tylko w bieliźnie, a Lou kompletnie ubrany.
 -Nialler, zostawiłeś nam coś jeszcze, czy sam wszystko zjadłeś?- spytałem wchodząc do kuchni, czochrając sobie włosy jeszcze bardziej.
 -Taa- odpowiedział wystawiając mi język.
   Po chwili wrócił spowrotem do lektury. Usiadłem przy stole, nalewając sobie do szklanki mleka i sięgnąłem po tosty, chwilę później podsuwając talerz Tommo. Uśmiechnął się słodko i już miał pocałować mnie w usta, kiedy trzasnęły drzwi frontowe. Do kuchni wszedł przygnębiony Liam. Do tego dziwnie się zachowywał.
 -Hej- mruknął cicho.
 -Cześć- powiedziałem równocześnie z Lou.
   Nialler wyciągnął rękę w jego stronę żeby przybił piątkę, ale tak się nie stało. Poderwał szybko głowę z nad książki i spojrzał na niego zaskoczony. Li usiadł tylko bez słowa przy stole, nalał sobie soku i gapił się tępo w szklankę.
 -Liam, a gdzie Selena?- spytał niepewnie Lou.
   Skrzywił się na dźwięk jej imienia.
 -Coś się stało?
 -Zdradziła mnie- wydusił odwracając od nas wzrok.
 -Że co?! Selena?! Z kim?!- Niall prawie się zakrztusił tostem.
 -Z...Malikiem...- jego głos lekko zadrżał.
   Zapadł głucha cisza. Wszyscy byliśmy w szoku.  Zayn i Selena...?-jakoś mi to nie pasowało.
   Payne zakrył rękami twarz.
 -Ale...jak...?- odezwałem się pierwszy.
 -Ona wczoraj poszła do łazienki do góry. Długo nie wracała, więc pomyślałem ze się źle poczuła czy coś...łazienka była pusta. Przechodząc obok pokoju Zayna, usłyszałem że z kimś rozmawia. Myślałem że zadzwonił jak zwykle do Peerie. Postanowiłem więc spytać go czy jej nie widział. Wszedłem do pokoju... a tam co...? obmacują się nawzajem i całują! –wytłumaczył ani razu nie używając imienia Sel- dlaczego mi się to zawsze przytrafia?! Co ze mną nie tak?!
 -Z tobą jest wszystko w porządku tylko...źle natrafiasz- pocieszył go Louis, kładąc mu na ramieniu rękę.
 -a z Malik’iem to ja sobie pogadam! –zawołał Horan.
 -Z przyjemnością ci pomogę- poparłem go.
   Po chwili Liam stwierdził że idzie spać, bo całą noc plus przed południe, wałęsał się po Londynie, a ja położyłem głowę na ramieniu Tommo, który natychmiast otoczył mnie ramieniem.

(Perspektywa Zayn’a)

   Miałem taki piękny sen z Peerie, kiedy nagle obudziłem się z hukiem spadając z łóżka. No tak, nie miła pobudka. Wstałem z podłogi wcześniej wyplontywując się z kołdry, która ciasno owinęła się wokół mojego ciała. Do tego jęknąłem bo miałem potężnego kaca. W ogóle nie miałem pojęcia jak znalazłem się u mnie w pokoju...miałem jak to się mówi „urwany film”. Spałem nawet w ubraniach.
   Zwlekłem się na dół do salonu , szukając czegokolwiek do picia. Nagle w kuchni rozległ się głośny śmiech i radosne krzyki. Przykładając sobie do skroni palce wszedłem do kuchni.
   Niall za wszelką cenę chciał coś ukryć przed Harry’m i Lou pod stołem, którzy go otoczyli z dwóch stron.
 -Ej! Chłopaki! Spokojnie! I przy okazji nie wrzeszczcie tak bo mi łeb rozwala –poskarżyłem się.
   Ucichli i spoważnieli na mój widok. Ich spojrzenia wierciły mi w głowie dziury. Coś było nie tak. Nigdy się tak nie zachowywali w stosunku do mnie. No chyba że cos przeskrobałem.
 -Co?- spytałem w końcu.
 -Jak mogłeś cos takiego zrobić?!- zawołał z wyrzutem Louis.
 -Ale...o co chodzi?- spytałem zdezoriętowny sytuacją.
 -tylko nie kłam że nie wiesz! –tym razem odezwał się Hazz.
 -Właśnie nie wiem o co chodzi- powiedziałem jeszcze bardziej ogłupiały.
 -O to że o mało nie przeleciałeś Seleny na oczach Liam’a!- uświadomił mnie Nialler.
 -Ż-że co?! Żarty sobie ze mnie robicie?!- otworzyłem szeroko oczy niedowierzając w to co usłyszałem.
 -Albo faktycznie nic nie pamiętasz, albo tak dobrze udajesz- w drzwiach pojawił się Liam.
   Popatrzył na mnie oczami w których płonęła wściekłość, do mojej osoby. Nagle ktoś do tego zadzwonił do drzwi.
 -pójdę otworzyć – mruknął Li i zniknął w korytarzu.
   W kuchni zapadła cisza w której dał się usłyszeć jak Payne rozmawia z kimś. Nagle do kuchni wparowała Pezz, a za nią wszedł Liam. Oboje nie mieli zaciekowych min. Cofnąłem się do tyłu o parę kroków.
 -Ty dupku! Ty skończony idioto!- krzyknęła blondynka niebezpiecznie się do mnie zbliżając.- myślałeś że się nie dowiem?! A ja ci ufałam palancie!
 -Peerie...-zacząłem ale mi przerwała.
 -wiedziałam co było w x-factorze, że spotykałeś się z dwoma dziewczynami naraz! Myślałam że od tego czasu wydoroślałeś! A ty co?! Zdradziłeś mnie! I to z nie byle kim! Z samą Seleną Amity! Przecholowałeś! Z nami koniec!- wygarnęła mi płacząc przy tym i zanim się zorientowałem oberwałem z całej siły z liścia.
   Gdyby spojrzenia umiały zabijać, leżałbym już dwa razy martwy. Wybiegła wściekła z mieszkania, a ja dotknąłem palącego policzka. Po chwili Li też wyszedł. Opadłem ciężko na najbliższe wolne krzesło, nie zwracając uwagę na resztę chłopaków, ukryłem twarz w dłoniach.
 -Ja chyba kurwa śnię! To nie może być prawda!- krzyknąłem z bezsilności.
   Tyle się starałem i wszystko spieprzyłem!
   Poczułem jak zaczynają  mnie piec oczy i w tym samym momencie wezbrała się we mnie złość na samego siebie. Wstałem gwałtownie przewracając krzesło i wychodząc kopnąłem z całej siły w stojący w kącie kosz, który pękną na pół wysypując do okoła śmieci. Nie przejmując się tym, ruszyłem do swojego pokoju, zamykając się w nim i rozwalając wszystko co napatoczyło mi się do rąk. W końcu usiadłem na ziemi rycząc jak głupi z własnej głupoty...



Helloł! Witam po kolejnym rozdziale i mam nadzieję że się wam podoba :D za dwa tygodnie kolejny tylko musi być 5 KOMENTARZY! Dziękuję za wejścia i wszystkie inne komentarze J jak ktoś chce być powiadomiony o nowym rozdziale przez tt to piszcie nicki w komentarzu ;) 
PS. Powoli zbliżamy się do końca historii, ale nie  martwcie się, na koniec dużo akcji i szykuje kolejne opowiadanie (moja wena szleje):P
Pozdrawiam Payne’owa.
Ps. czytałam relację chłopaków na temat tego co przeżyli w Ghanie, jak to wygląda i wgl i ryczę jak pojebana widząc te wszystkie zdjęcia :'( jestem z nich cholernie z nich dumna i mam nadzieję że uda im się dużo uzbierać kasy na te wszystkie dzieci ;)






5 komentarzy:

Anonimowy pisze...

hehe ;D dobre... ale nn i błagam cie nie kończ tego opowiadania.

Anonimowy pisze...

niezłe tooo ;D czekam nn

Anonimowy pisze...

też mam nadzieje że się uda. czekam nn , mam nadzieje, ze nie skończysz tego opowiadania. ;D

Anonimowy pisze...

super, czekam nn <3
uda im sie ;d

Anonimowy pisze...

mam nadzieję, że szybko zlecą te 2 tygodnie bo uwielbiam twoje ;opowiadania . hehe ;D nn i to szybko ;D