(Perspektywa Seleny)
Czas się zatrzymał
wraz z widokiem Liam’a w drzwiach. Po chwili wypadł z pokoju z bólem
wymalowanym na twarzy. Zrzuciłam z siebie mulata, który dość mocno uderzył o
podłogę i obiegłam za Liam’em. Był już na dole kiedy go dogoniłam. Ubierał
buty.
-Liam! Daj mi to
wytłumaczyć!- poprosiłam.
-Selena, tu nie ma
czego tłumaczyć...Myślałem że jesteś inna. Myliłem się- odpowiedział i odwrócił
wzrok, bym nie zauważyła łez wzbierających się w jego oczach.
-Liam...to on
zaczął...ja tego nie chciałam- zaczęłam się rozpaczliwie tłumaczyć.
-Nie widziałem żebyś
jakoś chciała go powstrzymać. A teraz zejdź mi z oczu!
Wypadł na zewnątrz,
znikając w ciemności.
-Liam...do nie
tak...- szepnęłam bardziej do siebie niż do niego.
Mój świat się zawalił.
Straciłam właśnie ukochaną osobę, którą zraniłam tak, że znienawidziłam samą
siebie...w sumie Zayn też nie był bez winy.
Musiałam stąd wyjść...nie mogłam tu zostać. Zeszłam szybko
do piwnicy, zabrałam dużo alkoholu i wyszłam z domu. Chciałam się upić do
nieprzytomności, zapomnieć o wszystkim. Poszłam w bliżej nieokreślonym kierunku
i zaczęłam płakać. Sięgłam po wódkę i zaczęłam ją pić prosto z gwinta...
(Perspektywa Harry’ego)
Otworzyłem powoli
oczy, czując potworny ból głowy. Wtulony byłem w Louis’a i to
całkiem...nagusieńki. On zresztą to samo. Nie pamiętałem prawdę mówiąc to nic. Mogłem
tylko wywnioskować, że w nocy było gorąco między mną i Lou po rozrzuconych
wszędzie ubraniach. Przywarłem do niego mocniej, delektując się ciepłem bijącym
od niego.
-Lou...śpisz?-
spytałem cicho.
-Nie- odpowiedział
całując mnie w czoło.
-Może pamiętasz...co
wczoraj robiliśmy?- spytałem niepewnie.
-Oj działo się-
zachichotał.
-Ja...nie pamiętam
nic od kąt pogodziliśmy się z Zayn’em- jęknąłem.
-Nie trzeba było tyle
pic. Ale z tego co widziałem Malik ci dorównywał- dodał.
-Aha- mruknąłem.
Nastała przyjemna
cisza.
-Boo...?- odezwałem
się po chwili.
-Hmm? –wymamrotał.
-Masz coś do picia?-
spytałem niewinnie.
-Tak. Zabezpieczyłem się
na rano. Tylko nie wypij wszystkiego, mnie też suszy- odparł podając mi karton
soku, który wyciągnął z pod łóżka.
Nie patrząc jaki to
sok, przyssałem się zostawiając tylko
kilka łyków i podałem Tommo.
-Dzięki za szczodrość
Styles- zakpił dopijając sok i rzucając go na podłogę- później się sprzątnie...
-Larry!! Chcecie śniadanie?!-
zawołał z dołu Niall.
-Już idziemy!! –odkrzyknąłem.
-Od kiedy nas nazywa „Larry”
?-zdziwił się Lou.
-Nie mam pojęcia, ale
mi się podoba- wyszczerzyłem się i wstałem, szukając w tym całym bałaganie
bokserek.
Tomlinson oparł się
na łokciach i zaczął obserwować moje poczynania, kiedy snułem zupełnie nagi po
pokoju.
-Masz całkiem seksi
tyłek- wyparował.
-Masz lepszy-
odparłem w tym samym Momocie znajdując bieliznę- niw uważasz że powinniśmy
zainwestować w jedno wspólne łóżko...?
-Może i masz rację-
odpowiedział.
Ubrałem bokserki i
rzuciłem ubrania Louis’owi. Jak zawsze zszedłem na dół tylko w bieliźnie, a Lou
kompletnie ubrany.
-Nialler, zostawiłeś
nam coś jeszcze, czy sam wszystko zjadłeś?- spytałem wchodząc do kuchni,
czochrając sobie włosy jeszcze bardziej.
-Taa- odpowiedział wystawiając
mi język.
Po chwili wrócił spowrotem
do lektury. Usiadłem przy stole, nalewając sobie do szklanki mleka i sięgnąłem
po tosty, chwilę później podsuwając talerz Tommo. Uśmiechnął się słodko i już
miał pocałować mnie w usta, kiedy trzasnęły drzwi frontowe. Do kuchni wszedł
przygnębiony Liam. Do tego dziwnie się zachowywał.
-Hej- mruknął cicho.
-Cześć- powiedziałem
równocześnie z Lou.
Nialler wyciągnął
rękę w jego stronę żeby przybił piątkę, ale tak się nie stało. Poderwał szybko
głowę z nad książki i spojrzał na niego zaskoczony. Li usiadł tylko bez słowa
przy stole, nalał sobie soku i gapił się tępo w szklankę.
-Liam, a gdzie
Selena?- spytał niepewnie Lou.
Skrzywił się na
dźwięk jej imienia.
-Coś się stało?
-Zdradziła mnie-
wydusił odwracając od nas wzrok.
-Że co?! Selena?! Z kim?!-
Niall prawie się zakrztusił tostem.
-Z...Malikiem...-
jego głos lekko zadrżał.
Zapadł głucha
cisza. Wszyscy byliśmy w szoku. Zayn i Selena...?-jakoś
mi to nie pasowało.
Payne zakrył rękami
twarz.
-Ale...jak...?-
odezwałem się pierwszy.
-Ona wczoraj poszła
do łazienki do góry. Długo nie wracała, więc pomyślałem ze się źle poczuła czy
coś...łazienka była pusta. Przechodząc obok pokoju Zayna, usłyszałem że z kimś
rozmawia. Myślałem że zadzwonił jak zwykle do Peerie. Postanowiłem więc spytać
go czy jej nie widział. Wszedłem do pokoju... a tam co...? obmacują się
nawzajem i całują! –wytłumaczył ani razu nie używając imienia Sel- dlaczego mi
się to zawsze przytrafia?! Co ze mną nie tak?!
-Z tobą jest wszystko
w porządku tylko...źle natrafiasz- pocieszył go Louis, kładąc mu na ramieniu
rękę.
-a z Malik’iem to ja
sobie pogadam! –zawołał Horan.
-Z przyjemnością ci pomogę-
poparłem go.
Po chwili Liam stwierdził
że idzie spać, bo całą noc plus przed południe, wałęsał się po Londynie, a ja
położyłem głowę na ramieniu Tommo, który natychmiast otoczył mnie ramieniem.
(Perspektywa Zayn’a)
Miałem taki piękny
sen z Peerie, kiedy nagle obudziłem się z hukiem spadając z łóżka. No tak, nie
miła pobudka. Wstałem z podłogi wcześniej wyplontywując się z kołdry, która
ciasno owinęła się wokół mojego ciała. Do tego jęknąłem bo miałem potężnego
kaca. W ogóle nie miałem pojęcia jak znalazłem się u mnie w pokoju...miałem jak
to się mówi „urwany film”. Spałem nawet w ubraniach.
Zwlekłem się na dół
do salonu , szukając czegokolwiek do picia. Nagle w kuchni rozległ się głośny
śmiech i radosne krzyki. Przykładając sobie do skroni palce wszedłem do kuchni.
Niall za wszelką cenę
chciał coś ukryć przed Harry’m i Lou pod stołem, którzy go otoczyli z dwóch
stron.
-Ej! Chłopaki! Spokojnie!
I przy okazji nie wrzeszczcie tak bo mi łeb rozwala –poskarżyłem się.
Ucichli i spoważnieli
na mój widok. Ich spojrzenia wierciły mi w głowie dziury. Coś było nie tak. Nigdy
się tak nie zachowywali w stosunku do mnie. No chyba że cos przeskrobałem.
-Co?- spytałem w
końcu.
-Jak mogłeś cos takiego
zrobić?!- zawołał z wyrzutem Louis.
-Ale...o co chodzi?-
spytałem zdezoriętowny sytuacją.
-tylko nie kłam że
nie wiesz! –tym razem odezwał się Hazz.
-Właśnie nie wiem o
co chodzi- powiedziałem jeszcze bardziej ogłupiały.
-O to że o mało nie
przeleciałeś Seleny na oczach Liam’a!- uświadomił mnie Nialler.
-Ż-że co?! Żarty sobie
ze mnie robicie?!- otworzyłem szeroko oczy niedowierzając w to co usłyszałem.
-Albo faktycznie nic
nie pamiętasz, albo tak dobrze udajesz- w drzwiach pojawił się Liam.
Popatrzył na mnie
oczami w których płonęła wściekłość, do mojej osoby. Nagle ktoś do tego
zadzwonił do drzwi.
-pójdę otworzyć –
mruknął Li i zniknął w korytarzu.
W kuchni zapadła
cisza w której dał się usłyszeć jak Payne rozmawia z kimś. Nagle do kuchni
wparowała Pezz, a za nią wszedł Liam. Oboje nie mieli zaciekowych min. Cofnąłem
się do tyłu o parę kroków.
-Ty dupku! Ty skończony
idioto!- krzyknęła blondynka niebezpiecznie się do mnie zbliżając.- myślałeś że
się nie dowiem?! A ja ci ufałam palancie!
-Peerie...-zacząłem
ale mi przerwała.
-wiedziałam co było w
x-factorze, że spotykałeś się z dwoma dziewczynami naraz! Myślałam że od tego
czasu wydoroślałeś! A ty co?! Zdradziłeś mnie! I to z nie byle kim! Z samą Seleną
Amity! Przecholowałeś! Z nami koniec!- wygarnęła mi płacząc przy tym i zanim
się zorientowałem oberwałem z całej siły z liścia.
Gdyby spojrzenia
umiały zabijać, leżałbym już dwa razy martwy. Wybiegła wściekła z mieszkania, a
ja dotknąłem palącego policzka. Po chwili Li też wyszedł. Opadłem ciężko na
najbliższe wolne krzesło, nie zwracając uwagę na resztę chłopaków, ukryłem
twarz w dłoniach.
-Ja chyba kurwa śnię!
To nie może być prawda!- krzyknąłem z bezsilności.
Tyle się starałem i
wszystko spieprzyłem!
Poczułem jak
zaczynają mnie piec oczy i w tym samym
momencie wezbrała się we mnie złość na samego siebie. Wstałem gwałtownie
przewracając krzesło i wychodząc kopnąłem z całej siły w stojący w kącie kosz, który
pękną na pół wysypując do okoła śmieci. Nie przejmując się tym, ruszyłem do
swojego pokoju, zamykając się w nim i rozwalając wszystko co napatoczyło mi się
do rąk. W końcu usiadłem na ziemi rycząc jak głupi z własnej głupoty...
Helloł! Witam po kolejnym rozdziale i mam nadzieję że się
wam podoba :D za dwa tygodnie kolejny tylko musi być 5 KOMENTARZY! Dziękuję za
wejścia i wszystkie inne komentarze J jak ktoś chce być powiadomiony o nowym rozdziale przez tt to piszcie nicki w komentarzu ;)
PS. Powoli zbliżamy się do końca historii, ale nie martwcie się, na koniec dużo akcji i szykuje
kolejne opowiadanie (moja wena szleje):P
Pozdrawiam Payne’owa.
Ps. czytałam relację chłopaków na temat tego co przeżyli w Ghanie, jak to wygląda i wgl i ryczę jak pojebana widząc te wszystkie zdjęcia :'( jestem z nich cholernie z nich dumna i mam nadzieję że uda im się dużo uzbierać kasy na te wszystkie dzieci ;)





5 komentarzy:
hehe ;D dobre... ale nn i błagam cie nie kończ tego opowiadania.
niezłe tooo ;D czekam nn
też mam nadzieje że się uda. czekam nn , mam nadzieje, ze nie skończysz tego opowiadania. ;D
super, czekam nn <3
uda im sie ;d
mam nadzieję, że szybko zlecą te 2 tygodnie bo uwielbiam twoje ;opowiadania . hehe ;D nn i to szybko ;D
Prześlij komentarz