sobota, 2 lutego 2013

Rozdział XVII

(Perspektywa Seleny)

   zachowanie Zayn'a było coraz ciekawsze. chyba nawet coś kombinował. No ale cóż, wiele nad tym się nie zastanawiałam bo po pierwsze; nie miałam czasu (Zayn miał 1000 pomysłów na minutę) a poza tym dałam już mu wolną rękę, żeby zabawiał mnie różnymi atrakcjami w wesołym miasteczku (chociaż miałam czasami wyrzuty sumienia że Liam siedzi chory w domu a ja tu w najlepsze szaleję). właśnie ledwo wstałam, bo kręciło mi się w głowie po diabelskim młynie.
 -Zayn! Mam już dość!- poskarżyłam się - chodźmy w końcu do tego cholernego domu!
 -Ok zadzwonię po taxi- zgodził się ku mojemu zdziwieniu.
 -Tak po prostu? Już mnie nie zatrzymujesz? - uniosłam jedną brew.
 -No tak, sam mam już w zasadzie dość. A muszę mieć jakieś siły na wieczór- wytłumaczył.
 -Szykuje się intensywny wieczór z Peerie?- wyszczerzyłam się.
 -coś w tym stylu- westchnął
   Właśnie podjechała Taxówka, więc jako pierwsza weszłam do środka.
   Kilkanaście minut później stanęłam przed domem chłopaków, czekając na Malika aż zapłaci kierowcy.
   Z karzdym krokiem czułam się coraz mniej pewnie, dziwnie i byłam lekko zaniepokojona, czując że coś się święci. Do tego dopiero teraz zaczęło do mnie docierać że mam 18 lat. w końcu miałam tyle lat co Hazza.
   Otworzyłam spokojnie drzwi widząc jak Mulat mnie obserwuje.
 -Co?
 -Nic, nic-odparł uśmiechając się do mnie szeroko- wchodź.
   Gdy tylo przekroczyłam róg, światła się oświeciły i usłyszałam jednogłośne "Wszystkiego najlepszego Sel!".
   Zamurowało mnie widząc tyle osób, zwłaszcza gdy w śród znajomych ze starej szkoły i z kółka teatralnego stali Ed Sheeran, Demi Lovato i Katy Perry. Skąd się wszyscy tu wzieli?!
   Zayn tylko uśmiechnął się gdy posłałam mu zdziwione sojrzenie i okleał mnie po ramieniu po przyjacielsku.
 -Dlatego mnie zatrzymywałeś?- sytałam go , ale nie odpowiedział bo wszyscy gośćie rzucili sięna mnie z życzeniami i prezentami.
   Malik tylo je przechwytywał ode mnie i odkładał w kąt.
   W końcu po kilku minutach poszli się bawić w najlepsze na parkiecie, a kontem oka zauwarzyłam jak Niall znika z Carmen w kuchni. zaśmiałam się cicho. zaniepokoiłam się bo nigdzie nie zauważyłam Liam'a. może siedzi u siebie w pokoju u siebie chory? odeszłam do Louis'a, który właśnie usiadł w fotelu.
 -Lou, wiesz gdzie jest Liam?- spytałam.
 -Mowił żeby ci przekazać żebyś wyszła do ogrodu- odpowiedział.
 -a to cwaniak! udawał że jest chory! -mruknęłam i ruszyłam na zewnątrz.
   Rozejrzałam się do okoła w ciemności. Li siedział na na huśtawce z opartymi łokciami o uda, a w dłoni trzymał podłużne pudełeczko, któe obracał w palcach, przyglądając mu się. Podniusł dopiro głowe kiedy byłam kilka krokow od niego. uśmiechnął się czule do mnie.
 - piękna, bezchmurna noc, odczas pełni księżyca i miliony gwiazd mrugających nad naszymi głowami a ja widzę moja śliczną boginię, która ma dziś urodziny- powiedział cicho i wstał podchodząc do mnie - wszytkiego najleszego i więcej szczęścia niz dotychczas. -zachichotał cicho
 -Dziękuję ale to nie ja ostatnio rozwaliłam poł pokoju jedną koszulką- przypomniałam mu.
 -Mniejsza o to- mruknął, uśmiechając się delikatnie i rzyciągając mnie do siebie.
   Musnął swoimi ustami moje, odsunął sie troszeczkę i uniusł pudełeczko. otworzył je tak abym mogła zobzcyć co jest w środku. Moim oczom ukazała się  cudna srebna bransoletka. bojąc się że ją uszkodzę, dotknęłam ją delikatnie upewniając  się że jest prawdziwa. Zerknęłam na Liama, który zachęcił mnie ruchem głowy abym ją wzieła do ręki. dopiero jak ją podniosłam zobaczyłam oprócz maleńkich brylancików zawieszkę "S&L"
 -Boże Liam! to musiało kosztować majątek!- wydusiłam w końcu.
 -Nie jest tak cenna jak ty. Co ja mówię?ty jesteś bezcenna! - odpowiedział.
 -Dzięki za porównanie mnie do bransoletki -stwierdziłam udając poważną.
   Liam zmieszł się nieco, rumieniąc się. Zachichotałam i przytuliłam go mocno, szeptając do ucha że jest piękna. chyba poczuł się mile połechtany.
 -Wracajmy do środka To w końcu twoja impreza-powiedział całując mnie w policzek.
   Resztę wieczoru świetnie się bawiłam, mając Liam'a i najbliższych przyjaciół u boku. oznałam też lepiej Eda Shareen'a, Demi Lovato i Katy Perry. okazali się całkiem świetni. szybko się uiłam (w końcu legalnie!!). Całkowicie się rozluźniłam i zaczęłam tańczyć szybką piosenkę. Po chwili zauważyłam że arkiet stał się pusty i wokół niego stoją wszyscy przyglądając mi sie z podziwem. Po chwili doszedł do mnie mój chłopak i zaczął ze mną tańczyć. Za nim się zoriętowałam, nie wiele nas dzieliło.
 -Gożko! Gożo! -zaczął wołać Louis z Harry;m i zaraz óźniej dołączyli sie inni.
   Spojżałam prosto w czekoladowe oczy, które przepełniały iskry radości. przymknęlam oczy i nasze usta się spotkały w namiętnym pocałunku. Wszyscy chcieli więcej, a my nie mieliśmy nic przeciwko, więc Li wkradł się do moich ust językiem przyciągając mnie jeszcze bliżej. NIe zostałam mu dłużna i też oddawałam pocałunki. W końcu oderwaliśmy się od siebie by zaczerpnąć powietrza. uśmiechnęliśmy sie do siebie.

(Perspektywa Zayn'a)

 -Kochanie, spotkamy się jutro? -spytała Peerie.
 -No pewnie!- odarłem całując ją czule w usta- na pewno nie chcesz żebym cię odprowadził?
 -Nie trzeba. idż się bawić- zapewniła oddając pocałunek i wsiadając do taxi.
   Pomachałem jej jeszcze i wróciłem do środka.
 -Malik! Chodź robić za Dj! chcę sie w końcu napić!- krzyknął Niall.
 -A muszę?- ruszyłem do niego nie chętnie.
 -Dosłownie pół godzinki!- zapewnił.
 -Wow, tak szybko zdążysz się narąbać?- zdziwiłem się.
 - przyniosę sobie jeszcze kilka piw i jakieś przekąski na stanowisko- wyszczerzył sie.
 -No dobra, ale mi możesz przynieść mi kilka butelek win. W tedy w to wchodzę-  postawiłem warunek.
 - ok, zaraz wrócę- odpowiedział i zniknął w jadalni.
   Ja usiadłem  przy sprzęcie i sięgnąłem o mikrofon.
 -No dobra ludzie! zmiana Dj Niall'a na Malik'a -powiadomiłem.
   Już miałem puścić muzykę kiedy z znikąd pojawił się Louis , wyrywając mi mikrofon.
 -I Dj Tommo- dodał szatyn.
   Powitali nas gromkimi brawami  i gwizdami. Uśmiechnąłem się sztucznie. Gdy tylko z głośników popłynęła muzyka Lou zwrócił się do mnie.
 -Czy ty musisz byż aki w stosunku do mnie i Harry'ego?-spytał z wyrzutem- myślałem że jesteśmy przyjaciólmi Ja i Hazz nic się nie zmieniliśmy natomiast ty...odkąd się dowiedziałeś, przestałeś normalnie z nami rozmawiać, mówiłeś tylko kiedy musiałeś!- nie dowiedziałem- Zayn! odezwij się w końcu! Załatwmy tę sprawę raz na zawsze!- zniecierpliwił się.
 -Ej, Malik! Twoje wino! - podszedł do nas Nialler., podał mi 2 butelki wina i zniknął chwilę poźniej w śród tańczących gości.
   Otworzyłem wino i upiłem dość dużo.
 -Zayn...-znowu chciał coś powiedzieć Louis.
 -To nie tak...po prostu nie mogę się jeszcze przyzwyczaić i zrozumieć jak tak się całujecie i w ogóle...-wyznałem i znów upiłem znowu trochę wina.
 -Rozumiem- mruknął -potrzebujesz jeszcze czasu.
 -powoli oswajam się z sytuacją, ale lepiej nie okazujcie sobie "czułości" przy mnie- poprosiłem.
 -Czyli zgoda?- spytał.
 -Zgoda- odparłem.
   o chwili przytulilismy się mocno. Louis zawołał Harry'ego, który uśmiechnął się nieśmiało. Uśmiechnąłem się szeroko i dopiłem resztę butelki czując jak przyjemnie mi szumi w głowie.
 -Hmm...Dj Tomm zostawiam się narazie samego. Idę o procenty-powiadomiłem go -chcecie coś?
 -Możesz przynieść piwo- odezwał się Hazz, kiwiąc się lekko na boi.
   Wywróciłem oczami. Cały Harry. Jak zwykle już upity
   Po godzinie czasu upiłem się na całego wypijając 3 butelki wina, kilka iw i 2 butelki wódki. W końcu po długich namowach Niall'a w końcu poszedłem  do góry. Harry i Lou już dawno znikli na piętrze. Ledwo wszedłem na górę,napotkałem zarumienioną od alkocholu Sel.
 -Wszystkiego najlepszego- wybełkotałem.
 -dziękuję- uśmiechnęła się.
   Nagle przyszedł mi do głowy pomysł. Zablokowałem ręką drogę dziewczynie.
 -Chodź na chwile...chcę ci jeszcze coś dać- powiedziałem ciągnąc ją do mojego pokoju.
   Niczego nieświadoma weszła za mną do sypialni a ja zamknąłem drzwi. po chwili pocałowałem ją namietnie. Niepewnie oddała pocałunek. Popchnąłem ją na łózko i znalazłem się nad nią.
 -Zayn! przestań...-za protestowała.
 -oboje wiemy że tego chcesz- odparłem i pocałowałem ją.
  przeonałem ją. W tej samej chwili drzwi otworzyły się i pokój wypełniło światło. obróciłem się gwałtownie. stał tam Liam...zszokowany...

__________________________________

enoy! kolejny za nami za dwa tygodnie kolejny ale proszę wcześniej o 5 KOMENTARZY bo inaczej nie dodam.i przeraszam za wszytkie błędy pozdrawiam ;)


6 komentarzy:

Anonimowy pisze...

megga ;d czekam nn !;D

Anonimowy pisze...

ooo.. to sie bd działo;D czekam nn !!

Anonimowy pisze...

no to zayn narobił ...czekam z niecierpliwością nn ;D

Anonimowy pisze...

czekam nn

Anonimowy pisze...

nie mogę się doczekać następnego rozdziału:)

Anonimowy pisze...

no nieźle . he he ;D czekam nn !!