piątek, 9 sierpnia 2013

Ziall- Rozdział V

 [trzy tygodnie później]

   Zatrzymaliśmy się po dość długiej podróży. wjechaliśmy limuzyną na jakiś klif osłonięty dużą ilością krzewów od frontu, tak że nie było widać wcale willi z wyjątkiem dachu. Działka równie dobrze była osłonięta była krzewami, drzewami i specjalnym płotem. Z tego co nas powiadomiono działka miała 2000 km .. wysiadłem tuż po Danielle, Li i Harry'm. Wyciągnęliśmy swoje rzeczy z bagażnika i weszliśmy na posesję, szybko zamykając za sobą bramę. Zobaczyliśmy dwa razy większą willę, od tej jaką mieliśmy, kiedy mieszkaliśmy wszyscy razem. Było pełno kwiatów i innych ogrodowych roślin ozdobnych, posadzonych wzdłuż ścieżki do drzwi frontowych i koło budynku. Za domem rozciągał się wielki ogród z różnokolorowymi owocami południa, a na samym dole rozciągała się dość szeroka plaża, z boiskiem do siatkówki. Z daleka słychać było morskie fale rozbijające się o brzeg plaży.
 -No chłopaki, zaszaleliście!- powiedziała zachwycona Danielle.
   Nialler wtulił się mocno we mnie, całując szyję.
 -Problemu ze znalezieniem kącika dla nas nie będzie problemu-wyszeptał mi do ucha.
 -Już się nie mogę doczekać- odparłem, bardziej go do siebie przyciągając.
    W odpowiedzi położył mi głowę na ramieniu.
 -Ej, gołąbeczki, może przestaniecie się tak do siebie kleić i wejdziecie do środka?- zwrócił się Li do Larry'ego, wywracając oczami.
   Spojrzałem na nich i zobaczyłem jak niechętnie odsuwają się od swoich twarzy. Zachichotałem i poczułem jak Niall wkłada mi rękę pod bluzkę i gładzi moje plecy.
 -Moglibyście czasami się powstrzymać. nie jesteście sami- mruknął Payne. Wybuchliśmy w czwórkę śmiechem.
 -Kochanie, lepiej zostawmy ich samych. niewyżyci- dodał zniesmaczony i pociągnął szatynkę za rękę do środka.
 -Co ty na to żeby najpierw zwiedzić plażę?- zaproponowałem blondynowi.
 -Jak najbardziej- zgodził się i i skierowaliśmy się do ogrodu.
 -Nie bierzecie kąpielówek?- zawołała za nami Pazer.
 -Nie potrzebne nam teraz!- odkrzyknąłem.
 -To chociaż poczekajcie na nas!- dodał Li.
   Przystanęliśmy na chwilę czekając na przyjaciół. Doszli do nas również Lou i Harry, którzy złapali za łokcie irlandczyka i zaczęli zbiegać w dół. Zrównałem kroki z Lanielle.
 -Czyli mamy dla siebie cały tydzień, bo później macie dwa koncerty w Londynie?- odezwała się mulatka.
 -O tak. puki co, korzystamy na maksa!-odparłem, zerkając na nieodzywającego się Payne'a.
 -podoba mi się tu. Jest tu tak niesamowicie. To zachodzące słońce i w ogóle...- powiedział po chwili obejmując Dan w asie i całując w czoło.
 -Oho, odzywa się twoja romantyczna strona?- dałem mu kuśca w bok.
   Zanim zareagował, odsunąłem się na bezpieczną odległość.
   Przed nami ukazał się piasek. plaża była naprawdę szeroka, a nad samym morzem był drewniany pomost. Do szła do nas pozostała trójka z piaskiem na ciuchach i włosach. Poczułem chęć zrobienia czegoś szalonego. Uśmiechnąłem się szeroko.
 -Mam pomysł!- powiedziałem do Liam'a.
 -Jaki?- spytał.
 -To patrz- odparłem.
   Zdjąłem szybko buty, wyciągłem telefon, zciągnąłem zegarek z ręki i ruszyłem sprintem przez plażę ku pomostowi. W ostatniej chwili odbiłem się mocno od drewnianych desek i zrobiłem salto w powietrzu.
 -Yeaaah!- krzyknąłem, chwilę później lądując w morskiej toni.
   Wypłynąłem na powierzchnię i odrzuciłem włosy do tyłu, ruchem głowy. Spojrzałem na brzeg, gdzie do skoku szykował się Hazza. Odsunąłem się na bok i już po chwili skoczył na główkę do wody. Gdy się pojawił tuż obok mnie miał...proste włosy do ramion!
 -Styles! ty seksowny, słodki...mój artysto!- krzyknął Lou, skacząc do wody, a następnie ciągnąc do wody loczka za stopę, tym samym rozpoczynając z nim bitwę wodną.
   Zachichotałem, ale chwilę później zostałem ochlapany przez Horan'a, skaczącego na bombę, a za nim wszedł Li pod dziwnym kontem, ciągnąc za sobą Danielle, która protestowała, bezskutecznie. Nialler posłał mi słodki uśmiech i wciągnął mnie pod wodę. Po chwili poczułem jak jego usta przywarły do jego. Niesamowite uczucie, całować się pod wodą, ale musieliśmy po chwili zaczerpnąć powietrza. Gdy tylko wypłynęliśmy na powierzchnię, Liam skoczył na mnie, lekko mnie podtapiając. Nie zostałem mu dłużny i już po chwili wyszliśmy na brzeg całkowicie wyczerpani.
 -Zgłodniałem- powiedział Liam- Idziemy coś zjeść?
 -Jasne!- zgodziła się Danielle, dając mu całusa w pliczek.
   Po chwili para ruszyła do willi a za nimi Larry. Ku mojemu zaskoczeniu, Niall wcale się nigdzie nie ruszał, tylko usiadł mi na biodrach i opierając się rękami o piasek nad moją głową pocałował mnie w nos, tym samym strzepując na mnie kilka zimnych kropel.
 -Zimny jesteś kocie- mruknąłem całując go w usta- co ty na to by wykorzystać siłę słońca?
 -Przynajmniej mnie coś opali, bo jestem biały jak ściana- zgodził się, zciągając koszulkę i rzucając ją na piach, a zaraz do niej dołączyły spodnie. Po chwili ja również leżałem na piasku w samych bokserkach. Rozkoszowałem się promieniami słońca, trzymając dłoń blondyna. Obróciłem głowę na bok, obserwując irlandczyka, po chwili jednak zamknąłem oczy i tak po prostu...zasnąłem.

   Przerażony biegłem ile sił w nogach przed turbusem, który prowadził szalenie Louis, kiedy nagle wyskoczył przede mną zupełnie nagi Harry tańcząc Makarenę, dołączył do niego Niall, twierdząc że przechodzi na dietę. Lekko zszokowany ruszyłem przez wysoką trawę, nie mając pojęcia właściwie po co. Nagle trawa została w tyle i wyszedłem nad brzeg ogromnego jeziora, gdzie siedział Liam na płaskiej skale. Czując ulgę, podszedłem do niego  i ze zdziwienie stwierdziłem że...pali skręta! już miałem coś mu powiedzieć, kiedy zostałem obudzony rzez Nialler'a , który delikatnie mnie pocałował w usta.
   Odskoczyłem do tyłu zdezorientowany. Blondyn spojrzał na mnie zaskoczony. Odetchnąłem z ulgą kiedy dotarło do mnie że to tylko durny sen.
 -Coś się stało?- spytał niepewnie.
 -Nie nic...tylko miałem głupi sen.- odparłem, siadając.
 -Miałeś koszmar?
 -Coś gorszego,tańczyłeś z Harry'm macarenę i stwierdziłeś że przechodzisz na dietę- odparłem- Liam jarał trawkę, a Lou chciał mnie przejechać turbusem!
   Irlandczyk opadł na piasek, głośno się śmiejąc. Po chwili dołączyłem do niego.
 -Co wam tak wesoło?- znikąd pojawił się Louis.
   Dopiero teraz zauważyłem że zaczęło się zciemniać. Spojrzałem z powagą na szatyna.
 -Nigdy więcej nie dopuszczę cię do kierownicy- odparłem i znów dostałem ataku niekontrolowanego śmiechu.

 [30 minut później]

   Stałem nad grillem, piekąc wszystkim kiełbaski. Co chwilę musiałem odganiać Niall'a i Harry'ego, którzy non stop powtarzali że są głodni.
   Po skończonej kolacji, mimo że było bardzo późno, wymknąłem się z Nialler'em do ogrodu. Spacerowaliśmy w miłej ciszy, trzymając się za ręce.
 -Zayn...mogę cię o coś spytać?- spojrzał na mnie niepewnym wzrokiem.
 -yhym- zgodziłem się.
 -Ile...ile ci zostało?- spytał cicho.
   Zatrzymałem się gwałtownie i westchnąłem ciężko.
 -Nie musisz mówić jak nie chcesz- powiedział szybko patrząc mi w oczy.
 -Ale chcę. Jestem ci to winien- odpowiedziałem- zostało mi...pół roku.
   Spuściłem wzrok na nasze splecione dłonie. po chwili złapał mnie za podbródek i uniósł go.
   Był tak blisko mnie...
   Czułem niesamowity zapach, który sprawiał że moje serce szybciej biło. Na każdy jego dotyk, moje ciało przechodziły dreszcze. Był blisko i mimo że było ciemno, widziałem każdą rysę jego twarzy, gęste rzęsy okalające jego duże piękne morskie oczy, w których za każdym razem tonąłem. Usta też były idealne, w brzoskwiniowym odcieniu, kuszące mnie na każdym kroku. I ten mały nosek, farbowane blond włosy, dodające mu uroku, silny irlandzki akcent...Allahu, jak ja go kochałem!
 -Zostanę z tobą do końca- wyszeptał składając na moich ustach delikatny pocałunek.
 -Dziękuję. Dziękuję że jesteś. Kocham cię.
   Przytuliłem się mocno do niego, chowając twarz w jego zagłębieniu na szyi. Natychmiast objął mnie w pasie, całując w czubek głowy. Po chwili jednak odsunąłem się od Niall'a i pociągłem go w stronę plaży.
 -Chodź szybko!
 -Ale dlaczego? stało się coś?-zdziwił się moją nagłą reakcją.
 -Jak to dla czego? Jest noc, pełnia, ciepło, a ty mi coś obiecałeś!- zawołałem biegnąc.
 -Yyy...oświeć mnie?
 -Powtarzam twoje słowa: 'Będę pieprzył Malika przy świetle księżyca!'
 -Ach, no tak- uderzył się otwartą dłonią w czoło.
   Ledwo wbiegliśmy na piasek, Nialler runął na ziemie, ciągnąc mnie za sobą. Po chwili to on był nade mną, całował mnie i zaciągał ze mnie ciuchy.
 -Obiecuje, że nie zapomnisz tej nocy-wymruczał.
 -No, ja mam nadzieję- odparłem szybko wyciągając ze spodni prezerwatywę i z cwaniackim uśmiechem rzuciłem mu ją- cała plaża jest nasza!
 -Zaplanowałeś to.
 -Taaaak. Powiedziałem chłopakom żeby lepiej nie szli już dzisiaj na plażę- zachichotałem i wpiłem się w jego usta.

 [10 dni później]

 -Dajcie im w końcu spokój! Przecież nic takiego nie robią!- zawołałem.
   Właśnie kłóciłem się z Will'em, facetem z Modest! Magment na temat Larry'ego. Odkąd wróciliśmy z Francji, uwzięli się ostro na chłopaków, praktycznie pozwalając im na spotykanie się razem tylko w towarzystwie. To zabijało Hazzę i Lou. Nawet fani zaczęli coś podejrzewać.
 -Dopóki plotki o Larry'm Stylinson'ie nie ucichną, nic się nie zmieni!- odparł.
 -Czy ty nie widzisz że jeszcze bardziej ich pogrążacie? Już nie są sobą!- warknąłem.
 -A co mnie to obchodzi? nic się na razie nie zmieni!
 -Jesteście żałośni- odparłem odwracając się na pięcie ruszając w stronę wyjścia.
 -Zayn! ZAYN! Wracaj! Macie zaraz koncert!
 -A huj wam wszystkim w dupę!- krzyknąłem wściekły i minąłem Niall'a.
   Blondyn pobiegł za mną.
 -Zayn, zaczekaj!- próbował mnie zatrzymać.
 -Daj mi spokój- zbyłem go.
 -To powiedz chociaż gdzie idziesz- nie dał za wygraną.
   Przystanąłem zirytowany i spojrzałem na niego.
 -Idę do pobliskiego sklepu i idę zapalić-odpowiedziałem.
 -Zayn! przecież wiesz że cię to szybciej zabija!- odparł.
 -I co z tego?! Moja sprawa!- warknąłem i gdy już byłem przy drzwiach, zawołał.
 -Weź chociaż ochroniarza!
 -Nie potrzebuję!- otworzyłem drzwi.
 -Nie możesz...
 -Czego nie mogę?! Przestańcie w końcu mi wszyscy mówić co muszę a czego nie! To wyłącznie moja sprawa, więc się odpieprzcie!- krzyknąłem i trzasnąłem drzwiami.
   Bez słowa minąłem fanów, którzy widząc moją wściekłość, przepuścili mnie, rzucając mi zaskoczone spojrzenia.
   Skierowałem się tam z czego pamiętam był sklep. Ledwo minąłem kolejny róg budynku, ktoś wykręcił mi boleśnie ręce i zatkał usta ręką.
 -Kogo tu mamy? sławny Zayn Malik!- odezwał się blondyn ubrany w szary dres.
   Zaczął mnie prowadzić między dwa budynki, próbowałem się wyrwać, na darmo.
 -Patrzcie kogo przyprowadziłem!-krzyknął mój napastnik, do stojących niedaleko osób.
   Była w śród nich kobieta i chłopak który najwyżej mógł mieć 15 lat. Wszyscy ubrani byli jak typowy miejski gang z którego słynął Nowy Jork.
 -Pedał z One Direction!- zawołał zaskoczony facet z kolczykiem w brwi.
 -Cóż tak bez ochrony, cioto?- spytała kobieta.
 -Pośćcie mnie do cholery!- warknąłem i facet w dresie pchnął mnie na ziemię.
 -Nie tak szybko koleś- mruknął facet z kolczykiem w brwi- młody przeszukaj go.
   Po chwili nastolatek wyjął z mojej kieszeni portfel i telefon. Facet w dresie sięgnął po telefon i zaczął go dokładnie go oglądać.
 -7 nieodebranych połączeń...od Niall'a, Liam'a i Modest'u...- mruknął- nie ładnie tak nie odbierać.
 -Co ja wam zrobiłem?- zawołałem wstając.
 -Zamknij się. Ktoś ci pozwolił wstać?- zanim się zorientowałem, facet z kolczykiem uderzył mnie z pięści w twarz.
   Syknąłem z bólu, łapiąc się za krwawiący nos. chyba był złamany.
 -Ile ma przy sobie kasy?- spytała kobieta.
 -Z jakieś 100 funtów plus dwie karty bankowe- odpowiedział nastolatek patrząc do mojego portfela.
 -To całkiem nieźle- powiedział dresiarz.
   Zacząłem bardzo żałować że nie osłuchałem Nialler'a i nie wziąłem ze sobą ochroniarza.
 -No cóż, tylko tyle z niego pożytku- westchnęła kobieta- zróbmy przysługę hejterom.
   Zobaczyłem jak dresiarz zakłada kominiarkę, a dzieciak wyciąga kamerę i kieruje obiektyw w naszą stronę.
 -Panie i panowie! przedstawiam wam sławnego Zayn'a Malik'a z One Direction. Postanowiliśmy zrobić maleńkie przedstawienie z nim w roli głównej. Żebyśmy nie wyszli na niesprawiedliwych, pozwolimy mu się bronić- powiedział blondyn.
   Odwrócił się do mnie i ciągnąc mnie za włosy, zmusił mnie do wstania. Zacząłem się bać i modliłem się w duchu żeby ktokolwiek mi pomógł. Mężczyzna zamachnął si, ale uniknąłem zgrabnie ciosu, wykręcając mu rękę, ale najwyraźniej się przygotował na to i uderzył mnie mocno w krocze. Walcząc z cholernym bólem, odwdzięczyłem się, łamiąc mu nos. No ale cóż, z dwoma nie wygram. facet z kolczykiem również założył kominiarkę i wykręcił mi znów ręce, a drugi zaczął okładać mnie pięściami w twarz i brzuch.
   Niepoddając się, w końcu wyrwałem się i zacząłem walić na oślep. Po chwili jednak zostałem powalony na ziemię metalowym prętem. Zasłoniłem głowę. Czułem kopniaki i ból wywołany kolejnymi uderzeniami prętem. Nagle oberwałem w klatkę piersiową i krzyknąłem z potwornego bólu żeber i przy oddychaniu. Ledwo już kontaktując poczułem jak prętem łamią mi prawą rękę. Leżałem totalnie bezbronny, osłabiony i oślepiony bólem. Nagle przestali mnie bić. Jeden z nich zmusił mnie do siadu i poczułem coś chłodnego na skroni. to był pistolet.
 -Tak kończy sławny Malik!- zadrwili.
 -Chłopaki, zbieramy się! Ktoś idzie!- zawołała kobieta stojąc na czatach.
   Nastolatek wyłączył kamerę i zaczął biec za kobietą i dresiarzem, zabierając moje rzeczy.
   Facet odsunął się ode mnie, a ja osunąłem się na ziemię.
 -Powodzenia śmieciu - powiedział mierząc w moją kostkę i powietrze przeszył strzał. Wrzasnąłem z bólu kuląc się jeszcze bardziej.
   Kopnął mnie po raz ostatni raz w żebra i uciekł z resztą gangu.
   Po chwili rozległy się krzyki. Zamknąłem oczy próbując jak najmniej się ruszać. Miałem urywany oddech. Po chwili zobaczyłem przerażonego Niall'a i Liam'a, biegnących w moją stronę.

                                ______________________________________

Hejka!
po pierwsze: tak tak, wiem trochę drastyczny rozdział :P
po drugie: dodaję co 2 tygodnie i brak komentarzy wcale nie oznacza że rzadko dodaje. czytam inne blogi na których są wpisy raz na miesiąc a nawet rzadziej i mają bardzo komentarzy, więc nie wiem co wam szkodzi poświęcić minute czy dwie na dodanie opinii która mnie motywuje i także krytyki która mnie lekko uczy ;) a po za tym też mam swoje życie prywatne. 1 komentarz = więcej motywacji do pisania czego mi ostatnio brakuje
no więc do następnego za dwa tygodnie! :)

pozdrawiam:
Payne'owa (:




2 komentarze:

Anonimowy pisze...

O.o zaczelam dzis/wczoraj czytac a tu nagle nie ma ciagu dalszego.. dlaczegoo? Napisz next jak najszybciej. jestem ciekawa czy cos powaznego zrobili dla Zayn'a i co bd dalej z Ziall'em. czekam <3

Wredna Blondynka pisze...

Hej, świetny blog i wgl. Mam prośbę. Mogłabyś mnie informować na tt? @MagdaMadiLigman. Będę wdzięczna <3