sobota, 15 września 2012

rozdział V


(Perspektywa Liam’a)
-Co tak wcześnie? Ledwo wyszliście z domu i już wróciliście?- zawołał ze schodów Louis.
  Chwilę później wszedł do kuchni. Zayn właśnie herbatę, a ja mokrą chusteczką oczyszczałem z krwi  twarz Sel.
-O, a kto to?- spytał.
-Selena Amity. Koleżanka z kółka teatralnego- przedstawiłem dziewczynę.
  Selena wywróciła oczami.
-Sama mogłam…aua!- syknęła kiedy dotkałem delikatnie opuchniętego nosa.
-Przepraszam- odparłem.
-Miło mi- powiedział nieco spóźniony Lou- Ja jestem…
-Wie kim jesteś- uprzedził go Zayn.- jest naszą fanką.-dodał.
-Aha.-powiedział Tommo i usiadł przy stole- co się stało?
-Sel została napadnięta- powiedziałem
  Dziewczyna zgromiła mnie wzrokiem.
-Możesz przestać za mnie odpowiadać?!- powiedziała z wyrzutem.
-Ok., ok.- westchnąłem- zaciśnij zęby, będzie boleć- dodałem chwytając złamaną kość i stawiając ją na swoim miejscu.
  Jednak czasem warto poczytać coś na temat medycyny- pomyślałem ze satysfakcją.
-Auuuuuua!!!- krzyknęła z bólu Selena.
  Po jej twarzy popłynęły świeże łzy, które szybko zasłoniła rękami.
-Kto się tak drze?! –spytał Niall wchodząc do kuchni z Harrym.
-Nasza nowa koleżanka, której pomógł Liam i Zayn.- wytłumaczył Lou.
-Nowa koleżanka?- powtórzył z zachwytem Harry.
-Nie twój przedział wiekowy- stwierdził Zayn, wywołując śmiech u wszystkich.
-Cześć. Jestem Selena Amity- przedstawiła się dziewczyna.

(Perspektywa Seleny)
No pięknie! Właśnie siedziałam w kuchni  płacząc z bólu, który zadał mi Liam nastawiając mój nos, przed całym zespołem One Direction! (A tak na marginesie nie wiem skąd umie takie rzeczy Liam).
-Cześć Sel, jestem Niall Horan, a ten nierozgarnięty facet obok mnie z szopą na głowie to…
-Harry Styles- dokończyłam za niego.
-Jesteś naszą fanką?- zainteresował się Loczek, ignorując Niall’a.
  Kiwnęłam potwierdzająco głową.
-Świetnie śpiewacie- dodałam uśmiechając się szeroko.
-Od razu wiedziałem że dziewczyna ma gust!- zawołał Tommlison.
  Po długiej rozmowie i żartach spojrzałam na zegarek. Dochodziła północ. Szturchnęłam Payne’a łokciem, który siedział obok mnie. Spojrzał na mnie pytająco.
-Ja już muszę iść! Miałam być w domu godzinę temu! Mama się pewnie martwi –powiedziałam półgębkiem.
-Może najpierw do niej zadzwonisz?- zaproponował.
- Zapomniałam z domu komórki…-odparłam.
-Dam ci swój- powiedział wyciągając iPhon.
-A co wy tam szeptacie miedzy sobą?- zawołał Louis.
-Obgadujecie nas?- dodał Hazza udając rozeźloną mine.
-Nie, ja po prostu muszę zadzwonić do mamy- przyznałam się.
-To ty nie jesteś pełnoletnia?- zdziwił się Niall.
-Mam jeszcze siedemnaście lat niestety-powiedziałam.
-Dobra, dajcie jej w spokoju zadzwonić-wybawił mnie o dziwo Malik.
  Wstałam od stołu i wyszłam na korytarz., wybierając numer mamy.
-Hallo? Mamo, przepraszam, zaraz będę w domu…-zaczęłam.
-Gdzie ty jesteś?! Ja już chcę wzywać policję,a ty tak po prostu dzwonisz?!- zaczeła histerycznym głosem
-Wiem ale…- znów mi przerwała.
-Wiesz która jest godzina?!
-Tak, ale…
  Przez następna minutę nie dała mi dojść do słowa. No pięknie. Miałam przerąbane. Nagle poczułam na ramieniu dłoń Liam’a. Podskoczyłam w pierwszej chwili ale nie odwróciłam się.
-Daj mi ją na chwilę –szepnął mi do ucha.
-Mamo poczekaj, dam ci kogoś- nie czekając na jej reakcję przekazałam telefon Payne’owi.
-Dobry wieczór pani Amity. Nazywam się Liam Payne. To moja wina, zagadałem pani córkę. Pani wybaczy. Odprowadzę ją pod same drzwi-  zapewniał –Tak…dobrze. Do zobaczenia.
  Rozłączył się i schował telefon do kieszeni.
-Szybko to załatwiłeś- powiedziałam.
-A tam, żaden problem- stwierdził – lepiej się zbieraj mamy piętnaście minut.
-Nie musisz się fatygować…
-Po pierwsze obiecałem to twojej mamie, a po drugie nie chcę żeby znowu ktoś próbował cię zaciągnąć w krzaki.- zapewnił mnie.
-A jak wytłumaczymy jej złamany nos i siniaki?- spytałam.
-Coś się wymyśli. Chodź.- złapał mnie za rękę i zaciągnął powrotem do kuchni.
-Chłopaki ja zmykam- powiedziałam chwytając torebkę.
-To cześć- pierwszy pożegnał się Harry.
  Pożegnałam się z resztą zespołu i wyszłam z Liamem z domu kierując się do mojego domu, oświetloną ulicą.
-Zerwałeś z Danielle? – spytałam niepewnie
-Raczej ona ze mną- mruknął.
-Przykro mi…
- I właśnie przez to wczoraj upiłem się chodź nie powinienem ze względu na nerki…na szczeście nic mi się nie stało.- zwierzył się.
-Po prostu się załamałeś. Zostałeś zraniony..-stwierdziłam
-Nie…to ja zraniłem Danielle. To wszystko przez tą sławę. Gdyby nie ona, nie straciłbym jej…- wytłumaczył.
-Ale gdybys nie poszedł do X-factora nigdy byś jej nie poznał. Nie wiń siebie. Chyba jej po prostu skończyła się cierpliwość.
  Liam wzruszył ramionami.
-Może. Ale wydaje mi się że przestała mnie po prostu kochać- powiedział.
-Z kąt to przypuszczenie? –spytałam.
-Dzisiaj przez przypadek widziałem ją w parku z innym kolesiem. Była szczęśliwa. Nie była załamana naszym rozstaniem – odpowiedział.
-A to już ewidentnie widać że to było zaplanowane. Bo która dziewczyna zaraz po zerwaniu leci do kolejnego chłopaka? Musiała się wcześniej zakochać i zerwała z tobą.-wyraziłam swoje zdanie.
-Brzmi sensownie-odparł.
  Doszliśmy do mojego domu. Był wszędzie wyświetlany.
-Chyba naprawdę mama się o ciebie martwi- rzekł Liam
-Przesadzają.
-Aha. No więc, ja znikam. Widzimy się na następnej próbie?- powiedział.
-Oczywiście- odpowiedziałam- dzięki za wszystko…gdyby nie wy…wole nie myśleć jak dzisiejszy dzień by się skończył.
-Nie ma za co- wyszczerzył się.- Masz u mnie i Zayna dług. 
  Boże czy on musi być aż tak przystojny? - jęknęłam w myślach czując że moje serce za chwile wyskoczy mi z piersi.
-Ale i tak dziękuję. Kiedyś się odwdzięczę.
  Stanęłam na palcach, żeby mu dać buziaka w policzek, a on na szczęście i na nieszczęście obrócił głową  i musnęłam go prosto w usta...!

1 komentarz:

Unknown pisze...

Jak roamntycznie... Juz to tyle razy czytalam.. Przepraszam ,ze dopiero teraz komentuje!! :*