(Perspektywa Louis’a)
Zatrzasnąłem
za sobą drzwi i przekręciłem klucz w zamku, do mojego i Hazzy pokoju. Po chwili
loczek zaczął dobijać się do drzwi. Nie zareagowałem. Usiadłem na moim łóżku,
włożyłem słuchawki do uszu, puściłem muzykę na ful i sięgłem na półkę po
ostatnią marchewkę. Zacząłem bezmyślnie chrupać warzywo, patrząc wściekły w
jeden punkt.
-Lou! Otwórz!
Chcę ci wszystko wytłumaczyć!- usłyszałem wołanie Harry’ego zza drzwi. Udawałem
że nie słyszę.
(Perspektywa Seleny)
Obudziłam się
powoli i rozejrzałam się po pokoju. Wspomnienie z wczorajszego dnia napawały
mnie różnymi uczuciami na raz. Czułam smutek, bezsilność i złość z powodu tego
że mam szlaban na trzy tygodnie. Zakaz wychodzenia z domu i spotkań z
znajomymi. A z drugiej strony nie dowierzanie że wczoraj całowałam się z
Liam’em Payne pod moim domem.
Ale co z
tego?
I tak się z
nim nie zobaczę wcześniej niż na zajęciach teatralnych za trzy dni. Dom – szkoła
– dom i do tego te zajęcia teatralne. Co za głupota, że za ponad dwa miesiące
mam 18-naście lat, a jestem uwięziona w dom przez matkę tylko dla tego że gdyby
nie Liam i Zayn mi nie pomogli pewnie zostałabym pobita i zgwałcona. Ale co
obchodzi to moją matkę? Fakt kazała przy okazji spotkania z nimi podziękować im
za wybawienie, ale JA musiałam swoje odsiedzieć. Jedyną rzeczą którą mogłam się
kontaktować, to był telefon.
Właśnie!
TELEFON!
Zeskoczyłam
szybko z łóżka i zeszłam na dół. Dopadłam
telefon domowy i spojrzałam na ostatnio dzwoniące numery. Był tylko
jeden. Numer Payne’a.
Wróciłam
szybo do mojego pokoju i wpisałam numer do mojej komórki. Już miałam zadzwonić
do niego, kiedy zdałam sprawę że nie wiem co powiedzieć. Znaliśmy się dopiero tydzień
juz się całowaliśmy…Boże, przecież ja właściwie o nim nic nie wiem oprócz tego
co powinna wiedzieć fanka. To działo się zbyt za szybko.
(Perspektywa Niall’a)
To co się
działo w tym domu było nie do wytrzymania.
Louis
pokłócił się z Harrym, który właśnie siedział pod drzwiami ich sypialni,
prosząc Tomlinsona żeby go wpuścił i pozwolił coś wytłumaczyć.
Zayn’a
opanował totalny leń. Siedział na kanapie w salonie i oglądał telewizje, a jego
fryzura zawsze „idealna” sterczała na wszystkie strony w nieładzie, a do tego
co zauważyłem Malik jeszcze(!) nie spojrzał dzisiaj w lustro.
Liam siedział
w kuchni zdołowany zerwaniem z Danielle i awanturze jaką urządził mu Harry żeby
przejrzał na oczy i się pozbierał w sobie.
Tylko ja jako
normalny siedziałem u siebie w pokoju, słuchając na laptopie muzyki i serfując
po Internecie, zajadając się marchewkami, które zwędziłem Lou. Jak obiecałem
zaobserwowałem kilka fanek i zacząłem czytać oraz odpisywać na wiadomości od
fanów, zapychające moją skrzynkę odbiorczą. A na końcu napisałem twetta:
„Mam
tu istny dom wariatów! Z żadnym z chłopaków nie da się pogadać…”
Po chwilę
wpadł mi do głowy pomysł i napisałem jeszcze:
„Co
wy na to żebym zrobił twittcama? Mam dużo czasu. Zaczną za 10 minut”
Po
uzupełnieniu zapasów jedzenia (w tym pięciu Louis’owych marchewek) oraz
sprawdzeniu kamerki i mikrofonu, zacząłem swojego Twittcama. Natychmiast
wpłynęło mnóstwo wiadomości licznik u dołu wskazywał na 50 tysięcy fanów i
ciągle ta liczba rosła.
Oni naprawdę
mnie lubią- stwierdziłem w myślach.
-No więc, witam
wszystkich. Dzięki że tak wiele osób chce mnie słuchać. Nie wiem od czego
zacząć…może zacznijcie mi zadawać pytania, ale tak abym mógł nadążyć z
odpowiadaniem na nie-powiedziałem.
Sięgłem po
marchewkę i powoli ją chrupiąc, zacząłem czytać twetty.
-Nie martwcie
się, nie zamieniam się w Louisa. Wziąłem te marchewki bo nie miałem większego
wyboru. I tak jak by się dowiedział to by mnie zabił na miejscu-zaśmiałem się-
ale na razie jest zbyt zajęty wkurzaniem Hazzy i nie wpuszczaniem go do
pokoju-dodałem.
Kolejne
pytanie „Czy to prawda że Liam i Danielle się rozstali?”
-Odnośnie
sprawy Liam’a i Danielle się nie wypowiadam. Jak będzie chciał sam coś mówić na
ten temat to powie. Jak na razie siedzi w kuchni rozmarzony „bujając w
obłokach”. Jak myślicie przez co?- zaśmiałem się widząc propozycje, ale po
chwili zmieniłem temat- to co najbardziej mnie dzisiaj rozbawiło to Zayn, który
od rana unika luster i pomyśleć że jeszcze wczoraj wrzeszczał że nie opuści
łazienki do póki nie ułoży fryzury „idealnej”
-Nialler, z kim
ty do cholery gadasz o moim wyglądzie?!- krzyknął Malik wpadając do mojego
pokoju.
-O właśnie tu
jest. Sami zresztą zobaczcie- powiedziałem, obracając kamerkę w stronę Zayn’a-
Zayn przywitaj się z fanami!
-Cześć
wszystkim! Zawołał uśmiechając się szeroko.
Spojrzałem na
twetty.
-Zayn, ty masz
naprawdę dużo fanów! Sam zobacz!- stwierdziłem.
Przyjaciel
grzecznie usiadł obok mnie, uprzednio posyłając mi mordercze spojrzenie, ale
jego humor poprawił się na widok słodkich komentarzy w stronę niego samego.
-Nie no, Zayn,
jak mogłeś tak długo nie wchodzić na twittera?- spytałem udając oburzenie.
- Nie martw
się, i tak jestem sławniejszy –odparł pokazując mi język.
Dając mu
kośćca w bok, kontynuowałem.
-Wracając do
was…
-Ooo! Co się
stało że nie zaprzeczasz?- przerwał mi ponownie Zayn.
-Po prostu daje
ci dzisiaj poczuć się wyższy-odparłem.
-Dzięki, ale te
fory ,ale mi nie są potrzebne. I bez tego jestem sexi, co nie dziewczyny?
-mrugnął do kamerki.
Dostałem
niekontrolowanego ataku śmiechu ,którym zaraziłem mulata.
-Dobra
Zayn…hahaha! Trochę powagi…hahaha! Ludzie na nas patrzą…hahaha!- wydusiłem w
końcu się uspakajając.
-Niall wybacz,
ale zostawię cię na razie samego.- klepnął mnie w ramie wstając po czym wydarł
się- VAS HAPEEEENIN!!!
Pomachał
fanom i zniknął za drzwiami.
-No i zostawił
nas Zayn ze swoim artystycznym nieładem na głowie! -skomentowałem specjalnie
podnosząc głos aby Malik usłyszał tą uwagę.
Wracając do
czytania twettów, zacząłem nucić piosenkę mojego zespołu „Moments”.
-Za nim Malik
przerwał mi brutalnie, chciałem was powiadomić że za nie długo we Francji w
Paryżu odbędzie się nasz koncert…-chciałem jeszcze coś dodać kiedy rozległ się
krzyk Louis’a.
-Styles! Wynoś
się z pod tych drzwi! Chcę wyjść!
-Jak widać Lou
i Harry dalej się nie pogodzili- westchnąłem- Anne uwierz, nie chciałabyś
widzieć jak leja się na korytarzu- zaśmiałem się – obiecuje że zorganizuję
wspólnego twittcama…
-HORAN!!! Za
chwilę umrzesz boleśnie za skradzione marchewki!!!- wrzasnął na cały dom
Tomlinson.
-Jak widać
skapnął się że zakosiłem mu kilka karotek…-urwałem słysząc kroki na schodach,
dodałem- Muszę kończyć! Do zobaczenia! –pożegnałem się wyłączając się w
ostatniej chwili przed wparowaniem Tommo i jego wybuchem.
____________________________________________________
no i w końcu dodałam dodatkowy rozdział urodzinowy ;) miłego czytania;)


1 komentarz:
Super!!! :B kurna jak mnie to wciaga jak marichuana albo gorzej!! :* hahabanab nie no joke... :D piekne.. A ten taniec Nialla + "Maciek poczul tampona" widok niepowtarzalny hahahahaba
Prześlij komentarz