sobota, 15 września 2012

Rozdział VII


(Perspektywa Louis’a)

   Zatrzasnąłem za sobą drzwi i przekręciłem klucz w zamku, do mojego i Hazzy pokoju. Po chwili loczek zaczął dobijać się do drzwi. Nie zareagowałem. Usiadłem na moim łóżku, włożyłem słuchawki do uszu, puściłem muzykę na ful i sięgłem na półkę po ostatnią marchewkę. Zacząłem bezmyślnie chrupać warzywo, patrząc wściekły w jeden punkt.
 -Lou! Otwórz! Chcę ci wszystko wytłumaczyć!- usłyszałem wołanie Harry’ego zza drzwi. Udawałem że nie słyszę.

(Perspektywa Seleny)

   Obudziłam się powoli i rozejrzałam się po pokoju. Wspomnienie z wczorajszego dnia napawały mnie różnymi uczuciami na raz. Czułam smutek, bezsilność i złość z powodu tego że mam szlaban na trzy tygodnie. Zakaz wychodzenia z domu i spotkań z znajomymi. A z drugiej strony nie dowierzanie że wczoraj całowałam się z Liam’em Payne pod moim domem.
   Ale co z tego?
  I tak się z nim nie zobaczę wcześniej niż na zajęciach teatralnych za trzy dni. Dom – szkoła – dom i do tego te zajęcia teatralne. Co za głupota, że za ponad dwa miesiące mam 18-naście lat, a jestem uwięziona w dom przez matkę tylko dla tego że gdyby nie Liam i Zayn mi nie pomogli pewnie zostałabym pobita i zgwałcona. Ale co obchodzi to moją matkę? Fakt kazała przy okazji spotkania z nimi podziękować im za wybawienie, ale JA musiałam swoje odsiedzieć. Jedyną rzeczą którą mogłam się kontaktować, to był telefon.
   Właśnie! TELEFON!
   Zeskoczyłam szybko z łóżka i zeszłam na dół. Dopadłam  telefon domowy i spojrzałam na ostatnio dzwoniące numery. Był tylko jeden. Numer Payne’a.
   Wróciłam szybo do mojego pokoju i wpisałam numer do mojej komórki. Już miałam zadzwonić do niego, kiedy zdałam sprawę że nie wiem co powiedzieć. Znaliśmy się dopiero tydzień juz się całowaliśmy…Boże, przecież ja właściwie o nim nic nie wiem oprócz tego co powinna wiedzieć fanka. To działo się zbyt za szybko.

(Perspektywa Niall’a)

   To co się działo w tym domu było nie do wytrzymania.
   Louis pokłócił się z Harrym, który właśnie siedział pod drzwiami ich sypialni, prosząc Tomlinsona żeby go wpuścił i pozwolił coś wytłumaczyć.
   Zayn’a opanował totalny leń. Siedział na kanapie w salonie i oglądał telewizje, a jego fryzura zawsze „idealna” sterczała na wszystkie strony w nieładzie, a do tego co zauważyłem Malik jeszcze(!) nie spojrzał dzisiaj w lustro.
   Liam siedział w kuchni zdołowany zerwaniem z Danielle i awanturze jaką urządził mu Harry żeby przejrzał na oczy i się pozbierał w sobie.
   Tylko ja jako normalny siedziałem u siebie w pokoju, słuchając na laptopie muzyki i serfując po Internecie, zajadając się marchewkami, które zwędziłem Lou. Jak obiecałem zaobserwowałem kilka fanek i zacząłem czytać oraz odpisywać na wiadomości od fanów, zapychające moją skrzynkę odbiorczą. A na końcu napisałem twetta:

            „Mam tu istny dom wariatów! Z żadnym z chłopaków nie da się pogadać…”

   Po chwilę wpadł mi do głowy pomysł i napisałem jeszcze:

            „Co wy na to żebym zrobił twittcama? Mam dużo czasu. Zaczną za 10 minut”

   Po uzupełnieniu zapasów jedzenia (w tym pięciu Louis’owych marchewek) oraz sprawdzeniu kamerki i mikrofonu, zacząłem swojego Twittcama. Natychmiast wpłynęło mnóstwo wiadomości licznik u dołu wskazywał na 50 tysięcy fanów i ciągle ta liczba rosła.
  Oni naprawdę mnie lubią- stwierdziłem w myślach.
 -No więc, witam wszystkich. Dzięki że tak wiele osób chce mnie słuchać. Nie wiem od czego zacząć…może zacznijcie mi zadawać pytania, ale tak abym mógł nadążyć z odpowiadaniem na nie-powiedziałem.
   Sięgłem po marchewkę i powoli ją chrupiąc, zacząłem czytać twetty.
 -Nie martwcie się, nie zamieniam się w Louisa. Wziąłem te marchewki bo nie miałem większego wyboru. I tak jak by się dowiedział to by mnie zabił na miejscu-zaśmiałem się- ale na razie jest zbyt zajęty wkurzaniem Hazzy i nie wpuszczaniem go do pokoju-dodałem.
   Kolejne pytanie „Czy to prawda że Liam i Danielle się rozstali?”
 -Odnośnie sprawy Liam’a i Danielle się nie wypowiadam. Jak będzie chciał sam coś mówić na ten temat to powie. Jak na razie siedzi w kuchni rozmarzony „bujając w obłokach”. Jak myślicie przez co?- zaśmiałem się widząc propozycje, ale po chwili zmieniłem temat- to co najbardziej mnie dzisiaj rozbawiło to Zayn, który od rana unika luster i pomyśleć że jeszcze wczoraj wrzeszczał że nie opuści łazienki do póki nie ułoży fryzury „idealnej”
 -Nialler, z kim ty do cholery gadasz o moim wyglądzie?!- krzyknął Malik wpadając do mojego pokoju.
 -O właśnie tu jest. Sami zresztą zobaczcie- powiedziałem, obracając kamerkę w stronę Zayn’a- Zayn przywitaj się z fanami!
 -Cześć wszystkim! Zawołał uśmiechając się szeroko.
   Spojrzałem na twetty.
 -Zayn, ty masz naprawdę dużo fanów! Sam zobacz!- stwierdziłem.
   Przyjaciel grzecznie usiadł obok mnie, uprzednio posyłając mi mordercze spojrzenie, ale jego humor poprawił się na widok słodkich komentarzy w stronę niego samego.
 -Nie no, Zayn, jak mogłeś tak długo nie wchodzić na twittera?- spytałem udając oburzenie.
 - Nie martw się, i tak jestem sławniejszy –odparł pokazując mi język.
   Dając mu kośćca w bok, kontynuowałem.
 -Wracając do was…
 -Ooo! Co się stało że nie zaprzeczasz?- przerwał mi ponownie Zayn.
 -Po prostu daje ci dzisiaj poczuć się wyższy-odparłem.
 -Dzięki, ale te fory ,ale mi nie są potrzebne. I bez tego jestem sexi, co nie dziewczyny? -mrugnął do kamerki.
   Dostałem niekontrolowanego ataku śmiechu ,którym zaraziłem mulata.
 -Dobra Zayn…hahaha! Trochę powagi…hahaha! Ludzie na nas patrzą…hahaha!- wydusiłem w końcu się uspakajając.
 -Niall wybacz, ale zostawię cię na razie samego.- klepnął mnie w ramie wstając po czym wydarł się- VAS HAPEEEENIN!!!
   Pomachał fanom i zniknął za drzwiami.
 -No i zostawił nas Zayn ze swoim artystycznym nieładem na głowie! -skomentowałem specjalnie podnosząc głos aby Malik usłyszał tą uwagę.
   Wracając do czytania twettów, zacząłem nucić piosenkę mojego zespołu „Moments”.
 -Za nim Malik przerwał mi brutalnie, chciałem was powiadomić że za nie długo we Francji w Paryżu odbędzie się nasz koncert…-chciałem jeszcze coś dodać kiedy rozległ się krzyk Louis’a.
 -Styles! Wynoś się z pod tych drzwi! Chcę wyjść!
 -Jak widać Lou i Harry dalej się nie pogodzili- westchnąłem- Anne uwierz, nie chciałabyś widzieć jak leja się na korytarzu- zaśmiałem się – obiecuje że zorganizuję wspólnego twittcama…
 -HORAN!!! Za chwilę umrzesz boleśnie za skradzione marchewki!!!- wrzasnął na cały dom Tomlinson.
 -Jak widać skapnął się że zakosiłem mu kilka karotek…-urwałem słysząc kroki na schodach, dodałem- Muszę kończyć! Do zobaczenia! –pożegnałem się wyłączając się w ostatniej chwili przed wparowaniem Tommo i jego wybuchem.

                          ____________________________________________________

no i w końcu dodałam dodatkowy rozdział urodzinowy ;) miłego czytania;)



1 komentarz:

Unknown pisze...

Super!!! :B kurna jak mnie to wciaga jak marichuana albo gorzej!! :* hahabanab nie no joke... :D piekne.. A ten taniec Nialla + "Maciek poczul tampona" widok niepowtarzalny hahahahaba