sobota, 15 września 2012

Rozdział I

Rozdział I

14:15
Cholera!
Złapałam torebkę i w biegu zapięłam zamki w bakerinkach. Wypadłam na zewnątrz jak szalona, zamknęłam drzwi frontowe,a klucze wepchnęłam do torebki.Szybkim marszem,a raczej prawie biegiem dopadłam mój rower. Pedałowałam ile sił w nogach  przez ulice Londynu,zmierzając do centrum. Zahamowałam z piskiem opon przed domem mojej cioci,zostawiając tam jak zwykle jednoślad,kiedy wybierałam się do centrum miasta.Resztę drogi do teatru na moje pierwsze spotkanie kółka teatralnego pokonałam biegiem, kiedy nagle zderzyłam się z jakimś chłopakiem.Gdyby mnie nie złapał leżałabym na chodniku.
-Przepraszam! Spieszyłam się i...-urwałam.
Dopiero teraz zauważyłam w kogo jestem objęciach.To musiał być jakiś sen!
-Liam? Liam Payne?-wydusiłam z siebie.
-Tak...-powiedział zmieszany, puszczając mnie.   
-Miło mi cię poznać-powiedziałam. Dopiero teraz sobie uświadomiłam że się nie przedstawiłam-Selena Amity-podałam mu rękę.
-Mi też miło.-odparł i uścisnoł mi dłoń.
-Trochę dziwne okoliczności poznania się, ale wybacz, ja zmykam...mentorka kółka teatralnego chyba mnie zabije na miejscu... 
-występujesz na scenie?-spytał.
-tak ale to dopiero pierwsza próba-jękłam patrząc na zegarek.
-a mogę wiedzieć który to?
-"Bajka"-odpowiedziałam.
-wiem gdzie to jest.właśnie też tam idę-przyznał się.
-naprawdę? świetnie!chodźmy bo jesteśmy już spóźnieni-odparłam.
Po drodze w myślach jak wariatka cieszyłam się, że ja Selena Amity wpadła na jednego z członków ulubionego mojego zespołu One Direction; Liam'a Payna! Już nie mogłam się doczekać miny mojej przyjaciółki Carmen.
Weszliśmy do teatru i puściliśmy się biegiem do wyznaczonej mam wcześniej sali. 
Mieliśmy szczęście,że właśnie trafiliśmy na rozdanie ról. Podeszłan do kobiety w krótkich włosach a za mną stanął Liam. Mentorka zgromiła nas wzrokiem.
-przepaszamy za...-zaczęłam ale musiałam zaczerpnąć powietrza po biegu przez korytarz.
-spóźnienie-dokończył Liam normalnym głosem.
-to że jesteś gwiazdą-powiedziała rozeźlona do Payna,a potem zwróciła się do mnie-a ty że przyszłaś z nim, to nie znaczy że  ujdzie wam to na sucho.
-ale...-zaczęłam.
-teraz ja mówię-warknęła-jeszcze jedno takie spóźnienie i wylecicie z tąd. A teraz siadajcie.
Lekko zażenowana usiadłam w najwyższym rzędzie na pustym krześle,a obok mnie wokalista.
Gdy tylko kobieta zajęła się na chwilę innymi zwróciłam się do Liam'a.
-no to pierwsza wtopa zaliczona.
Parskneliśmy śmiechem.
-nie było tak źle-stwierdził.
-Selena Amity!Do mnie!-zawołała mentorka.
Podeszłam  grzecznie. Wyciągała do mnie scenariusz.
-po castingu jurorzy powiedzieli mi że masz niezły talent aktorski.dlatego otrzymałaś główną rolę Amy Sanders. Dobrą dziewczynę, która zostaje osierocona i wpada w złe towarzystwo. Resztę dowiesz się ze scenariusza-podała mi plik kartek, a następnie zawołała Liam'a Payna.
Usiadłam na swoim miejscu i zaczęłam przeglądać strony. 
-wygląda na to że będę grał wybawcę twojej bohaterki-odezwał się wokalista,a ja podskoczyłam.Nie zauważyłam kiedy się zakradnął.
-czyżbyś miała coś na sumieniu?-spytał szczężac się.
-nie.wciąż nie mogę się do ciebie przyzwyczaić-wypsneło mi się zanim ugryzłam się w język.
-szczera jesteś-odparł-różnisz się nie co od innych dziewczyn, ale nie od Daniele.
-mam to uznać za komplement-uniosłam brew.
Liam tylko się uśmiechnął się nic nie mówiąc.W tym samym momęcie zauważyłam jak prowadząca woła mnie do siebie gestem.Wstałam szybko i na nieszczęście runęłam na ziemię,przez potknięcie się o but Payna,znikając kobiecie z oczu.
-jesteś cała?-spytał Liam podając mi rękę-przepaszam...
-to nie twoja wina.u mnie to normalka-odpowiedziałam wstając korzystając z pomocy wokalisty i ruszając pod scenę.
Wywrotka  przed samym Liam'em Payne.cała ja!
Mentorka kazała mi znaleść sobie jakieś buty z moim numerem stopy.po kilku minutach wyszłam na scenę w szpilkach.
-a jakieś inne?-spytała i po chwili przyniosła kilkanaście par butów.Po kilku dziesięciu minutach dała mi wkońcu pokój do końca spotkania.
-nareszcie dała mi spokój-westchnęłam padając na fotel z obolałymi piętami-lubię szpilki ale nie w takich ilościach!
-całkiem fajnie wyszłaś.-stwierdził.
-moje wyobrażenie o tobie padło-zażartowałam.
-tak?
-zmieniłeś się w Harry'ego podrywacza!-wyszczeżyłam się.
-ja podrywaczem?-udał zaskoczonego.
-ej,wybawco,już koniec zajęć-powiadomiłam go wstąc.
-nawet nie zauważyłem-zerwał się.
-no raczej długo z tąd nie wyjdziesz-stwierdziłam,patrząc formującą się kolejkę fanek.
-poczekasz na mnie?
-jasne-odparłam
następnie przyglądałam się mu jak się podpisuje.pół godziny później zbierając zazdrosne spojrzenia fanek wyszłam z wokalistą na zewnątrz.rozmawiając i żartując rozeszliśmy się do swoich domów.wyciągłam telefon i napisałam Carmen o wszystkim.pochwili kazała mi opisać wszystko ze szczegółami.
-napalona directionka-mruknełam pod nosem.
___ 

1 komentarz:

Unknown pisze...

Fajnie się zaczyna ! Jeśli masz/macie ochotę to wejdzcie do mnie też o liaśiu ale historia o miłości do nich wszystkich. Dopiero zaczynam i komentarze są bardzo ważne !! :)