sobota, 15 września 2012

Rozdział II

Rozdział II
I wreszcie nadeszła sobota. Najbardziej przeze mnie wyczekiwany dzień. Od razu wykręciłam numer do mojej przyjaciółki.
-Powaliło cię żeby tak wcześnie dzwonić?!-usłyszałam na początek.
-Wcale nie tak wcześnie. Jest dziesiąta .A dzisiaj mamy iść do galerii na zakupy, przed imprezą. No chyba, że cię to już nie obchodzi – powiedziałam na początku tak jak ona nie dodałam słowa „cześć”
-O matko… to już dzisiaj?
-Tak będę u ciebie do dwóch godzin. Ok.? – zaproponowałam.
-Prawie się ogarnę – zgodziła się.
-No to na razie –pożegnałam się kończąc połączenie.
Wstałam z łóżka i otworzyłam moją szafę. Kilkanaście minut później stanęłam przed lustrem.
-hmmm… może być. Nawet sexi- komentowałam głośno i wyszłam z pokoju kierując do łazienki.
-Idziesz gdzieś? – spytała mama, kiedy wpadłam do kuchni na śniadanie.
-Na zakupy z Carmen do Centrum – odparłam – później wieczorem na imprezę do chłopaka Carmen.
-Jak zwykle papuszki nierozłączki – skomentowała, po czym dodała – wybieram się do cioci Loren na cały dzień. Baw się dobrze.
Minęła mnie, a ja po skończonym śniadaniu poszłam do swojego pokoju, otwierając na oścież drzwi balkonowe i włączyłam głośną muzykę.
Perspektywa Liama
(20 min wcześniej)
-W ogóle nie masz czasu- krzyknęła zdenerwowana Danielle – tylko cały czas studio, koncerty, fanki!
-Danielle nie przesadzaj – powiedziałem ubierając koszulkę sportową 
-Nie przesadzam! Teraz dołączył ten cały teatr.
-Obiecuję, że dzisiaj wieczorem razem posiedzimy. Sami. 
-A Harry, NIall, Zayn i Louis? 
-Namówię ich żeby gdzieś poszli… - urwałem i z przepraszającym wzrokiem odebrałem telefon – Halo? 
-Liam dzisiaj w studiu o 12 – powiadomił mnie Harry
-Nie no! Do której?!
-Nie wiem zależy czy dobrze nam wyjdzie. – odparł 
-Czyli? 
-Zapowiada się do późna.
-Aha okej. No to do 12. – rozłączyłem się – Z dzisiejszych planów nici… 
-Świetnie! Po prostu świetnie! – krzyknęła tancerka – Czy to aż tak wiele, że chcę z tobą spędzić trochę czasu?
-Danielle… - podszedłem do niej, aby ją dotknąć, lecz odepchnęła moją rękę.
-Nie dotykaj mnie! 
-Co się z tobą dzieje?! – zawołałem czując, że mój spokój się ulatnia.
-Nic! Idź! Do swojej prawdziwej miłości sławy, fanek i zespołu. 
-Więc pójdę! – odkrzyknąłem wychodząc z pokoju i trzaskając wściekły drzwiami.
Louis wystawił głowę na korytarz, by zobaczyć co się dzieje. Po raz pierwszy byłem tak wściekły i Lou który tylko na mnie spojrzał zaczął mnie irytować, widząc mój stan zniknął nie chcąc oberwać. 
Zbiegłem na dół, ubrałem adidasy nie oglądając się, biegłem gdzie mnie nogi poniosą. Po kilkunastu minutach biegu skręciłem w kolejną uliczkę, zauważyłem trzech chłopaków patrzących prawdopodobnie na jedno z okien domu, który był zasłonięty z dwóch stron rozłożystymi klonami. Pomyślałem z pogardą, że to jacyś „zboczeńcy”. Właśnie co „zboczeńcy” zaczęli klaskać, kiedy zatrzymałem się niedaleko. W szeroko otwartych drzwiach balkonowych tańczyła dziewczyna, którą poznałem na kółku teatralnym i powiem, że całkiem nieźle jej to szło; płynne ruchy bioder, rąk i ogólnie całego ciała. Do tego miała śliczny głos śpiewała piosenkę Amy MacDonald „Slow it down”. 
„ I never knew you before. I've been walking around with my eyes on the floor and now you're everywhere to me you're every face that I see things ain't moving quick enough for me”
W pewnej chwili zauważyła chłopaków, zaczerwieniła się i zasłoniła szybko okno. Kolesie oddalili się, komentując zaistniałą sytuację. Długo nie zastanawiając się, podszedłem do drzwi frontowych i wcisnąłem dzwonek. Po chwili drzwi otworzyły się i stanęła w niech Sel.
-Cześć – odparłem 
- Liam? – zdziwiła się. – A co ty tutaj robisz? 
-Przechodziłem tędy, zobaczyłem cię i pomyślałem, że wpadnę. Oczywiście jeżeli się zgodzisz. – wytłumaczyłem. 
-Jasne, wejdź. – odpowiedziała i odsunęła się od drzwi wpuszczając mnie do środka. 
Kiedy wszedłem zamknęła je i odwróciła się do mnie.
-Napijesz się czegoś? – spytała uprzejmie.
-Z chęcią. Najchętniej czegoś zimnego. – odpowiedziałem, czując jak mnie suszy po biegu.
Weszliśmy do całkiem zwyczajnej kuchni. Półki były drewniane ze rzeźbionymi ozdobami, kuchenka była zabudowana tak jak lodówka i zmywarka. Na środku stał średniej wielkości stół i krzesła z metalowymi oparciami. Usiadłem na jednym z nich, a Selena nalała mi soku pomarańczowego. 
-Dziękuję – odparłem i wypiłem całą szklankę duszkiem.
-Widzę, że naprawdę cię suszyło. – zaśmiała się.
-Nawet nie wiesz jak – odpowiedziałem uśmiechając się szeroko. Poczułem jak cała wściekłość ulatnia się ze mnie gdy zacząłem rozmawiać z Sel. Dziwne, ale poczułem, że mogę jej ufać, że nikomu nie wygada moich prywatnych zwierzeń, nawet mediom, które by dały wszystko za wiadomość co się dzieje w związku słynnego wokalisty One Direction; Liama Payne i Danielle Peazer.
Perspektywa Seleny
To było niesamowite u mnie w kuchni, przy moim stole siedział mój ulubiony Wokalista Liam Payne z One Direction i właśnie żalił się, na Danielle Peazer z którą niedawno się pokłócił. Wiedziałam, że nie mogę o tym nikomu powiedzieć, jednak z zainteresowaniem słuchałam co chłopak ma mi do powiedzenia.
Siedzieliśmy tak godzinę rozmawiając i żartując, kiedy stwierdziłam, że muszę się zbierać do wyjścia,
-Liam, przepraszam, ale dochodzi już wpół do 12, a jestem umówiona z przyjaciółką na zakupy. – wytłumaczyłam. 
-Nie szkodzi, ja też muszę iść, bo o 12 mam być w studio – powiedział wstając. Już miał wyjść z kuchni kiedy odwrócił się do mnie.
-Sel… To co ci powiedziałem… - zaczął niepewnie
-Wszystko zostanie między nami. Będę milczeć jak grób. – dokończyłam za niego.
-Dziękuję. Za to, że mogę na ciebie liczyć. 
-Zawsze możesz na mnie liczyć. Zawsze cię wysłucham. – zapewniłam go. 
-Słyszałaś już kiedyś, że jesteś świetną przyjaciółką? – spytał zdawkowo?
-Tak, od Carmen, choć jak twierdzi, czasem ją bardzo irytuję. – wyszczerzyłam się. Weszliśmy do Wyrandy i zaczęliśmy ubierać buty.
-W takim razie dziewczyna ma nosa. – stwierdził, po czym dodał. – Tak na marginesie, świetnie śpiewasz i tańczysz.
-Widziałeś to? – Czułam jak moje policzki się rumienią. 
-Całkiem, całkiem.
Wyszliśmy z domu śmiejąc się. 

                   ________________________________________________________________



Brak komentarzy: